Reklama

Reklama

Siatkówka. Rosyjski Komitet Olimpijski w finale igrzysk

Doświadczenie przegrało z młodością. Brazylijczycy, mistrzowie olimpijscy z Rio de Janeiro, w Tokio nie obronią tytułu. W półfinale igrzysk przegrali 1-3 z Rosyjskim Komitetem Olimpijskim i zagrają tylko o brązowy medal. Wielki wpływ na ich porażkę miała fatalna zapaść w trzecim secie, w którym zmarnowali aż ośmiopunktową przewagę.

Przed rozpoczęciem igrzysk odmłodzony zespół Rosjan nie był wymieniany w pierwszym szeregu faworytów do olimpijskiego medalu. Wyżej stały akcje Brazylii czy Polski. W niezwykle trudnej grupie B drużyna prowadzona przez Tuomasa Sammelvuo zasygnalizowała jednak wielką formę, m.in. w świetnym stylu ogrywając 3-0 Brazylię. W półfinale poszło im trudniej i mecz był bardziej wyrównany, ale ponownie pokonali mistrzów z Rio. Brazylijczycy jeszcze długo będą jednak zachodzić w głowę, jak wypuścili z rąk zwycięstwo w trzecim secie.

Początek spotkania należał do drużyny z Ameryki Południowej, która kilka razy odskakiwała rywalom na dwa, trzy punkty. Od początku dobrze prezentowali się najbardziej doświadczeni zawodnicy - 35-letni rozgrywający Bruno Rezende często korzystał z usług swojego rówieśnika Lucasa Saatkampa. W pierwszej partii środkowy szybko zdobył trzy punkty atakiem, dwa dołożył blokiem.

Reklama

Gorzej radzili sobie rosyjscy środkowi, którzy błyszczeli w meczu grupowym obu drużyn. Wówczas jednym z bohaterów był Iwan Jakowlew. Zawodnik młodszy od Lucasa o 9 lat w pierwszym secie skończył jednak tylko jedną z czterech piłek. Szwankował zresztą cały atak Rosjan, do tego zagrywką zaskakiwał ich Ricardo Lucarelli. Brazylijczycy szybko wygrali 25-18.

Obrońcy tytułu z Rio de Janeiro już w pierwszej partii pokazali niemal wszystko, co mają najlepszego. Zabrakło właściwie jedynie skuteczności atakującego Wallace’a de Souzy. W drugim secie przebudzili się jednak Rosjanie. Już na początku zanotowali dwa punktowe bloki, co w poprzedniej partii im się nie udało. A przecież to właśnie tym elementem kompletnie wybili atuty Brazylijczykom w ich poprzednim spotkaniu w Tokio. W ataku coraz lepiej radził sobie Maksim Michajłow i Rosjanie prowadzili już 11-5.

Role na boisku zupełnie się odwróciły. To Brazylijczycy nie byli w stanie przebić się przez blok rywali, mieli olbrzymie problemy z tym, by skończyć pierwszą akcję. Alan Souza zastąpił Wallace’a, przez chwilę Rosjan zagrywką postraszył Joandry Leal, ale to było zbyt mało, by odrobić straty. Stan meczu się wyrównał.

Niewytłumaczalny kryzys Brazylii. Mistrzowie z Rio zmarnowali przewagę

W pierwszych dwóch setach gra obu drużyn falowała, dobre momenty przeplatały słabszymi. W trzecim w końcu na parkiecie było więcej emocji, choć początkowo wahadło wychyliło się w stronę Brazylii. Po drugiej stronie dwie akcje zepsuł Artiom Wolwicz i mistrzom olimpijskim udało się objąć prowadzenie 9-6. W ich drużynie nie było wyraźnego lidera w ataku, ale skrzydłowi dobrze się uzupełniali.

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź

Studio Ekstraklasa na żywo w każdy poniedziałek o 20:00 - Sprawdź!

Rywale mieli problemy z przyjęciem, a gwoździem do rosyjskiej trumny mógł okazać się blok Rezende. Do tej pory Rosjanie regularnie atakowali przez strefę rozgrywającego, niższego od swoich kolegów, w końcu jednak doświadczony zawodnik zablokował atak Iljasa Kurkajewa. Brazylia prowadziła 17-12, wygrała jeszcze trzy kolejne akcje. Tę ogromną przewagę “Canarinhos" jednak w niewytłumaczalny sposób zmarnowali. Grę Rosjan odmieniło wejście Jarosława Podleśnika, na siatce rywali świetnie czytał Jakowlew. Fantastyczna końcówka w wykonaniu “Sbornej" zakończyła się blokiem Kurkajewa i wygraną 26-24.

Choć Brazylijczycy w końcówce trzeciego seta tylko bezradnie rozkładali ręce, w kolejnym podjęli walkę. Nadal męczyli się jednak w ataku i to Rosjanie utrzymywali dwupunktową przewagę. Problemy z dokładnym rozegraniem miał Rezende, Brazylijczycy psuli coraz więcej zagrywek. W grze utrzymywała ich właściwie tylko skuteczność Leala. Wystarczyła jednak chwila dekoncentracji Rosjan, by doprowadzili do remisu 15-15.

Końcówka seta była pełna emocji. Zespół Sammelvuo odskoczył na trzy punkty, by przegrać trzy kolejne akcje. Na boisko wrócił Dmitrij Wołkow, ale i jemu przy serwisie zadrżała ręka. W ataku jeszcze raz pomylił się jednak Wallace, po chwili Michajłow zablokował wprowadzonego z ławki Douglasa Souzę. Rosjanie wykorzystali drugą piłkę meczową i wygrali 25-23. W finale spotkają się ze zwycięzcą spotkania Argentyna - Francja.

W półfinale turnieju olimpijskiego zabrakło reprezentacji Polski, ale pojawił się w nim polski akcent. Drugim sędzią spotkania był bowiem Wojciech Maroszek.

Brazylia - Rosyjski Komitet Olimpijski 1-3 (25-18, 21-25, 24-26, 23-25)

Igrzyska olimpijskie w Tokio trwają w najlepsze - Sprawdź już teraz

Damian Gołąb


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje