Reklama

Reklama

Lockdown zaburzył cykl treningowy, ale wyzwolił głód walki polskich pięściarzy

Obostrzenia, które wiosną wprowadzono w większości krajów Europy, spowodowały przerwanie turnieju kwalifikacyjnego na olimpiadę w Tokio, w którym walczyła męska i żeńska kadra bokserska. Na początku 2021 roku rywalizacja ma zostać wznowiona. Pięściarze i pięściarki znad Wisły przystąpią do niej z „głodem zwycięstwa”.

Turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich Tokio 2021, który odbywał się w marcu w Londynie, został przerwany z powodu epidemii koronawirusa. Zadecydowano, że zostanie on wznowiony w pierwszym bezpiecznym terminie w roku 2021. Losowania i wyniki odbytych walk nadal więc obowiązują. Międzynarodowy Komitet Olimpijski zamierza kontynuować rywalizację w przyszłym roku w tej samej formule - walki o bilet do Tokio powinny się odbyć do końca lutego dla kontynentu europejskiego, a do końca maja powinny zakończyć się kwalifikacje światowe.

Reklama

Na wiosennym turnieju - do czasu jego przerwania - zwycięstwo odniosła Sandra Drabik (51 kg) i już tylko jedna wygrana dzieliła ją od zdobycia kwalifikacji olimpijskiej. Walkę eliminacyjną wygrał także Mateusz Masternak (91kg). Tego dnia porażki ponieśli Mateusz Polski (69 kg) i Ryszard Lewicki (75 kg).

Jedno zwycięstwo od występu na olimpiadzie dzieliło też Karolinę Koszewską (69 kg) i Damiana Durkacza (63 kg). Kilkoro innych reprezentantów Polski miało walczyć w kolejnych dniach: Sandra Kruk (57 kg), Aneta Rygielska (60 kg), Karolina Koszewska (69 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg), Damian Durkacz (63 kg) i Mateusz Masternak (91 kg). W turnieju europejskim zatem mamy nadal komplet kobiet oraz trójkę mężczyzn: Damiana Durkacza, Mateusza Masternaka oraz Adama Kulika.

Warto jednak dodać, że niezależnie od wyników londyńskich kwalifikacji, wszyscy, którzy prawa do wystąpienia w Japonii nie wywalczą, będą mieli na to szansę w komplecie na turnieju w maju - w Paryżu.

- Po tym, jak ogłoszono lockdown, zawodnicy rozpoczęli treningi w domach. Ciężko jednak mówić o treningu w domu, raczej to było podtrzymywanie sprawności fizycznej - powiedział Paweł Pasiak, kierownik wyszkolenia Polskiego Związku Bokserskiego wspieranego przez Suzuki. - Na całe szczęście Ministerstwo Sportu w czerwcu odblokowało Centralne Ośrodki Sportu dla kadr narodowych i można było wrócić do prawie normalnych zgrupowań, bo w ograniczonej liczbie zawodników.

Jak podkreślił szef wyszkolenia polskich pięściarzy, ta kilkutygodniowa przerwa w normalnych treningach jak i startach kontrolnych, nie mogła nie odbić się negatywnie na przygotowaniach do walki o olimpijskie paszporty.

- Lockdown zaburzył zupełnie cykl przygotowań- wyjaśnił. - Rozjechały się podokresy całego cyklu Tokio 2020 oraz płynność przejścia w kolejne etapy. Zawodnicy mieli o 70 procent mniej startów albo w ogóle ich nawet nie mieli. Uciekły nam co najmniej trzy duże turnieje międzynarodowe, trzeba było zmienić terminy zawodów krajowych. Nie można też było zorganizować zagranicznych zgrupowań. Ale to dotknęło nie tylko polską kadrę, ale również inne kraje i reprezentacje, więc teraz wszystko zależy od tego, kto mądrzej wykorzysta i zbilansuje te ostatnie tygodnie do turnieju kwalifikacyjnego.

Obostrzenia związane z epidemią negatywnie wpłynęły na fizyczną formę wielu sportowców. Ale - paradoksalnie - te trudności i przerwa w prawdziwej rywalizacji mogą wpłynąć pozytywnie na mentalną stronę przygotowań do najważniejszych walk polskich pięściarzy.

- Drużyna narodowa mentalnie jest stabilna, myślę nawet, że pięściarze oraz pięściarki mają głód walki i wygrywania - stwierdził Pasiak.

 

Partnerem publikacji jest Suzuki, sponsor reprezentantów Polski w boksie

Advertisement