Reklama

Reklama

Tokio 2020. Aries Merritt po przeszczepie nerki nie rezygnuje z marzeń

Żyjący dzięki przeszczepowi nerki Amerykanin Aries Merritt, mistrz olimpijski z Londynu (2012) i rekordzista świata (12,80) w biegu na 110 m przez płotki, nie rezygnuje z przygotowań do igrzysk w Tokio, mimo ich przełożenia o rok z powodu pandemii koronawirusa.

"Muszę się zakwalifikować. To będą moje ostatnie igrzyska, na kolejne będę za stary" - powiedział 34-letni płotkarz portalowi nbcsports.com.

Merritt jesienią 2015 roku przeszedł transplantację nerki. Wrócił nie tylko do sportu, ale i wysokiej formy. Był o włos od zakwalifikowania się do igrzysk w 2016 roku - w mistrzostwach USA, które były przepustką do Rio de Janeiro, zajął czwartą lokatę, przegrywając z trzecim Jeffem Porterem o... 0,01 s; awans uzyskała pierwsza trójka.

Płotkarz nie chce wybiegać myślami poza olimpiadę w Tokio. Nie wie, czy wystartuje w przełożonych na 2022, z powodu nowego terminu zmagań w Japonii, mistrzostwach świata w amerykańskim Eugene.

Reklama

"Jeśli dotrwam do mistrzostw świata, to po nich na pewno zakończę karierę. Przypuszczam, że zostanę trenerem, bo po prostu to lubię, a  poza tym chcę oddać innym to, co dostałem od łaskawego losu jako zawodnik" - dodał amerykański lekkoatleta.

W MŚ 2015 w Pekinie zdobył brąz, mimo że jego nerka nie funkcjonowała już normalnie. Kilka tygodni później przeszedł operację, a dawczynią była jego siostra LaToya. W 2017 zajął piąte miejsce w czempionacie globu w Londynie.

olga/ pp/



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje