Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ Polska 2014

Siatkarskie MŚ: Australia - Wenezuela 3:2

Australia zapewniła sobie awans z grupy A siatkarskich mistrzostw świata, które odbywają się w Polsce. Stało się tak po zwycięstwie podopiecznych Jona Uriarte w meczu z Wenezuelą 3:2 we wrocławskiej Hali Stulecia.

Ostatni dzień zmagań w grupie A pierwszej fazy mistrzostw świata rozpoczął pojedynek Australii i Wenezueli. Zwycięzca tego spotkania zapewniał sobie awans do następnej rundy, a przegrany żegnał się z turniejem. Faworytami byli podopieczni Jona Uriarte.

Reklama

Na początku pierwszego seta walka była jeszcze w miarę wyrównana, ale z czasem przewaga Australijczyków z Thomasem Edgarem w roli głównej była coraz większa. Na drugiej przerwie technicznej gracze Uriarte prowadzili 16:10. Trener Wenezueli Vincenzo Nacci ratował sytuację zmianami i przyniosło to skutek. Dzięki świetnej zagrywce Kervina Pineruy przewaga Australii zaczęła topnieć. Wenezuelczycy doprowadzili do stanu 19:21. Końcówka należała jednak to Australii, a ostatni punkt w tym secie zdobył asem serwisowym Edgar.

Mecz nabrał rumieńców w drugim secie. Wenezuelczycy nie zamierzali tanio sprzedać skóry. Dobrze w ataku radzili sobie Pinerua, Jhoser Contreras i Maximo Montoya. Po stronie Australii tradycyjnie błyszczał Edgar. Brakowało mu jednak wsparcia ze strony kolegów i dlatego często na tablicy wyników był remis (6:6, 12:12, 16:16). W decydujących fragmentach sprawy w swoje ręce wziął Pinerua, który znakomicie serwował i atakował. Później Wenezuelczycy zablokowali Edgara i mieli setbola (24:21). Australijczycy obronili dwie piłki setowe, ale trzeciej już nie dali rady. Drugiego seta zakończył efektownym atakiem z krótkiej Jesus Chourio Pirela.

Na początku trzeciego seta Edgar wreszcie doczekał się wsparcia ze strony Nathana Robertsa. Głównie za sprawą tych dwóch zawodników Australijczycy zyskali przewagę (8:6). Nie trwało to jednak długo, bo Wenezuela miała w swoich szeregach znakomicie dysponowanego w polu zagrywki Pineruę. Australijczycy mieli ogromne kłopoty, żeby przyjąć jego potężny serwis. Na dodatek dopisywało mu także szczęście, jak przy stanie 15:13, kiedy piłka po jego zagrywce zahaczyła o taśmę i spadła po stronie rywali.

Na drugiej przerwie technicznej Wenezuela prowadziła 16:13. Pinerua w końcu popsuł serwis, ale jego zespół miał już wtedy solidną przewagę (18:14). Set zbliżał się do końca, a Australijczycy nie mogli znaleźć sposobu na dobrą grę rywali. Nawet ich as Edgar mylił się w ataku. Wenezuelczycy wygrali trzeciego seta 25:21 i tylko krok dzielił ich od awansu do drugiej rundy.

Zawodnicy Nacciego chyba zbyt szybko uwierzyli, że już jest po meczu, bo czwartego seta rozpoczęli kiepsko. Australia błyskawicznie to wykorzystała obejmując prowadzenie 4:0. Gra Wenezueli kompletnie się rozsypała, a rywale konsekwentnie zdobywali punkty (8:3, 13:6, 18:13). Australijczycy doskonałej okazji do wygrania czwartej partii nie zmarnowali doprowadzając do remisu 2:2 w setach. O tym, która z tych drużyn, awansuje do drugiej rundy musiał rozstrzygnąć tie-break.

W decydującym secie więcej zimnej krwi zachowali Australijczycy, którzy od początku narzucili swój styl gry. Zmiana stron boiska nastąpiła przy wyraźnym prowadzeniu graczy Uriarte 8:3. Australia do końca tie-breaka zachowała koncentrację wygrywając 15:9 i cały mecz 3:2.

Po tym spotkaniu znamy już komplet zespołów, które awansowały do drugiej rundy z grupy A. Są to: Polska, Serbia, Argentyna i Australia. Wenezuela i Kamerun jadą do domu. Ostatnią niewiadomą jest końcowa kolejność na czołowych miejscach. O tym zadecydują wyniki pozostałych dwóch spotkań Polska - Argentyna (godz. 16.30) i Serbia - Kamerun (godz. 20.25).

Robert Kopeć, Wrocław

Australia - Wenezuela 3:2 (25:20, 23:25, 21:25, 25:16, 15:9)

 

Australia: Aidan Zingel, Nathan Roberts, Travis Passier, Thomas Edgar, Harrison Peacock, Adam White, Luke Perry (libero) oraz Grigory Sukochev, Paul Carroll.

Wenezuela: Jose Carrasco, Kervin Pinerua, Jhoser Contreras, Jesus Chourio Pirela, Maximo Montoya, Fredy Cedeno, Hector Mata (libero) oraz Carlos Paez, Ernardo Gomez, Fernando Gonzalez.