Reklama

Reklama

Tokio 2020. Japończycy protestują: Odwołać igrzyska! Ich przełożenie nie wystarczy

Dla większości Japończyków przełożenie igrzysk na przyszły rok było dramatyczną koniecznością, ale w "Kraju Kwitnącej Wiśni" uaktywniła się grupa, która żąda odwołania IO. "Przez z nimi! Absolutnie odrzucamy przełożenie IO. Igrzyska powinny być odwołane i unieważnione" - protestują japońscy aktywiści, którzy bojkotują przeprowadzenie IO w ich kraju.

Zaledwie na kilka minut przed dramatyczną decyzją MKOl-u o przełożeniu IO, z uwagi na koronawirusa, antyolimpijscy aktywiści zebrali się w centrum Tokio, na regularnym proteście przeciw IO.

- Z comiesięczną regularnością organizujemy protesty. Jedną z rzeczy, które najbardziej mnie jest komercjalizacja igrzysk - powiedział 59-letni Toshio Miyazaki, który stał wśród protestujących z napisem: "Jesteśmy przeciwni igrzyskom w Tokio".

Miyazaki pracuje w samorządzie miasta Tokio, które jest kluczowym partnerem Komitetu Organizacyjnego IO Tokio 2020, ale i tak głośno sprzeciwia się igrzyskom.

Reklama

- Koronawirus zmusił MKOl do przełożenia igrzysk, ale sądzę, że Japończycy powinni się dwa razy zastanowić, czy faktycznie potrzebują tej imprezy - dodaje Miyazaki.

Ale pomysł organizacji IO ma w Japonii znacznie więcej zwolenników niż przeciwników. W pierwszej przedsprzedaży rozeszło się 4,5 miliona biletów. Chętnych było tylu, że o tym, komu je sprzedać decydowała loteria. Kibice czekali na kolejną turę sprzedaży wejściówek.

Z badań opinii publicznej wynika, że tylko 10 procent Japończyków opowiada się za odwołaniem IO, w związku z ogólnoświatową pandemią koronawirusa.

Przeciwnicy IO akcentują m.in. "odnowę ducha olimpizmu" Kumiko Sudo, która protestowała we wtorek czuje się zażenowana faktem, że jej zdaniem, pod płaszczykiem organizacji IO ukrywają się tony nacjonalistyczne.

- Zabiegając o organizację igrzysk politycy tacy jak ówczesny gubernator Tokio Shintaro Ishihara, chcą zwiększyć uczucia nacjonalistyczne wśród ludzi - uważa Kumiko Sudo.

Nie podoba jej się także fakt, że podczas przygotowań do IO Japonia "oczyściła" tereny zajmowane dotąd przez bezdomnych.  

Japonia ogłosiła IO 2020 jako "Igrzyska odnowy", planując reaktywację północnowschodnich rejonów kraju, które ucierpiały w 2011 r. na skutek trzęsienia ziemi i katastrofy nuklearnej elektrowni Fukushima.

Przeciwnicy IO uważają jednak, że rząd lepiej by postąpił, gdyby środki przekazał bezpośrednio osobom ewakuowanym przez te dwie tragedie.

- Tokio nabyło prawa do organizacji IO nazywając je "Igrzyskami odnowy", ale to fałszywe przesłania - uważa Hiroki Ogasawara - profesor socjologii  na Uniwersytecie Kobe, współautor książki, która sprzeciwia się IO Tokio 2020.  

- Upieranie się przy igrzyskach nie doprowadzi do odbudowy zniszczonych w katastrofach rejonów, tylko wręcz przeciwnie - będzie skuteczną będzie próbą uniemożliwienia rekonstrukcji, do jakiej dąży społeczność lokalna - uważa.

Region Tohuku, jaki ucierpiał na katastrofach, miał w czwartek powitać ogień olimpijski. Uroczystość przełożono razem z całymi igrzyskami. Pod hasłem "Nadzieja Rozświetla Naszą Drogę" ogień olimpijski miał wyruszyć z kompleksu sportowego Fukushima, niejako w odpowiedzi na katastrofę nuklearną, do jakiej doszło właśnie tam.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama