Reklama

Reklama

"Nie gramy w pchełki!" W Tokio zapowiadają się kolejne wielkie emocje

Po zakończeniu rywalizacji mężczyzn w olimpijskim turnieju rugby przyszła pora na kobiety. Przed czterema laty tytuł zdobyły Australijki, ale teraz może im być trudno o powtórzenie tego sukcesu.

Turniej mężczyzn w Tokio przyniósł wielkie emocje i mimo pustych trybun, jak zresztą na wszystkich olimpijskich arenach, był bardzo dobrą reklamą tej dyscypliny. Teraz do gry wkraczają kobiety, a ich zmagania powinny być równie interesujące. Z całą pewnością, gdyby tylko do Tokio zaproszono słynnego konferansjera Michaela Buffera mógłby bez cienia przesady zakrzyknąć swoje "Let's get ready to rumble!".

Tokio 2020: Skład podium niezmienny?

W Rio złote medale wywalczyły Australijki, które w wielkim finale pokonały Nową Zelandię 24:17. W meczu o trzecie miejsce Kanada rozbiła Wielką Brytanię 33:10. W Tokio możemy mieć bardzo podobny skład podium, bowiem te zespoły dominują w kobiecy rugby, choć niewykluczone, że Amerykanki czy Rosjanki, występujące pod szyldem swojego komitetu olimpijskiego, postanowią jednak pomieszać szyki faworytkom.

Reklama

Na igrzyskach nie zobaczymy niestety Polek, choć nasza drużyna zrobiła w ostatnich latach ogromny postęp, czego odzwierciedleniem jest historyczne wicemistrzostwo Europy, które w tym roku wywalczyły podopieczne trenera Janusza Urbanowicza. W Tokio jeszcze ich zabraknie, ale takie zawodniczki jak Natalia Pamięta czy Marta Morus dają nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będziemy mogli zobaczyć Biało-Czerwone w olimpijskim turnieju.

Gwiazdy, gwiazdy, gwiazdy

Rugby to oczywiście sport zespołowy, ale to nie oznacza, że w poszczególnych drużynach brakuje wyróżniających się zawodniczek, dla których warto oglądać mecze. Na kogo więc szczególnie zwracać uwagę?

Wśród faworyzowanego zespołu Black Ferns, czyli "Czarnych Paproci", bo tak nazywa się Nowozelandki, przede wszystkim należy zwrócić uwagę na znakomitą Portię Woodman, jedną z legend tej dyscypliny. Ta zawodniczka pochodzi z niezwykle usportowionej rodziny, jej ojciec i wuj występowali w All Blacks i ona poszła ich śladem, a teraz zamierza sięgnąć po złoty medal igrzysk olimpijskich.

I ma na to spore szanse również dzięki temu, że będzie mieć w drużynie tak znakomite zawodniczki jak chociażby Ruby Tui, Sarę Hirini czy Michaelę Blyde. Z całą pewnością Nowozelandki podyktują rywalkom bardzo mocne warunki, bo jak mawia Tui, to nie jest gra w pchełki.

Na pewno jednym z objawień turnieju może być rosyjska zawodniczka Jelena Zdrokowa. Zawodniczka aktualnych mistrzyń Europy i kontynentalnej potęgi znana jest przede wszystkim z niesamowitej szybkości, którą potrafi wręcz zdemolować rywalki. Kibice rugby czekają na takie akcje w jej wykonaniu, jak ta poniżej.

Amerykanie bardzo liczą z kolei na Arianę Ramsey. Ta była cheerleaderka i lekkoatletka ma dopiero 21 lat, ale już potrafi bardzo wiele. Jej zdolności motoryczne i siłowe potrafią na boisku zrobić różnicę. Zawsze uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona należy do najpopularniejszych zawodniczek w swoim kraju. Co ciekawe, potrafi mówić płynnie w kilku językach, w tym w mandaryńskim.

Nie wolno zapominać o mistrzyni olimpijskiej z Rio Australijce Charlotte Caslick, kolejnej rugbystce, o której śmiało można powiedzieć, że jest rugbową legendą. Co prawda nie będzie jej łatwo obronić złotego medalu, bo jej reprezentacja wydaje się nieco słabsza niż przed pięcioma laty, ale akurat sama Caslick z całą pewnością będzie w Tokio błyszczeć.

Dla kogo złoto?

Wydaje się, że powtórka z finału sprzed pięciu lat jest bardzo prawdopodobna, choć tym razem więcej szans daje się drużynie Nowej Zelandii. Broniące tytułu Australijki mają swoje problemy i będą raczej musiały oglądać się za plecy, by nie spaść z olimpijskiego podium.

Podobnego zdania jest kapitan reprezentacji Polski i zawodniczka Biało-Zielonych Ladies Gdańsk Karolina Jaszczyszyn, według której kolejność na podium będzie prezentować się następująco: Nowa Zelandia, Australia, Kanada. - Oglądałam chyba wszystkie tegoroczne mecze tych reprezentacji. Myślę, że Nowa Zelandia wygra igrzyska i zdobędzie upragnione złoto - uważa jedna z najlepszych rugbystek w naszym kraju.

- Do srebrnego medalu typuję Australię. Obrończynie tytułu są w przebudowie i to dość dużej, dlatego długo zastanawiałam się, czy w ich miejsce nie wytypować USA lub Kanady, jednak zostałam przy pierwszej myśli. Obie te drużyny mogą jednak sprawić niespodziankę i awansować nawet do finału. Moim zdaniem największym rozczarowaniem turnieju będzie Wielka Brytania - analizuje Jaszczyszyn.

Tokio 2020 - bądź z nami na Igrzyskach Olimpijskich! Sprawdź

Zbieżną opinię do swojej koleżanki z kadry ma grająca w poznańskich Black Roses Maria Nowacka, która jednak w gronie kandydatek do medalu wymienia także Francję. - Głównymi faworytkami do olimpijskiego złota w Tokio są Nowozelandki. Aż siedem zawodniczek z dwunastoosobowego składu to rugbystki, które mają za sobą występ na igrzyskach. I to nie byle jaki, bowiem w 2016 roku w Rio Nowozelandki stanęły na drugim stopniu podium, tuż za Australijkami (przegrywając w finale jedynie 17:24). Tym razem, nie wydaje się, aby jakiekolwiek rywalki były w stanie im zagrozić. Przemawia za tym dyspozycja Black Ferns w rozgrywkach HSBC World Rugby Sevens Series, gdzie prowadzone przez trenera Allana Buntinga, w ostatnim, przerwanym przez pandemię sezonie, nie miały sobie równych, zwyciężając 4 z 5 rozegranych turniejów - uważa Nowacka.

- Do srebrnego medalu typuję niezwykle silne fizycznie Amerykanki. A w tym przypadku o sile i potędze tego zespołu mogłam przekonać się całkiem niedawno na własnej skórze. Miało to miejsce podczas turnieju Madrid 7s, w którym miałam przyjemność wziąć udział w barwach Reprezentacji Narodowej Kobiet. Brązowe medale mogą trafić do Australijek, które bez wątpienia będą chciały udowodnić, że sukces w Rio to nie był przypadek. I choć żółto-zielone wystąpią w Tokio w odmłodzonym składzie, a w ich szeregach zabraknie doświadczonych gwiazd (np. Ellie Green czy Emilee Cherry), ich styl gry jest bardzo bliski mojemu sercu i od zawsze bardzo im kibicuję. W zaciętej walce o podium typuję, że wezmą udział również Kanadyjki i Francuzki. Te ostatnie, mimo, ze awans do Tokio wywalczyły najpóźniej, są jedną z największych europejskich potęg i jestem pewna, że na murawie będą chciały wiele udowodnić! - dodaje rugbystka Black Roses.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje