Reklama

Reklama

Finalistki igrzysk w Rio drżały w Tokio

Broniąca olimpijskiego złota w kobiecej piłce ręcznej, reprezentacja Rosji, zaledwie zremisowała z Brazylią, która marzy o powrocie do światowej czołówki. Bliskie straty punktu były też wicemistrzynie z Rio de Janeiro Francuzki, ale one zdołały obronić zwycięstwo w starciu z Węgierkami.

Turniej kobiecy w piłce ręcznej rozpoczął się mniej więcej tak, jak można się tego było spodziewać.  To znaczy - od niewielu emocji w grupie A i zaciętych starć w grupie B. W tej pierwszej jest dość wyraźny podział na zespoły bardzo silne (mistrzynie świata Holenderki oraz mistrzynie Europy Norweżki), solidną Czarnogórę oraz słabsze jednak od nich: Japonię, Koreę Południową i Angolę. Nie było więc żadnej większej walki - wszystkie trzy reprezentacje z Europy wygrały swoje mecze różnicą 11 lub 12 bramek. To świadczy o różnicy poziomów, jaka jest obecnie między naszym kontynentem a resztą świata.

Reklama

Piłka ręczna. Klątwa ćwierćfinałów

Tak właściwie w ostatnich latach do czołówki próbowała wchodzić jedynie Brazylia, która w 2013 roku wygrała nawet mistrzostwa świata. W igrzyskach, choć w tym wieku startuje we wszystkich, zawsze dochodziła co  najwyżej do ćwierćfinału, który stawał się dla niej przeklęty. Nawet u siebie w Rio de Janeiro - wygrała fazę grupową, by później zostać rozbita w ćwierćfinale przez Holenderki. Nasi siatkarze coś o tym wiedzą - dla nich dotąd ćwierćfinały też były przeszkodą nie do pokonania.

Owa Brazylia znalazła się w Tokio w grupie B - razem z pięcioma zespołami z Europy, w tym ze złotymi i srebrnymi medalistkami poprzednich igrzysk. Z tego grona dwa zespoły odpadną jeszcze przed ćwierćfinałami, do których z grupy A wejdzie pewnie Japonia lub Korea. Wiele wskazywało na to, że o awansie raczej mogą zapomnieć Brazylijki, bo im na mundialach w ostatnich latach zupełnie nie szło. W dwóch ostatnich nie dotarły nawet do 1/8 finału, grały o Puchar Prezydenta, czyli lokaty 17-24.

A tu w Tokio na drodze od razu stanęły im Rosjanki, broniące złota wywalczonego pięć lat temu na brazylijskiej ziemi. I co ważniejsze - Rosjanki, które z elity nie wypadły, bo na mundialu w Japonii sięgnęły po brąz (pechowa porażka z Holandią w półfinale), a w Mistrzostwach Europy pół roku temu były piąte. No i mające w swoim składzie niesamowitą Annę Wiachiriewą - niezbyt wysoką, za to niezwykle dynamiczną i skuteczną.

Tokio 2020. Niewykorzystane szanse Rosji i Brazylii

Rosjanki przez większą część meczu prowadziły, ale minimalnie - nie miały tego spotkania pod kontrolą. Na kwadrans przed końcem Brazylia wyrównała na 18-18, a później nawet po dwóch trafieniach Bruny de Pauli i jednym Adriany Cardoso odskoczyły na 22:20. Rosja wyrównała, objęła prowadzenie, ale Brazylia odpowiedziała. Końcowy wynik, czyli 24-24, został ustalony na ponad trzy minuty przed końcem, co w piłce ręcznej częste nie jest. Rosja miała dwie swoje szanse, ale Wiachiriewa potężnie rzuciła w słupek, a później źle dograła do obrotowej. No i Brazylia miała dwie okazje Bruny de Pauli - ta druga, rzut sekundy przed końcem, został zablokowany przez Annę Sen.

Tokio 2020. Kluczowy karny Grace Zaadi

Ciekawie miało być też w meczu Hiszpanii ze Szwecją, ale ostatni remis (6-6) zanotowaliśmy w 13. minucie. Później nastąpił 10-minutowy przestój Hiszpanek, Szwedki odskoczyły na pięć bramek (11-6) i już nie dały się dogonić. Znacznie ciekawsze było spotkanie aktualnych wicemistrzyń olimpijskich i wicemistrzyń Europy Francuzek z Węgierkami. Te ostatnie od dekady niczego nie osiągnęły, na igrzyskach nie były od czasu Pekinu, ale są zespołem nieobliczalnym. Francja szybko odskoczyła na 4-0, 

Węgry wyrównały na 4-4, a drugą taką serię "Trójkolorowe" zanotowały na końcu pierwszej i początku drugiej części (od 12-12 do 16-12). Miały przez cały czas nieznaczną przewagę, świetnie ich grę prowadziła Grace Zaadi. Jeszcze w 52. minucie było 28-24, ale później Francuzki kilka razy pogubiły się w ataku. Kluczowy moment meczu? Na 45 sekund przed końcem meczu, przy prowadzeniu Francji 29-28, Grace Zaadi wykonywała rzut karny. Rzuciła technicznie, ale jakby za bardzo nonszalancko, tuż nad głową i rękami Blanki Biro. Węgierka dotknęła piłki, ale nie zdołała jej zbić. Węgry szybko zdobyły kontaktową bramkę na 29-30, ale Francja przetrzymała piłkę przez ostatnie pół minuty.

Andrzej Grupa

Wyniki pierwszego dnia turnieju kobiet piłki ręcznej Tokio 2020:

Grupa A

Holandia - Japonia 32-21 (18-10)

Czarnogóra - Angola 33-22 (13-12)

Norwegia - Korea Południowa 39-27 (18-10)

Grupa B

Reprezentacja olimpijska Rosji - Brazylia 24-24 (14-12)

Hiszpania - Szwecja 24-31 (9-13)

Węgry - Francja 29-30 (12-15)


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje