Reklama

Reklama

Tokio 2020. Jeździec Paweł Warszawski: Start w tym roku nie byłby fair play

Jeździec Paweł Warszawski uważa, że organizacja igrzysk w tym roku "nie byłaby zgodna z zasadą fair play". Ciesząc się z podjętej przez MKOl decyzji o przeniesieniu olimpiady na 2021 rok ocenia, że zmiana terminu nie będzie miała znaczącego wpływu na sporty hippiczne.

"W czasie trwającej pandemii koronawirusa niektóre kraje mają poważniejsze problemy. Wiele państw zapowiadało, że nie wysłałyby teraz swoich sportowców na igrzyska. Startowanie bez tych reprezentacji byłoby po prostu nie fair, a impreza nie miałaby takiej otoczki, na jaką zasługuje" - powiedział zawodnik, który kwalifikację olimpijską wywalczył we wszechstronnym konkursie konia wierzchowego.

Wielokrotny zwycięzca Pucharu Polski podkreślił, że zmiana terminu była "jedyną słuszną i dobrze, że szybko podjętą".

"Choć czułem już smak igrzysk, to ostatnie tygodnie mijały pod znakiem kolejnych odwołanych startów kontrolnych, zgrupowań i zmieniającej się sytuacji. Organizacja w pierwotnym terminie groziłaby, że wystartujemy nie do końca przygotowani, w nietypowych procedurach, czy przy pustych trybunach" - mówił.

Reklama

39-latek nie sądzi, że przeniesienie imprezy może mieć negatywny wpływ na jeździeckie konkurencje.

"U nas wiek zawodników nie gra tak dużej roli, jak w innych dyscyplinach. Górne limity nie dotyczą też koni, a dobrze prowadzony wierzchowiec plus odpowiednio zaplanowany trening nie powinien sprawić, że igrzyska rok później dla danej pary będą jakimś ograniczeniem" - tłumaczył.

Najgorsze dla Warszawskiego było czekanie na werdykt, ale gdy decyzja jest już znana to może... wrócić do codziennych obowiązków w podpoznańskim Baborówku.

"Koń to nie kajak, nie odstawi się go na bok. Nasi podopieczni muszą być w ciągłym ruchu, ze względu na ich zdrowie. Aristo A-Z, z którym miałem lecieć do Tokio, może liczyć na mniej intensywne treningi, ja za to mam coraz więcej pracy, codziennie wsiadam na 6-8 koni"- mówił.

"W prowadzonym przez nas pensjonacie stoją konie, których właściciele, ze względu na panującą teraz w Polsce sytuację, mogą mieć problem z dojazdem do nich. A ja przecież nie zamknę stajni i każę koniom czekać tydzień czy dwa. Poza karmieniem, każdy ze zwierzaków wymaga codziennego ruchu, który musimy im zapewnić" - wyjaśnił mistrz Polski z 2012 roku.

Polska reprezentacja WKKW w maju wywalczyła kwalifikację olimpijską. Do Tokio w lipcu miały lecieć trzy wybrane przez trenera kadry pary, spośród następujących duetów: Paweł Spisak/koń Banderas, Paweł Warszawski/Aristo A-Z, Joanna Pawlak/Fantastic Frieda, Jan Kamiński/Jard, Małgorzata Cybulska/Chenaro i Mateusz Kiempa/Libertina.

W skokach przez przeszkody największe szanse na udział w igrzyskach ma Wojciech Wojcianiec (koń Chintablue).

anka/ co/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama