Reklama

Reklama

Walka wieczoru zaczęła się "przypadkowo", ale później...

Gala Suzuki Boxing Night 8 za nami. Dziesięć walk, niezły poziom ale przede wszystkim sprawdzian generalny dla polskich pięściarzy przed mistrzostwami świata. Sprawdzian, z którego wszyscy powinni być zadowoleni.

Październikowa gala Suzuki Boxing Night 8 odbyła się Centrum Kongresowym Targów Kielce, jedna z wcześniejszych na dużej scenie w Kieleckim Centrum Kultury, więc naturalnym pytaniem dziennikarzy było jakie jeszcze lokalizacje chodzą po głowie prezesa polskiego Związku Bokserskiego, kielczanina Grzegorza Nowaczka.

- Marzyło mi się zrobienie zawodów w amfiteatrze na Kadzielni, ale zobaczymy czy uda się to przeprowadzić - mówił po zakończeniu walk szef polskiego boksu.

Rzeczywiście w skałach leżącego w centrum miasta rezerwatu Kadzielnia oprawa walk mogła być imponująca i przede wszystkim walkami mogłaby się emocjonować kilkutysięczna widownia. Ale i tak boks musiał by się sam obronić, tak jak obronił się w Targach Kielce. Dobre, szybkie walki, pięściarze nie unikający ciosów, mogły zadowolić fanów pięściarstwa.

Reklama

Od pierwszej walki zawodnicy narzucali niezłe tempo - Dawid Litke przez RSC w trzeciej rundzie pokonał Ukraińca Borisa Wladyslawa, choć rywal nie czekał biernie tylko odgryzał się Polakowi choć szans na przełamanie nie miał żadnych.

W kolejnej kategorii - 63 kg - brązowy medalista mistrzostw Polski juniorów Wiktor Kaźmierczak niestety na godnego rywala nie trafił. Młodzieżowy reprezentant Czech Jarosław Mirga ciosu żadnego nie zadał i był za wolny by chociaż przed Polakiem skutecznie uciekać lub bronić i w efekcie już po kilkudziesięciu sekundach sędziowie walkę przerwali.

Sporo dobrego boksu i emocji było w pojedynku finałowym młodzieżowych mistrzostw Polski kobiet, który na ring Suzuki Boxing Night 8 został specjalnie przeniesiony i było to strzałem w dziesiątkę. Daria Parada pokonała Agatę Kaczmarską.

Kibice ostrzyli sobie zęby na walki w kategorii 80 kg i w superciężkiej i chyba się nie zawiedli. Daniel Adamiec z KKB RUSHH Kielce mierzył się z brązowym medalistą mistrzostw Europy Karolem Pawliną i po prostu zrobił swoje.

Głośne podpowiedzi trenera jego rywala mogły zastanawiać, bo kielczanin cały czas boksował bez wskazówek. Szykujący się na mistrzostwa świata - skład kadry ma być ogłoszony w poniedziałek, ale trudno przypuszczać, że "Jonasz" się w nim nie znajdzie - zawodnik szykował się w ten sposób do walk w Belgradzie, gdzie głośnych podpowiedzi być nie może, a w czasie walki w narożniku w będzie sam. Dlatego salę Centrum Kongresowego wypełniały taktyczne podpowiedzi trenera Pawliny, ale i tak jednogłośnym 3:0 sędziowie orzekli zwycięstwo Adamca.

Podobnie było w przedostatnim pojedynku wieczoru w kat. 86 kg, w którym w Sebastian Wiktorzak pokonał jednogłośnie na punkty Jana Lauka.

Walka wieczoru Oskara Safaryana wyglądała z początku na kompletnie przypadkową, a rywal Polaka, Czech Patrick Terkel, znalazł się tu przez pomyłkę. Wydawało się, że jakieś 20 centymetrów niższy, kilkadziesiąt kilogramów cięższy i zwyczajnie gruby rywal padnie jeszcze w pierwszej rundzie, bo nie miał warunków by uciekać po ringu przed przeciwnikiem. Ale po pierwsze okazał się wyjątkowo odporny na ciosy, a do tego Polak musiał sam zachowywać koncentrację by nie nadziać się na jakąś kontrę. Oczywiście szans na wygraną Czech nie miał żadnych, wydawało się że na dotrwanie do końca pojedynku również, bo często uciekał w zwarcie ale trzeba przyznać bombardowanie przez Oskara zniósł dzielnie, przyjął na głowę i korpus masę ciosów ale dotrwał do końca, choć był też liczony. A i sam Safaryan był zadowolony że w ostatnim sprawdzianie przed mistrzostwami dostał okazję trzyrundowego boksowania z niecodziennym rywalem.

Mistrzostwa świata w Belgradzie rozpoczną się 24 października. Zgłosiło się rekordowe ponad 1000 pięściarzy, a suma nagród, jak na tę odmianę jest gigantyczna i wynosi ok. 2,5 mln dolarów.

Leszek Salva

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy