Reklama

Reklama

Niezwykły hart ducha – początki polskiego boksu na igrzyskach

Początek olimpijskiej historii polskiego boksu to nie tylko wyniki i statystyki. Za tymi kryły się niezwykłe postaci, które mimo przeciwności losu, wykazały się nie tylko twardą pięścią, ale przede wszystkim postawą godną naśladowania.

Historia polskiego boksu olimpijskiego sięga dwudziestolecia międzywojennego. Pięściarze znad Wisły zadebiutowali na igrzyskach w Paryżu w 1924 roku. Wtedy to w polskich barwach na ringu walczyli Adam Świtek, Jan Ertmański, Eugeniusz Nowak, Jan Gerbich i Tomasz Konarzewski. Jednak na pierwszy medal trzeba było czekać aż do czasów powojennych.

Pierwszy medal

Reklama

Było to w Londynie w 1948 roku. Wtedy to w wadze piórkowej brązowy - pierwszy medal olimpijski w historii polskiego boksu - wywalczył Aleksy Antkiewicz.

Zawodnik ten pierwsze ciosy na ringu wymierzał przeciwnikom jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, na Oksywiu w Gdyni, w miejscowym klubie Błękitni. W czasie okupacji niemieckiej był przymusowym robotnikiem w III Rzeszy. Wyzwolenia przez amerykańskich żołnierzy doczekał się w obozie pracy w Burghausen, w Bawarii w maju 1945 roku. Tam przypomniał sobie o boksie, staczając pojedynki z czarnoskórymi żołnierzami zza oceanu.

Na igrzyskach w Londynie "bombardier z Wybrzeża" - pod takim przydomkiem był znany w sportowym świecie  - w pojedynku o trzecie miejsce (wtedy nie przyznawano jeszcze dwóch brązowych medali) wygrał z Argentyńczykiem Francisco Nunezem zdobywając brązowy medal.

"Było to historyczne wydarzenie (13 sierpnia 1948) dla polskiego olimpizmu i naszego boksu: pierwszy po II wojnie światowej i jedyny w Londynie (1948) medal olimpijski Polaków oraz pierwszy medal olimpijski dla naszego pięściarstwa" - czytamy na stronie Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Pierwsze złoto

Kolejna olimpiada, w Helsinkach w 1952 roku, pokazała, że w Polsce "najlepszą" dyscypliną sportową jest boks. Na tej sportowej imprezie Polacy zdobyli cztery medale: brąz Teodora Kocerki w wioślarstwie, srebro Jerzego Jokiela w gimnastyce, srebro Aleksego Antkiewicza w boksie w wadze lekkiej oraz pierwsze w historii polskiego boksu złoto - Zygmunta Chychły w wadze półśredniej.

Młody Zygmunt na boks był wręcz skazany... "Ojciec wskazał mu kierunek sportowej aktywności, ojciec chrzestny zafundował parę nowiutkich rękawic bokserskich, a trener Brunon Karnath na pierwszych treningach w Gedanii pokazał podstawy boksu" - czytamy na stronie PKOl.

Podobnie jak w przypadku Antkiewicza, wojna brutalnie przerwała sen o sportowej sławie. Co gorsze, gdy osiągnął odpowiedni wiek, został wcielony do Wehrmachtu. Postanowił zdezerterować poddając się do niewoli francuskiemu ruchowi oporu. Następnie udało mu się przedostać do II Korpusu Polskiego generała Andersa, gdzie służył do 1946 roku. W korpusie wrócił do boksowania, zdobywając dwukrotnie mistrzostwo tej jednostki w wadze lekkiej.

Po wojnie wrócił do polskiego już Gdańska. Tam zaczęto go nazywać "twardym Kaszubą". W 1952 roku wystąpił na olimpijskim ringu w Helsinkach. W półfinale pokonał 2:1 Niemca Gunthera Heidemanna z Niemiec Zachodnich. W finale nie dał szans Sergiejowi Szczerbakowowi ze Związku Radzieckiego zwyciężając jednogłośnie 3:0.

"Walka była niesłychanie twarda. Dopiero ostatnia minuta trzeciego starcia przechyliła szalę na stronę Polaka. Na koniec skutecznie zaatakował. Seria błyskawicznych, celnych kontr z pełnego dystansu zapewniła ‘twardemu Kaszubie’ ciężko wywalczone zwycięstwo" - opisują historycy sportu Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

To zwycięstwo dało pierwszy złoty krążek polskiemu boksowi.

Historia się nie kończy

Tymczasem złote lata polskiego sportu dopiero nadchodziły. Krążki najcenniejszego koloru na igrzyskach zdobywali w 1960 roku Kazimierz Paździor (waga lekka), w 1964 Józef Grudzień (waga lekka), Marian Kasprzyk (waga półśrednia) oraz Jerzy Kulej (waga lekkopółśrednia), który sukces powtórzył cztery lata później. W 1972 złoto wywalczył Jan Szczepański (waga lekka), a w 1976 Jerzy Rybicki (waga lekkośrednia).

Początki polskiego boksu na igrzyskach pokazują, że mimo trudności, zawirowań historycznych, w polskich sportowcach nigdy nie brakowało hartu ducha i waleczności. Taką historią można się chlubić, ale także warto do niej nawiązywać. Dlatego firma Suzuki wspiera Polski Związek Bokserski, aby w ślady tych wielkich nazwisk, które tworzyły dzieje tej dyscypliny, poszły kolejne pokolenia pięściarzy.


Partnerem publikacji jest Suzuki, sponsor reprezentantów Polski w boksie

Advertisement