Reklama

Reklama

Suzuki Boxing Night II. Siergiej Radczenko o rewanżu ze Szpilką: Propozycja nie była korzystna

Siergiej Radczenko, w rozmowie z Interią, podaje powody swojej słabej postawy w walce na gali Suzuki Boxing Night II z Mateuszem Masternakiem. Zdradza też kulisy oferty, jaką dostał, na pojedynek rewanżowy z Arturem Szpilką. W ich pierwszej walce orzeczono kontrowersyjny werdykt i doszło do skandalu.

Radczenko jest dobrze znany polskim kibicom boksu. Walczył bowiem prawie z każdym naszym liczącym się w wadze junior ciężkiej pięściarzem.

Reklama

Zawsze z naszego kraju wracał na tarczy. Nie musiał się jednak wstydzić swojej postawy. Posyłał bowiem na deski Krzysztofa Głowackiego i Artura Szpilkę. Blisko zwycięstwa był także w pojedynku z Adamem Balskim.

Na piątkowej gali Suzuki Boxing Night II nie powiodło mu się tak dobrze. W walce wieczoru walczył słabo i wyraźnie przegrał z Mateuszem Masternakiem. Interii zdradził, jaka była przyczyna takiej postawy.

- Nie jestem zadowolony z walki z Masternakiem. Miałem za mało czasu na przygotowania. Trenowałem tylko trzy tygodnie. Wszyscy kibice i eksperci chyba rozumieją, że do takiego topowego boksera, jak Mateusz nie można się przygotować w ciągu trzech tygodni - powiedział.

- W połowie maja zacząłem lekkie treningi. Trenowałem dwa, trzy razy w tygodniu. Dostałem telefon i zgodziłem się na walkę z Masternakiem. Zrobiłem to, bo lubię walczyć w Polsce. Polscy kibice też mnie lubią - dodał.

Wcześniej treningi uniemożliwiła mu pandemia koronawirusa. Nie marnował jednak czasu i pomagał ludziom, którzy znaleźli się w ciężkiej sytuacji.

- Po walce ze Szpilką odpoczywałem tydzień. Potem zaczęła się pandemia i kwarantanna. U siebie w Krzemieńczyku przez dwa miesiące kierowałem grupą, która pomagała starszym osobom. Nie mogły wychodzić, więc np. robiliśmy im zakupy - zdradził.

Dowiedz się więcej na temat: Siergiej Radczenko | Mateusz Masternak | Artur Szpilka