Reklama

Reklama

​Tokio 2020. Bracia Mawem: Start w igrzyskach jak lot na Księżyc

Francuz Bassa Mawem nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczał, że w wieku 36 lat zadebiutuje w igrzyskach olimpijskich. 20 lat temu po raz pierwszy stanął pod ścianką wspinaczkową zaproszony przez kolegę. Teraz wystąpi w Tokio z młodszym o sześć lat bratem Mickaelem.

Bracia zadebiutują w dyscyplinie, która po raz pierwszy znalazła się w programie igrzysk. Bassa Mawem będzie najstarszym uczestnikiem rywalizacji na ściance.

Mickael Mawem to mistrz Europy z 2019 r. z Zakopanego w boulderingu, jednej z konkurencji składających się na olimpijską triadę, razem z czasówką i prowadzeniem.

"To szaleństwo, że jesteśmy tutaj, w Tokio. To tak, jakby naukowiec powiedział: +nigdy nie polecę na Księżyc, to zbyt skomplikowane, nawet gdybym dał z siebie wszystko+" - powiedział Mickael.

Rywalizacja rozpocznie się 3 sierpnia. Sportowcy będą walczyć na tym samym obiekcie - Aomi Urban Sports Park, gdzie występowali koszykarze 3x3, w tym Polacy. To zadaszona przestrzeń na świeżym powietrzu, wybudowana specjalnie na potrzeby dwóch nowych dyscyplin.

Reklama

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź

Mickael zakwalifikował się do Tokio jako pierwszy z rodzeństwa. Bassa, specjalista od czasówki, potrzebował większej liczby startów, by zgromadzić odpowiednią liczbę punktów.

"To był naprawdę ciężki rok. Musieliśmy walczyć do końca i wierzyć, że się uda" - powiedział Bassa Mawem.

Tokio 2020. Igrzyska jak lot na Księżyc?

Bracia marzą, żeby wspólnie stanąć na podium, ale zdają sobie sprawę, że przy ich specjalizacji w poszczególnych konkurencjach będzie to wręcz niemożliwe.

"Jeśli jeden zdobędzie medal, to drugi będzie się cieszył tak, jakby to on był na podium. Jeśli przegra jeden, to będziemy płakać razem. Na treningach dopingujemy się nawzajem. Gdy jeden chce +odpuścić+, bo nie ma siły, drugi mówi: +musisz cierpieć+ i walczymy dalej razem" - podkreślają.

W czasówce dwie zawodniczki/zawodnicy wspinają się po 15-metrowej ścianie. W boulderingu muszą wykorzystać umiejętności rozwiązywania problemów (wspinanie bez liny asekuracyjnej na małej ściance), aby pokonać ustaloną trasę. W ostatniej konkurencji - prowadzeniu - wygrywa ten, kto dotrze (wspinaczka z lina asekuracyjną) najwyżej w określonym limicie czasu.

Suma tych trzech wyników złoży się na klasyfikację olimpijską.

olga/ pp/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama