Reklama

Reklama

Tokio 2020. Kolarstwo. Uciekła z radarów. Anna Kiesenhofer... przeoczona przez rywalki

Austriaczka Anna Kiesenhofer wywalczyła w niedzielę złoty medal w kolarskim wyścigu ze startu wspólnego. To gigantyczna sensacja, bowiem nie ma nawet zawodowej ekipy. Okazuje się, że rywalki, a przynajmniej część z nich nie wiedziały, że... jedzie ona z przodu.

30-latka zaatakowała tuż po starcie, razem z m.in. Anną Plichtą. Około 40 kilometrów od mety oderwała się od pozostałych uciekinierek i samotnie pognała w kierunku mety. Na finisz dotarła niezagrożona, z przewagą ponad minuty nad srebrną medalistką, Annemiek Van Vleuten (Holandia). 

Ta na finiszu przyznała w rozmowie z rodzimymi mediami, że... nie wiedziała, iż przed nią finiszowała inna zawodniczka i była przekonana, że sięgnęła po złoto. Brzmi to kuriozalnie, lecz w kolarstwie czasami się zdarza. Jak to możliwe?

Podczas wyścigów zawodnicy i zawodniczki często korzystają z radia, za którego pośrednictwem otrzymują od swoich dyrektorów sportowych informacje dotyczące między innymi składu i przewagi ucieczki. Podczas igrzysk radio nie jest jednak dozwolone, toteż rywalizujące muszą zdawać się wyłącznie na własną umiejętność "czytania" wyścigu. W ferworze walki łatwo przeoczyć wtedy potencjalnie groźny atak. I wszystko wskazuje, że tak stało się tym razem. Kiedy nieco ponad 5 kilometrów od finiszu peleton złapał Annę Plichtę i Omer Shapirę z Izraela, przynajmniej część zawodniczek była przekonana, że przed nimi nikogo już nie ma.

Reklama

TC

Najnowsze informacje z Igrzysk Olimpijskich - Sprawdź 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje