Reklama

Reklama

28 lat minęło… Polska czeka na medal olimpijski w boksie

Było lato 1992 roku. Igrzyska olimpijskie w Barcelonie. Po kontrowersyjnej - jeśli chodzi o postawę sędziów - walce na ringu, brązowy medal dla Polski zdobył Wojciech Bartnik. Był to ostatni medal olimpijski zdobyty przez polskich pięściarzy w turnieju najwyższej rangi. Czy po niemalże trzech dekadach na olimpijskie podium wkroczy następca lub następczyni polskich olimpijskich „rękawic”?

W roku 1988 na Igrzyskach w Seulu co prawda polscy pięściarze nie zdobyli złotego medalu, jednak występ reprezentantów Polski należy uznać za udany. Brązowe medale zdobyli Jan Dydak (waga półśrednia), Henryk Petrich (waga półciężka), Andrzej Gołota (waga ciężka) oraz Janusz Zarenkiewicz (waga superciężka).

Reklama

Ostanie polskie olimpijskie podium


- Bardzo dobrze wspominam igrzyska w Seulu. Zdobiliśmy cztery brązowe medale. Zdobycie medalu olimpijskiego to prawdziwe bokserskie trofeum. Takie zwycięstwo jest dla boksera najważniejsze - podkreśla Henryk Petrich, brązowy medalista Igrzysk w Seulu. - Cztery lata później było już nieco gorzej, można powiedzieć, że niespodziewanie medal zdobył mój następca w wadze półciężkiej Wojtek Bartnik.

Rzeczywiście, ostatnim polskim medalistą olimpijskim w boksie od 28 lat jest Wojciech Bartnik. Na igrzyskach w Barcelonie w 1992 roku, jako jedyny z polskich pięściarzy wszedł na podium, zdobywając brąz. A niewiele brakowało, by zawodnik ten w ogóle do Hiszpanii by nie wyjechał.

- Ciężko pracowałem, aby się zakwalifikować na olimpiadę - wspomina Wojciech Bartnik. - Na ostatnim turnieju kwalifikacyjnym wygrałem pierwszą walkę, drugą przegrałem. W tym samym czasie dowiedziałem się, że jedno z miejsc gwarantujących występ na igrzyskach, zabrano, i oddano gospodarzom, a więc Hiszpanom. Jednak po długiej rozmowie z trenerem Jerzym Baranieckim postanowiliśmy, że mimo wszystko walczymy do końca i na całego, aby zdobyć miejsce tzw. pierwszego rezerwowego z Europy.

Udało się. Bartnik nadal, wraz z kadrą Polski przygotowywał się do olimpijskiego turnieju. Lecz przez kilka miesięcy trenował z myślą, że jest jedynie pierwszym rezerwowym z Europy. Szanse na olimpijski występ malały z każdym tygodniem. Ostatecznie nie zdecydował się na wyjazd na ostatnie przedolimpijskie zgrupowanie reprezentacji do Włoch. Dzień później dostał wiadomość, że... po kontuzji jednego z hiszpańskich zawodników, zwolniło się miejsce i dostał bilet do Barcelony.

— Atmosfera igrzysk jest nie do opisania, te tłumy kibiców na ceremonii otwarcia... - wspomina pięściarz. - Ale ja myślałem tylko, aby zrobić wagę. Myślałem o turnieju. Wiedziałem, że jak wygram pierwszą walkę, to będzie dobrze. Wytypowałem sobie w myślach przeciwników, i... i okazało się że właśnie na nich trafiłem.

W Barcelonie Wojciech Bartnik pokonał 6:3 Gonzaleza z Portoryko, następnie 14:3 Benguesmię z Algierii, a w ćwierćfinale 9:7 Angela Espinosę z Kuby.

Ostatnią walkę stoczył z Niemcem Torstenen Mayem.

- Myślę, że niesłusznie tę walkę przegrałem, uważam, że byłem jednak lepszy - mówi brązowy medalista igrzysk w Barcelonie z 1992 roku. - Dostałem dwa ostrzeżenia bez jakiegoś konkretnego powodu, sędziowie dali Niemcowi sześć punktów.

Walka zakończyła się wynikiem 8:6 dla niemieckiego boksera. Tym samym Polak zdobył do tej pory ostatni w historii polskiego boksu medal olimpijki - brązowy.

— Byłem z siebie dumny, mimo przegranej w kontrowersyjnych warunkach walki, cieszyłem się - wspomina Wojciech Bartnik. - Przed turniejem nie byłem brany pod uwagę jako zdobywca medalu, a jednak to się stało.

Trzy dekady bez medalu


- Turniej olimpijski to inny świat. W pierwszych walkach mogą odpaść faworyci. Trzeba być naprawdę dobrze przygotowanym do takich zawodów. Jeśli ktoś jest w dobrej formie i jest rzeczywiście dobrym zawodnikiem, to dopnie swego. Dlatego bardzo bym chciał, by na igrzyskach w Tokio wystąpili nasi zawodnicy. Mamy na to szansę, myślę, że Polaków albo Polek na ringach w Japonii nie zabraknie - mówi olimpijski brązowy medalista z Seulu.

Historia Wojciecha Bartnika pokazuje, że ciężką pracą, dążeniem do celu, mimo tego, iż nie jest się faworytem, można odnieść olimpijski sukces. Takie sukcesy być może czekają zawodników kadry narodowej w boksie, wspieranej przez markę Suzuki, którzy szykują się do walki o kwalifikacje olimpijskie. Trener reprezentacji Polski Ivan Juszczenko wybrał  skład ekipy. W składzie znaleźli się Jakub Słomiński, Maciej Jóźwik,  Damian Durkacz, Mateusz Polski, Ryszard Lewicki, Sebastian Wiktorzak, Mateusz Masternak oraz Adam Kulik.

- Mamy bardzo utalentowanych zawodników - przyznaje Bartnik. -  Moim faworytem na zwycięstwo w turnieju kwalifikacyjnym oraz zawodnikiem z ogromnymi szansami na zdobycie medalu w Tokio jest Mateusz Masternak, który ma za sobą karierę zawodową. Niezmiernie się cieszę, że zdecydował się wrócić do boksu amatorskiego i powalczyć o występ w Japonii. Ale są też inni, jak Mateusz Polski, najbardziej doświadczony jeśli chodzi o turnieje międzynarodowe w naszej kadrze, zawodnik odznaczający się żelazną dyscypliną w tym co robi. Nie można też zapominać na przykład o Damianie Durkaczu, który według mnie ma bardzo spory potencjał, jego boks cieszy, bawi. Może jego styl walki jest zbyt "ładny", ale myślę, że ma szansę na olimpijką kwalifikację a potem, na igrzyskach, może nawet na podium.

O możliwość występu na ringach w Tokio walczą też panie. Pięć medalistek ubiegłorocznych mistrzostw Europy i igrzysk Europy znalazło się w składzie reprezentacji Polski kobiet na turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich. W zawodach wystąpią Sandra Drabik, Sandra Kruk, Aneta Rygielska, Karolina Koszewska i Elżbieta Wójcik.

- Trenowałem z paniami, i one, trzeba przyznać, są bardziej zawzięte od mężczyzn. Być może nie zawsze w walce bywają tak konsekwentne, jak panowie, ale nasze kadrowiczki są bardziej obyte w międzynarodowych turniejach. Niewykluczone, że więcej pań niż panów zakwalifikuje się do turnieju olimpijskiego. Bardzo bym się cieszył, gdyby po 28 latach Polska ponownie mogła się poszczycić medalem na igrzyskach w boksie - powiedział Henryk Petrich.

Advertisement

Artykuł powstał we współpracy z Suzuki.