Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ Polska 2014

Zimny prysznic czy kolejne łatwe zwycięstwa? Polscy siatkarze wkraczają w drugą fazę grupową

Polacy z kompletem punktów awansowali do drugiej fazy mistrzostw świata w siatkówce. Siatkarze Stephane’a Antigi zagrają teraz z drużynami z grupy D, gdzie rywalizacja od początku była zacięta, a każdy mecz był niezwykle ważny i stał na wysokim poziomie. Zupełnie inaczej było w polskiej grupie, dlatego "Biało-czerwonym" będzie znacznie trudniej o kolejne zwycięstwa.

Młodzi i gniewni

Od pierwszego do ostatniego meczu w grupie D trwała zacięta walka. Nie było ani jednego spotkania, którego wynik nie miałby żadnego znaczenia. Nawet skazywane na pożarcie Portoryko do ostatniego spotkania z Iranem miało szansę na awans.

Ostatecznie najlepsi w Kraków Arenie okazali się Francuzi. To młoda ekipa, świetnie wyszkolona technicznie i znakomicie grająca w obronie. Jej libero Jenia Grebennikov to najlepszy zawodnik mistrzostw na tej pozycji. W ostatnim meczu "Trójkolorowych" z Belgami doznał on jednak kontuzji. Najprawdopodobniej złamał palec i nie zagra w kolejnych spotkaniach. To ogromna strata Francuzów, którzy do drugiej fazy awansowali z dorobkiem siedmiu punktów.

Reklama

Liderem "Trójkolorowych" jest Earvin Ngapeth. Kontrowersyjny siatkarz, którzy już był wyrzucany z reprezentacji, a na mistrzostwach świata został nawet ukarany czerwoną kartką. Jest to jednak prawdziwy lider drużyny, który w najważniejszych momentach potrafi wziąć ciężar gry na swoje barki i skończyć najważniejsze piłki.

Rewelacja turnieju i osłabieni Włosi

Faworytów grupy D zaskoczył Iran. Siatkarze Slobodana Kovacza wygrali z Włochami i Stanami Zjednoczonymi. Największą gwiazdą zespołu jest Mir Saeid Marouf, który przoduje w klasyfikacji najlepiej rozgrywających. Gra on siatkówkę szybką i kombinacyjną oraz często uruchamia swoich środkowych. Reprezentant Polski Karol Kłos uważa nawet, że jest on jednym z najlepszych rozgrywających na świecie. "Gdy ma dobre przyjęcie, to wie co ma robić" - mówił Kłos. Polacy w tegorocznej Lidze Światowej cztery razy grali z Iranem, dwukrotnie wygrywając, jednak to nasi rywale awansowali do turnieju finałowego.

Kolejnym przeciwnikiem "Biało-czerwonych" z grupy D będą Stany Zjednoczone, z którymi nasza drużyna spotka się już w środę. Zwycięzcy tegorocznej Ligi Światowej z meczu na mecz grają coraz lepiej. Z pewnością spore znaczenie ma przesunięcie na pozycję atakującego Matthew Andersona, który zastąpił Carsona Clarka. Zwolniło się wtedy miejsce na przyjęciu dla Paula Lotmana, dobrze znanego polskim kibicom z występów w Asseco Resovii. Drugim przyjmującym Amerykanów jest Taylor Sander. Jeszcze w poprzednim sezonie grał on w lidze uniwersyteckiej, teraz jest już gwiazdą światowej siatkówki po tym jak został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju finałowego Ligi Światowej i poprowadził Amerykanów do złotego medalu w tych prestiżowych rozgrywkach.

Bardzo mocną stroną zawodników Johna Sperawa jest serwis. Aż pięciu regularnie wykonuje mocną, atakującą zagrywkę. W polskiej ekipie jest tylko dwóch takich graczy: Mariusz Wlazły i Michał Winiarski. Pozostali próbują kąsać rywali taktycznymi floatami.

W najgorszej sytuacji z grupy D wyszli Włosi. Typowani do walki o złoto siatkarze Mauro Berutto zawiedli. Rozpoczynają zmagania z grupie E z zaledwie z dwoma punktami, a do tego bez Ivana Zaytseva, na którym opierał się atak "Azzurrich". Skręcił on kostkę w spotkaniu ze Stanami Zjednoczonymi i trudno teraz określić, kiedy będzie gotowy do gry.

Koniec spacerku?

W grupie D grała także Belgia, która urwała punkty Stanom Zjednoczonym i Francji oraz Portoryko, które niespodziewanie wygrało z Włochami. Niemal każdy mecz w Kraków Arenie był zacięty i miał znaczenie dla obu walczących ekip. Zupełnie inaczej było w "polskiej" grupie. "Biało-czerwoni" przeszli ją spacerkiem - przegrali jednego seta i to z Kamerunem w meczu o nic. Wtedy już było jasne, że Afrykanie nie awansują do kolejnej fazy i wynik spotkania nie będzie miał żadnego znaczenia.

Najgroźniejszymi rywalami Polaków mieli być Serbowie, którzy jednak w meczu otwarcia na Stadionie Narodowym w Warszawie nie mieli nic do powiedzenia. "Duże znaczenie dla naszego zespołu miał mecz z Serbią. Ciśnienie, 70 tysięcy ludzi, zespół z ścisłej czołówki światowej i zwycięstwo po dobrej grze, a nie dlatego, że Serbowie nic nie grali. To my prezentowaliśmy się tak, że oni nie mogli nic zrobić. Brawo dla całego zespołu" - ocenił w rozmowie z INTERIA.PL były znakomity siatkarz Maciej Jarosz. Serbowie i tak bez problemów zajęli drugie miejsce w grupie, chociaż ich gra była raczej przeciętna.

Czy Polacy będę więc w stanie przestawić się na znacznie wyższy poziom rywalizacji, po tym jak w cuglach wygrali grupę A? Ich gra w pierwszej fazie wyglądała bardzo dobrze, ale przeciwnicy po drugiej stronie siatki nie byli wymagający. A może to Polacy grają na tyle dobrze, że kolejni rywale również nie sprawią im problemu?

Bardziej prawdopodobny jest jednak scenariusz, że zawodników Antigi czekają cztery ciężkie przeprawy i twarda walka o każdy punkt, który przybliży ich do czołowej szóstki. "Te drużyny są na tym samym poziomie, co reprezentacja Polski i będzie trzeba zagrać na maksimum swoich możliwości, żeby każde kolejne spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. To będzie bój na śmierć i życie" - prognozuje Maciej Jarosz.

Tabela grupy E

                  M Z P sety pkt

1. Polska         3 3 0 9-0   9

2. Francja        3 2 1 8-5   7

3. Serbia         3 2 1 6-5   6

4. Iran           3 2 1 7-6   5

5. USA            3 1 2 6-7   4

6. Argentyna      3 1 2 4-6   3

7. Włochy         3 1 2 5-8   2

8. Australia      3 0 3 2-9   0


Autor: Grzegorz Zajchowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL