Reklama

Reklama

Tokio 2020. Co zrobiła bramkarka Japonii? Europejki zaskoczone!

Mistrzynie i wicemistrzynie olimpijskie z Rio de Janeiro pokonane! Rosjanki i Francuzki, a przynajmniej jedna z tych drużyn, może mieć spore problemy z awansem do ćwierćfinału.

Grupa B na olimpijskim turnieju piłkarek ręcznych jest szalenie wyrównana i trudno tu wskazać kogoś, kto odstawałby od reszty. Po dwóch dniach w najgorszej sytuacji są Węgierki, które najpierw minimalnie przegrały z Francją, a dziś w bardzo istotnym meczu uległy Brazylii.

Wielki powrót Brazylii?

Szczypiornistki z Ameryki Południowej, mistrzynie świata z 2013 roku, chcą wrócić do czołówki, a przynajmniej ze spokojem wyjść z grupy. Na razie są na dobrej drodze, bo po niedzielnym remisie z Rosją, teraz pokazały się z dobrej strony w starciu z Węgierkami. Kluczowe okazały się ostatnie minuty pierwszej połowy, gdy z wyniku 11-9 Brazylia odskoczyła na 17-11. To były świetne minuty dla Samary Vieiry i Any Pauli Rodrigues. Ta druga, środkowa rozgrywająca z mistrzowskiego zespołu z 2013 roku, nie pomyliła się dzisiaj ani razu przy ośmiu rzutach. W drugiej połowie Brazylia spokojnie kontrolowała to spotkanie, a Węgierki już po dwóch dniach znalazły się w trudnej sytuacji. W czwartek czeka ich mecz z broniącymi tytułu Rosjankami, ewentualna porażka raczej przekreśli szanse na awans z grupy, bo trudno np. spodziewać się ogrania rewelacyjnej na razie Szwecji. A zespół występujący w Tokio pod szyldem Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego o sile Szwedek właśnie się przekonał - przegrał dziś 24-36, co na tym poziomie jest rzadkie. Szczególnie, gdy mówimy o drużynie broniącej olimpijskiego złota.

Reklama

Hiszpania lepsza od wicemistrzyń z Rio

Ważne zwycięstwo odniosły Hiszpanki, które na koniec dnia pokonały wicemistrzynie z Rio de Janeiro Francuzki 28-25. Wszystkie mecze między tymi drużyn od poprzednich igrzysk kończyły się remisami lub jednobramkowym zwycięstwem którejś z drużyn. Teraz zapowiadało się podobnie, ale w drugiej połowie, między 34. a 39. minutą, Hiszpanki odskoczyły na cztery trafienia i to było decydujące. Francuzkom ani razu nie udało się już złapać choćby jednobramkowego kontaktu, w ostatnich minutach Hiszpanię na bezpiecznym dystansie trzymała skrzydłowa Carmen Berenguer.

Japonka zamurowała bramkę

W grupie A wielką moc pokazują faworytki: Norweżki i Holenderki. Te pierwsze, aktualne mistrzynie Europy, z łatwością wygrały z Angolą, zaś mistrzynie świata z Holandii rzuciły Korei Południowej aż 43 bramki. Zanotowały fantastyczną skuteczność (77 proc.), pomyliły się tylko przy  dwóch rzutach z sześciu metrów, siedmiu (na 18) zza dziewiątego metra, trzech ze skrzydła i jednego przez boisko do pustej bramki. I były to głównie rzuty niecelne, bo obie koreańskie bramkarki odbiły łącznie piłkę... trzy razy. Za to bardzo istotne znaczenie miało starcie Japonii z Czarnogórą - w kontekście walki o awansu z pozycji trzeciej i czwartej. Europejki wywalczyły w marcu kosztem mocnej Rumunii, a wtedy drużynę jeszcze prowadził były selekcjoner reprezentacji Polski Kim Rasmussen, który z biało-czerwonymi dwukrotnie awansował do półfinału mistrzostw świata. To w czasach, gdy Czarnogóra była mocna jako reprezentacja, a Buducnost Podgorica dwukrotnie wygrała Ligę Mistrzów. Duńczyka jednak, mimo awansu do Tokio, pożegnano, a jego miejsce zajęła legenda czarnogórskiego szczypiorniaka Bojana Popović. I mimo że awans do ćwierćfinału miał być formalnością, to wcale tak łatwo być nie musi. Dzisiaj w meczu z Japonią Czarnogóra miała dobry pierwszy kwadrans, prowadziła 10-7. A później się zacięła, Durdina Jauković, Itana Grbić czy Majda Mehmedović zupełnie straciły skuteczność. - Mecz zaczął się bardzo wcześnie, o 9 rano, ale przecież nie zaspaliśmy, początek był dobry. A później każdy niecelny rzut powiększał presję i stres - tłumaczyła po spotkaniu Popović. Napędzał zaś bramkarkę Japonii Sakurę Kametani, która obroniła aż 21 z 45 rzutów. - To był mecz bramkarki Japonii i naszej dekoncentracji - oceniła Jauković.

Prowadzenie Japonek było w drugiej połowie niezagrożone, a Czarnogórę czeka teraz ciężka przeprawa z Norwegią.

Andrzej Grupa

Grupa A:

Japonia - Czarnogóra 29-26 (14-13)

Korea Południowa - Holandia 36-43 (15-19)

Angola - Norwegia 21-30 (10-15)

1. Norwegia    4 pkt    69-48

2. Holandia     4 pkt    75-57

3. Japonia       2 pkt    50-58

4. Czarnogóra 2 pkt    59-51

5. Korea Południowa 0 pkt    63-82

6. Angola        0 pkt    43-63

 

Grupa B:

Brazylia - Węgry 33-27 (17-11)

Szwecja - Rosyjski Komitet Olimpijski 36-24 (15-9)

Francja - Hiszpania 25-28 (12-12)

1. Szwecja      4 pkt    67-48



2. Brazylia      3 pkt    57-51

3. Hiszpania   2 pkt    52-56

4. Francja       2 pkt    55-57

5. RKOLimp.  1 pkt    48-60

6. Węgry         0 pkt    56-63

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje