Reklama

Reklama

To był przedsmak finału? Starcie gigantek w piłce ręcznej!

Czy dziś w kobiecej ręcznej mieliśmy przedsmak tego, co się może zdarzyć w finale igrzysk olimpijskich? Bardzo prawdopodobne, że tak! Po bardzo ciekawym meczu mistrz Europy Norwegia pokonał mistrza świata Holandię 29-27. Norweżki pozostają jedyną drużyną, która nie straciła jeszcze punktu.

Reprezentacja Norwegii w handballu potęgą jest od dawna - właściwie zmonopolizowała najtrudniejsze turnieje, czyli mistrzostwa Europy (siedem tytułów w dziewięciu ostatnich), na mundialach od 15 lat tylko raz była poza półfinałem, zdobyła olimpijskie złoto w Pekinie i Londynie. Holandia do tej czołówki wdarła się raptem sześć lat temu, ale dziś każdy musi się z nią liczyć. Trzy ostatnie mundiale to trzy medale, w tym złoty na ostatnich mistrzostwach świata w Japonii w 2019 roku - w szczęśliwym dla Holenderek Kumamoto na wyspie Kiusiu. Do tego półfinał igrzysk w Rio de Janeiro oraz dwa medale z mistrzostw Europy. Oba zespoły na igrzyskach do tej pory zachwycały, grały niezwykle ofensywnie, rzucały 30 bramek i więcej w każdym meczu. Ich starcie dzisiaj decydowało nie tylko o pierwszym miejscu w grupie, ale miało też znaczenie dla psychiki przed ewentualnym drugim starciem w dalszej części turnieju, gdy decydować się już będą losy medali. Bardziej istotne było to spotkanie dla Holandii, bo ona może mieć kompleks Norwegii. Ze wszystkimi radzi sobie doskonale, ale z Norwegią - już nie. Od 2015 roku oba zespoły zmierzyły się z sobą osiem razy na wielkich turniejach i aż siedem razy górą była Norwegia. Holandia zwyciężyła tylko raz, na wspomnianych mistrzostwach świata w 2019 roku, gdy w pierwszej fazie grupowej też decydowało się, kto zajmie pierwsze miejsce.

Reklama

Tokio 2020. Moerk pchnęła Norweżki

To dzisiejsze spotkanie od początku było niezwykłe, bardzo żywiołowe. Holenderki i Norweżki bardzo szybko przechodziły z obrony do ataku, po stracie bramki szybko starały się zaskoczyć defensywę rywalek. Po pięciu remisach przewagę uzyskały Norweżki, dyrygowane przez znakomitą Norę Moerk. Nie tylko świetnie rzucała z drugiej linii i z rzutów karnych (łącznie 9 bramek na 10 rzutów), ale miała też kilka ważnych przechwytów. Aż do 40. minuty mistrzynie Europy prowadziły, po trafieniu Moerk z karnego było jeszcze 20-17. Wtedy jednak coś drgnęło u Holenderek, a Norweżki cztery kolejne akcje zakończyły niecelnymi rzutami lub stratami. W 41. minucie Merel Freriks wyrównała na 20-20, a w 48. minucie Inger Smits wyprowadziła nawet Holenderki na prowadzenie (23-22).

Tokio 2020. Końcówka dla Norwegii

W końcówce decydowały detale, a właściwie - większe opanowanie nerwów. Tego zabrakło Holenderkom, które w kolejnych akcjach miały cztery szanse by wyrównać na 27-27. Louis Abbingh trafiła w poprzeczkę, Laura van der Heijden zgubiła piłkę, Kelly Dulfer została zablokowana, a Danick Snelder popełniła błąd w kontrze. Gdy tym razem Norweżki odskoczyły na dwie bramki, a później po kolejnej stracie Abbingh i bramce Veroniki Kristiansen na trzy (29-26) trafienia, już nie pozwoliły się dogonić. Mistrz Europy pokonał więc mistrza świata i zapewnił sobie awans do ćwierćfinału z pierwszego miejsca. Holenderki będą bronić drugiej lokaty w starciu z Czarnogórą, która dzisiaj też może świętować. Wygrała z Koreą Południową, ale prezent sprawiła im też Angola, która ograła Angolę. Zespoły z Europy powinny więc w komplecie awansować do ćwierćfinału, a ostatnie miejsce zajmie zapewne lepszy zespół z pary Angola - Korea (ich mecz w poniedziałek). Bo w to, że Japonia ogra Norwegię, trudno uwierzyć.

Tokio 2020. W grupie B... pięć niewiadomych

Grupa B jest bardziej wyrównana i tu każdy mecz jest istotny. Po kolejnym zwycięstwie, tym razem nad Brazylią, piewrsze miejsce zapewniły sobie Szwedki. One też w Tokio prezentują się znakomicie i w ewentualnym półfinale mogą  być dla Holenderek trudnym przeciwnikiem. O drugą  lokatę powalczą w poniedziałek w bezpośrednim starciu  zespoły Hiszpanii i Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego, ale te pierwsze, aktualne wicemistrzynie świata, nie mogą być nawet pewne awansu o ćwierćfinału. A to dlatego, że dziś uległy Węgierkom 25-29, będąc zespołem dużo gorszym. Węgierki nie miały dotąd punktu, dla nich był to mecz o przedłużenie resztek szans na wyjście z grupy. I tę szansę jeszcze mają - muszą w ostatnim meczu ograć Szwecję i liczyć, że Francja nie zremisuje z Brazylią.

Andrzej Grupa

Grupa A:

Angola - Japonia 28-25 (15-13)

Czarnogóra - Korea Południowa 28-26 (13-11)

Norwegia - Holandia 29-27 (16-13)

1. Norwegia    8 pkt    133-98

2. Holandia     6 pkt    139-114

3. Czarnogóra 4 pkt    110-112

4. Japonia       2 pkt    99-113

5. Korea Południowa 2 pkt    116-134

6. Angola        2 pkt    99-125

Ostatnie mecze w poniedziałek: Korea Południowa - Angola (godz. 2 naszego czasu), Holandia - Czarnogóra (godz. 12.30), Norwegia - Japonia (godz. 14.30).

Grupa B:

Rosyjski Komitet Olimpijski - Francja 28-27 (15-17)
Brazylia - Szwecja 31-34 (13-15)
Węgry - Hiszpania 29-25 (14-11)

 

1. Szwecja      7 pkt    129-107

2. RKOLimp.  5 pkt    114-118

3. Hiszpania    4 pkt    104-108

4. Brazylia      3 pkt    111-112

5. Francja        3 pkt    110-113

6. Węgry         2 pkt    116-126

Ostatnie mecze w poniedziałek: Francja - Brazylia (godz. 4.00), Hiszpania - Rosyjski Komitet Olimpijski (godz. 7.15), Węgry - Szwecja (godz. 9.15)

x

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje