Reklama

Reklama

Apele o bojkot Igrzysk w Tokio w związku ze sporem terytorialnym

W Korei Płd. narastają apele o bojkot nadchodzących igrzysk olimpijskich w Tokio, nie z powodu pandemii Covid-19, lecz w związku z roszczeniami japońskiego rządu do kontrolowanych przez Seul wysp na Morzu Japońskim – pisze w piątek dziennik „Korea Times”.

Tlący się od dziesięcioleci spór terytorialny o wysepki, które Koreańczycy nazywają Dokdo, a Japończycy - Takeshima, rozgorzał z nową siłą, ponieważ japoński komitet olimpijski zgodnie ze stanowiskiem rządu w Tokio oznaczył je jako część terytorium Japonii, przeciwko czemu zaprotestowało w poniedziałek południowokoreańskie MSZ.

Za podjęciem stanowczych środków w odpowiedzi na japońskie roszczenia do tych wysp, w tym za ewentualnym bojkotem igrzysk, opowiedzieli się między innymi dwaj byli premierzy Korei Płd. Li Nak Jon i Czung Sie Kiun.

Reklama

Li, który zamierza w przyszłym roku kandydować w wyborach prezydenckich, określił kroki japońskich organizatorów jako sprzeczne z duchem olimpijskim i wezwał Międzynarodowy Komitet Olimpijski do "podjęcia surowych działań przeciwko posunięciu Japonii".

Oburzenie wyrażano również w południowokoreańskim parlamencie. "Po zniekształceniu historii w podręcznikach, Japonia stawia teraz roszczenia do Dokdo na stronie internetowej igrzysk olimpijskich. To dyskusyjne, czy Tokio zasługuje na organizację zawodów, w czasie których ludzie z całego świata dążą do harmonii" - powiedział opozycyjny poseł Kim Biong Wuk.

"Koreański rząd nigdy nie zaakceptuje mapy mylnie określającej Dokdo jako część Japonii. Skonsultujemy to z odpowiednimi organizacjami, w tym Koreańskim Komitetem Olimpijskim, by udzielić aktywnej odpowiedzi" - powiedziało cytowane przez "Korea Times" anonimowe źródło w MSZ w Seulu. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje