Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ Polska 2014

Paweł Zatorski: Mieliśmy przestrogę, żeby nie popełniać głupot na boisku

- Chcieliśmy się im mocno odgryźć za Londyn i myślę, że nam się to udało - powiedział libero reprezentacji Polski siatkarzy Paweł Zatorski. "Biało-czerwoni" wygrali pewnie z Australią 3:0 we Wrocławiu i było to ich drugie efektowne zwycięstwo w mistrzostwach świata siatkarzy.

W meczu otwarcia na Stadionie Narodowym w Warszawie podopieczni Stephane'a Antigi wygrali w trzech setach z Serbią. Teraz nie dali szans Australii. 

- Kolejny mecz imprezy najwyższej rangi i specjalnie do tego mobilizować się nie trzeba. Tym bardziej, że na ostatnich igrzyskach olimpijskich Polska przegrała z Australią i mieliśmy przestrogę, żeby nie popełniać głupot na boisku - powiedział nasz libero.

- Większość z nas, z tych młodych zawodników, nie była w Londynie i nie zetknęła się bezpośrednio z tą porażką, która zamknęła drogę do strefy medalowej. Wiedzieliśmy, co się tam stało. To był ból dla całej polskiej siatkówki. Również dla nas. Chcieliśmy się im mocno odgryźć i myślę, że nam się to udało - skomentował Zatorski.

Reklama

- Nie zależało nam na specjalnym pokazywaniu naszej siły. Chcieliśmy wykonywać założenia taktyczne i przede wszystkim grać dobrą zagrywką, bo wiedzieliśmy, że można ich ukąsić tym elementem. To nam wyszło i dzięki temu wygraliśmy - dodał libero "Biało-czerwonych".

Ze Stadionu Narodowego Polacy przenieśli się do wrocławskiej Hali Stulecia.

- Różnica pomiędzy Stadionem Narodowym, a Halą Stulecia była tylko wtedy, kiedy wybiegaliśmy na boisko. Mam na myśli odczucia emocjonalne. Później jest tylko siatka, piłka i przeciwnicy, to są moje punkty odniesienia, na których skupiam się w stu procentach - podkreślił.

Polacy dominowali w meczu z Australijczykami i ich zwycięstwo ani przez chwilę nie było zagrożone. Przed naszymi siatkarzami jeszcze trzy spotkania w pierwszej fazie turnieju: z Wenezuelą, Kamerunem i Argentyną.

- Czeka nas na koniec Argentyna i dwa mecze, które też trzeba wygrać. Obstawiam, że wcale nie będą łatwe. Jeśli my zagramy dobrze, to wygramy i będziemy się cieszyli z szybkich spotkań. Jeśli zejdziemy poniżej swojego poziomu, to będziemy się męczyli - stwierdził Zatorski.

W przypadku awansu do drugiej rundy "Biało-czerwoni" trafią na zespoły z grupy D.

- W tej chwili musimy najpierw sami awansować. Wiemy, że potem spotykamy się z mocnymi drużynami, które będą z nami walczyły o następną fazę turnieju - zakończył Zatorski.

Robert Kopeć, Wrocław

Pogratuluj Orłom zwycięstwa!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje