Reklama

Reklama

Tokio 2020

Igrzyska olimpijskie w Tokio dopiero w 2024 roku?

Rewolucyjny pomysł na zachowanie dotychczasowego programu letnich igrzysk olimpijskich. Czterokrotny mistrz olimpijski w wioślarstwie, były członek komisji zawodniczej MKOl, a obecnie dziennikarz BBC sir Matthew Pinsent zaproponował, by igrzyska w Tokio odbyły się w 2024 roku, w Paryżu w 2028, w Los Angeles w 2032.

W ten sposób, uzasadnia Pinsent, organizatorzy igrzysk pozostaną ci sami, ale  zmianie ulegnie termin. Igrzyska w Tokio miały być przeprowadzone w ubiegłym roku, ale z powodu pandemii zostały przeniesione na 2021 rok. Mają odbyć się w dniach 23 lipca - 8 sierpnia. W Paryżu najlepsi sportowcy świata mieli rywalizować w 2024 roku, a w Los Angeles w 2028.

Reklama

Zdaniem Pinsenta nowy olimpijski kalendarz pozwoliłby uspokoić sportowców, którzy wciąż są niepewni, czy igrzyska olimpijskie w Tokio na pewno się odbędą w tym roku. Wzrost zachorowań na Covid-19 oraz coraz większa liczba przypadków śmiertelnych spowodowała wprowadzenie stanu wyjątkowego w stolicy Japonii. Sami Japończycy są w większości przeciwni organizacji IO.

Z drugiej strony japoński rząd nie wyobraża sobie, by po raz kolejny zmieniać termin igrzysk i nie bierze pod uwagę ich odwołania. Rozważane są pomysły, by impreza odbyła się bez udziału publiczności, a każdy uczestnik (sportowiec, trenerzy, działacze) był zaszczepiony.

Na temat propozycji Pinsenta wypowiedzieli się francuscy działacze sportowi. - Ten pomysł jest całkowicie nierealny - mówi jeden z nich dziennikowi "L'Equipe". - Przedtem potrzebowaliśmy tych igrzysk, teraz są one dla nas konieczne. Kryzys spowodował, że prace związane z budową infrastruktury są bardzo przez nas oczekiwane - mówił Stephane Troussel, przedstawiciel władz samorządowych regionu Saint-Denis.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Brytyjczyk nie uwzględnia bowiem w swojej propozycji aspektu ekonomicznego. Przełożenie igrzysk, szczególnie dla organizatorów w Tokio i Paryżu, mniej dla władz Kalifornii i Los Angeles, wiązałoby się z dodatkowymi wydatkami. Pojawiłby się też problem logistyczny. Niektóre areny sportowe są budowane tylko na czas igrzysk, a mieszkania w wioskach olimpijskich po zakończeniu imprezy miały zostać sprzedane.  W Tokio apartamenty już znalazły nabywców. Taki terminarz nie spodobałby się również sponsorom ruchu olimpijskiego, którzy również z wielkimi oporami przyjęli przełożenie ubiegłorocznych igrzysk w Tokio o rok.

Tak czy inaczej Pinsent włożył kij w mrowisko i wywołał falę dyskusji na całym świecie.

Olgierd Kwiatkowski