Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ Polska 2014

Siatkarskie MŚ: Bułgarzy czekają na rosyjski test

- Potrzebujemy spotkania, które da nam kopa i nas rozpędzi - powiedział trener Bułgarii Płamen Konstantinow przed meczem z Rosją (w Gdańsku o godz. 20.25) na zakończenie rozgrywek pierwszej fazy siatkarskich mistrzostw świata. Konstantinow ma pretensje co do harmonogramu spotkań. - Widocznie Rosja jest silna nie tylko na boisku - powiedział.

W dotychczasowych meczach Bułgarzy pokonali 3:0 Meksyk i Chiny, 3:2 Egipt oraz przegrali 2:3 z Kanadą. Siódma drużyna ostatnich mistrzostw świata z 2010 roku zapewniła sobie awans do drugiej rundy rozgrywek, jednak jej szkoleniowiec nie jest specjalnie zadowolony z postawy swoich zawodników.

Reklama

- W dotychczasowych spotkaniach nie pokazaliśmy całego potencjału. Gramy nerwowo, a po stronie pozytywów mogę uznać głównie niezłe wyniki. W Polsce, po fatalnym występie w ostatniej Lidze Światowej, w której przegraliśmy aż 11 z 12 meczów, chcieliśmy zaprezentować prawdziwe oblicze Bułgarii - zapewnił.

Konstantinow objął reprezentację swojego kraju 7 lipca, po rezygnacji włoskiego szkoleniowca Camillo Placiego, i - jak twierdzi - nie miał za wiele czasu na przygotowanie drużyny do mistrzostw.

- Brakuje nam głównie zgrania i pewności siebie. Cwetan Sokołow nie jest w najwyższej formie fizycznej, a poza tym trudno wymagać, aby rozumiał się w ciemno z rozgrywającym Andriejem Żekowem, który nie występował w reprezentacji przez ostatnie dwa lata - ocenił.

W ostatnim swoim grupowym spotkaniu Bułgaria zmierzy się w niedzielę w Ergo Arenie o 20.25 z niepokonaną Rosją, z którą dwa lata temu przegrała w Londynie w półfinale turnieju olimpijskiego 1:3. Konstantinow ma jednak nadzieję, że będzie to przełomowy mecz dla jego zespołu.

- Potrzebujemy spotkania, które da nam kopa i nas rozpędzi. Wierzę, że konfrontacją, która pozwoli nam uwierzyć w swoje możliwości oraz grać jak równy z równym ze światową czołówką, będzie właśnie mecz z Rosją. W tej potyczce nie będzie nic pośrodku. Albo wygramy, albo upadniemy do końca - skomentował.

41-letni szkoleniowiec był również trochę zniesmaczony układem spotkań w grupie C. Trzy ostatnie mecze jego drużyna rozpoczynała o 13.10, podczas kiedy Rosjanie kończyli dzienną sesję. I właśnie na 20.25 zaplanowano ich potyczkę z Bułgarią.

- Nie wiem, kto ustalał harmonogram spotkań w naszej grupie. Godzina 13 to nie jest zwyczajna pora na rozgrywanie siatkarskich spotkań i takie przestawienie się na pewno stanowi pewien problem, ale widocznie Rosja jest silna nie tylko na boisku - podsumował Konstantinow.

Dowiedz się więcej na temat: MŚ siatkarzy w Polsce | Płamen Konstantinow | siatkówka