Reklama

Reklama

Korona Kielce. Adnan Kovaczević

- Najbardziej pomaga w przetrwaniu izolacji to, że na pewno wkrótce wszystko wróci do normy – mówi Interii kapitan Korony Kielce Adnan Kovaczević. 26-letni Bośniak jest obcokrajowcem z najdłuższym stażem w obecnej drużynie trenera Macieja Bartoszka.


Niełatwo w ostatnich latach znaleźć zawodnika, który miałby dla Korony Kielce większą wartość. Nie tylko finansową, ale i sportową. Według portalu transfermarkt Adnan Kovaczević wyceniany jest na milion euro i nie tylko żaden z obecnych koroniarzy nie może się do niego równać, ale i w historii kieleckiego klubu niewielu jest graczy wycenianych na podobne kwoty. Największą miał bodaj Grzegorz Piechna, którego wirtualną wartość wyceniano na ok. 2 mln euro, a za ok. 700 tys. euro przeszedł z Kielc do Torpedo Moskwa. Ale było to w czasach dla części dzisiejszych kibiców prehistorycznych, bo w 2006 roku. Stosunkowo niedawno najwartościowszym - pod względem finansowym - graczem Korony był serbsko-kanadyjski bramkarz Milan Borjan - ok. 1,8 mln euro. On jednak długo miejsca nad Silnicą nie zagrzał, bo po półrocznym wypożyczeniu z Łudogorca Razgrad wrócił na Bałkany i w lipcu 2017 r. zasilił Crveną Zvezdę Belgrad, z którą dwukrotnie wywalczył awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Dziś wyceniany jest na 3,5 mln euro.

Filar w laserowych butach

Reklama

Na taką wartość Adnan Kovaczević musi jeszcze zapracować, co najmniej takim poziomem jaki prezentuje w Koronie. W żółto-czerwonej koszulce jest bodaj najpewniejszym punktem zespołu i tak było u Gino Lettieriego, który od niego zapewne zaczynał ustalanie składu i nie zmienił tego Mirosław Smyła. Po zmianie trenera, u Macieja Bartoszka Kovaczević rozegrał jedno spotkanie. Oprócz zamiłowania do laserowego koloru butów Adnan wyróżnia się przede wszystkim spokojem, ustawieniem i przewidywaniem, które u grającego na pozycji stopera zawodnika są cechami niezbędnymi. To jedyny obcokrajowiec z takim stażem w drużynie - zaczynał razem z włoskim trenerem w 2017 roku i został do dziś. Ostatni, który mógłby się z nim równać, to Ivan Jukić, który zaledwie dwa miesiące temu odszedł do FK Sarajewo. Początki zarządzania klubem przez niemieckich właścicieli - najpierw Dietera Burdenskiego, teraz rodzinę Hundsdörferów - pamiętają jeszcze Polacy: Jakub Żubrowski, Marcin Cebula, Jacek Kiełb (z przerwą na występy w Bruk-Becie Termalice Nieciecza - red.) i Michał Gardawski (który oprócz polskiego legitymuje się też niemieckim paszportem - red).

- Gdy przychodziłem do Korony, musiałem poszperać w internecie, żeby się dowiedzieć czegoś o klubie i mieście. Ale od razu też zadzwoniłem do przyjaciela z Bośni - Bojan Pużigaca grał w Cracovii i powiedział, że warto skorzystać z tej oferty, bo Korona to ciekawy klub, a Kielce to ładne miasto. Jego opinia była dla mnie bardzo ważna - opowiada Adnan Kovacević.

Nigdy mnie nie słuchacie!

W Ekstraklasie "Kova" rozegrał już 85 meczów na 100, w których mógłby wystąpić. Zdecydowana większość w podstawowym składzie i w pełnym wymiarze czasu. W czasie prawie trzech lat w Kielcach ma mecze, które chętnie by sobie wpisał do CV i takie, o których chciałby zapomnieć.

- Zapomnieć chcę na pewno przegraną 2-6 z Wisłą Kraków na Suzuki Arenie. Po prostu bardzo słaby mecz. Wolę wracać pamięcią do wygranej w Gdańsku z Lechią 5-0 - mówi Bośniak. - Przed meczem Gino Lettieri pytał nas czy moglibyśmy chociaż raz prowadzić do przerwy 3-0? No i po pierwszej połowie prowadziliśmy 4-0! A trener na to: -Mówiłem wam o trzech golach, nie czterech! Nigdy mnie nie słuchacie! Mieliśmy z tego wtedy ubaw - opowiada Adnan Kovaczević.

W obecnych, przerwanych rozgrywkach jest - z czterema golami - najlepszym strzelcem drużyny (razem z Erikiem Paćindą) i autorem - jak na razie - ostatniego gola na polskich boiskach w tym roku. 9 marca na Suzuki Arenie jego bramka z karnego dała Koronie wygraną z ŁKS Łódź 1-0. Potem rozgrywki zostały zawieszone, a piłkarze trenują indywidualnie i w odosobnieniu.

Izolacja bez rodziny

- Rano bieganie po lesie. Potem śniadanie, odpoczynek, lunch. Potem trening w domu. Od szkoleniowca dostaliśmy plan zajęć biegowych. W domu pracuję "pod okiem" prywatnego trenera, który codziennie wysyła mi, co mam robić. Wszystko wykonuję zgodnie z tym planem i dzięki temu trzymam formę. Przynajmniej mam taką nadzieję - śmieje się Adnan. W takiej sytuacji są wszyscy piłkarze Ekstraklasy, ale przebywający w Polsce obcokrajowcom dodatkowo doskwiera samotność.

- Bardzo brakuje mi grania, brakuje spotkań z przyjaciółmi, ale przede wszystkim rodziny. W Kielcach jestem sam i to jest najtrudniejsze. Najbardziej w tej sytuacji pomaga to, że na pewno wkrótce wszystko wróci do normy - mów kapitan Korony.

Juventus, Arsenal... i Korona

O formę Kovaczević dba nie tylko na okoliczność wznowienia Ekstraklasy. 12 października zadebiutował w kadrze Bośni i Hercegowiny w eliminacyjnym meczu do mistrzostw Europy z Finlandią, wygranym 4-1. Potem zagrał jeszcze przeciwko Grecji i Włochom. - To wspaniałe uczucie. Gra w reprezentacji kraju to najlepsza rzecz, jaka mi się przydarzyła w karierze. Mam nadzieję, że będę miał jeszcze okazję założyć reprezentacyjna koszulkę i dać z siebie wszystko - mówi "Kova".

W bośniackiej kadrze gra z zawodnikami takich klubów jak: Juventus (Miralem Pjanić), Arsenal (Sead Kolasinać) , czy Hoffenheim (Ermin Bicakcić), a trenerem był słynny Robert Prosinecki, chorwacki gwiazdor Realu Madryt i Barcelony z lat 90-tych i brązowy medalista mistrzostw świata z 1998 roku. Był, bo po zakończonych eliminacjach, w listopadzie, zastąpił go Duszan Bajević.

- Miło jest grać i trenować z tymi wszystkimi facetami z takich klubów. Większość mnie znała, a wszyscy wiedzieli, gdzie gram i wszyscy to szanowali - mówi Kovaczević.

Kova kontra Lewy?

Bośnia i Hercegowina może się spotkać z Polską na mistrzostwach Europy, jeśli na nie awansuje. Drużyna z Bałkanów musi walczyć w barażach, najpierw z Irlandią Północną, a przy ewentualnej wygranej ze zwycięzcą meczu Słowacja - Irlandia. Finał tej rywalizacji miał być rozegrany 31 marca, ale oczywiście teraz nieznany jest nawet przybliżony termin jego rozegrania. Adnan Kovaczević liczy, że uda mu się spełnić marzenie i zagra na Euro w 2021 roku. I wtedy Bośnia trafiłaby do grupy z Hiszpanią, Szwecją i Polską. - Faworytem grupy jest oczywiście Hiszpania. Ale Polska też ma bardzo silną reprezentację z Robertem Lewandowskim na czele. Byłoby świetnie awansować na Euro i zagrać tam wielkie mecze. Mierzyć się z najlepszymi to wspaniałe wyzwanie, a Lewandowski jest jednym z nich - mówi reprezentacyjny stoper Bośni i Hercegowiny.

To jednak dalsza przyszłość - łatwiej przewidywalne jest dziś rozegranie meczów grupy A Ligi Narodów, w której Bośnia i Hercegowina rywalizować będzie z Włochami, Holandią... i Polską, a spotkania zaplanowane są na wrzesień. Najbliższy cel to jednak dokończenie rozgrywek ligowych w Polsce. - Mam nadzieję, że uda się wznowić rozgrywki i będę mógł jeszcze zagrać na Suzuki Arenie i z Koroną obronić dla Kielc Ekstraklasę - mówi Adnan Kovaczević, któremu po sezonie kończy się kontrakt i będzie wolnym zawodnikiem.

Przez pandemię koronawirusa w kryzysie znalazły się wszystkie kluby Ekstraklasy, niektóre straciły sponsorów. Współpraca z Suzuki Koronie pomaga przetrwać ciężki okres.

Artykuł powstał we współpracy z Suzuki. 

Advertisement