Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ Polska 2014

Paweł Zatorski: Francja może być jednym z faworytów

Paweł Zatorski, libero polskiej reprezentacji siatkarzy podkreśla, że w drugiej rundzie mistrzostw świata nie będzie już łatwych rywali. Za jednego z faworytów uważa Francję. W wywiadzie dla PAP mówi także, jak radzi sobie z presją i zainteresowaniem kibiców.

Paweł Zatorski, libero polskiej reprezentacji siatkarzy podkreśla, że w drugiej rundzie mistrzostw świata nie będzie już łatwych rywali. Za jednego z faworytów uważa Francję. W wywiadzie dla PAP mówi także, jak radzi sobie z presją i zainteresowaniem kibiców.

Jesteście przez cały turniej w tej samie grupie osób. Mistrzostwa są w Polsce, ale czy macie w ogóle czas, żeby spotkać się z najbliższymi?

Paweł Zatorski: Jesteśmy skoszarowani w hotelu, siedzimy razem całe trzy tygodnie, nie ma czasu na spotkania z rodziną. Pod tym względem turniej w Polsce nie różni się w ogóle od tych imprez za granicą. Tyle nasze, co po meczu możemy dać buziaka rodzicom, czy ukochanej osobie. Na szczęście najbliżsi są praktycznie na każdym meczu, więc ich wsparcie z trybun jest też bardzo istotne.

Nie ma pan wrażenia, że w Polsce macie więcej obowiązków pozaboiskowych w porównaniu do imprez, które odbywają się poza granicami? Nie możecie spokojnie wyjść z hotelu, bo od razu pojawia się tłum kibiców. Czy to nie przeszkadza?

Reklama

- Tak, mamy tych obowiązków więcej, ale to jest sama przyjemność. Kibice są fantastyczni i my też im musimy dawać coś w zamian. Jeśli robimy coś z przyjemnością i nie jest to dla nas żadna kara, to nie odbiera nam to siły, tylko jej dodaje.

W drugiej fazie turnieju tabela ułożyła się w ten sposób, że możecie sobie nawet pozwolić na porażkę.

- Wszystkie mecze będą teraz bardzo trudne. Naprawdę w tej chwili nie ma już łatwych rywali. Poczynając od Iranu przez Francję, czy Stany Zjednoczone i Włochy. Każdy z tych zespołów prezentuje wysoki poziom. Gra inną siatkówkę, co też jest dla nas trudne, by się odpowiednio przygotować. Na pewno nie podejdziemy do żadnego ze spotkań na zasadzie, przecież i tak jedno spotkanie możemy przegrać. Nie - chcemy wygrać wszystkie.

Ma pan swojego faworyta tej drugiej fazy?

- Na jednego z faworytów wyrasta Francja. W pierwszej fazie pokazała, że jest w znakomitej formie. Zawodnicy bardzo dobrze przyjmują i zagrywają. Te dwa elementy działają bezbłędnie, dzięki czemu jest im łatwiej atakować i zdobywać punkty. Na pewno jednak Philippe Blain nam coś podpowie, bo był trenerem kilku tych chłopaków.

Trener Argentyny Julio Velasco powiedział, że decydująca w tym turnieju może być psychika. Zgadza się pan z tym?

- Na pewno duży wpływ na końcowy wynik będzie miała głowa i emocje. Jednak zawsze umysł musi iść w parze z umiejętnościami. Kiedy jest się pewnym swojej gry i jest się w formie, nie ma problemu z głową. My właśnie liczymy na to, że będziemy cały czas w dobrej dyspozycji i wtedy nie odczuwa się także presji i zmęczenia psychicznego. Punktem kulminacyjnym na pewno był mecz z Serbią na Stadionie Narodowym. Potem z nas te emocje zeszły. Może też dlatego, że po drodze mieliśmy słabsze zespoły. Przez to ta gra wygląda tak łatwo i dobrze.

Bierze pan brąz w ciemno?

- Tak, biorę każdy krążek w ciemno. Chciałoby się wygrać, ale najpierw małymi krokami trzeba dotrzeć w ogóle do strefy medalowej. A przecież przed nami jeszcze dwie fazy grupowe.

Łódź to szczęśliwe dla pana miasto?

- Urodziłem się tu, więc szczęśliwe. Bardzo się cieszę, że tutaj teraz zagramy, ale tak naprawdę to nie ma dla nas różnicy, do jakiego miasta trafiamy. Hale są piękne, a kibice wszędzie wspaniali, więc dla nas nie ma to znaczenia, gdzie występujemy.

I nie żal panu, że mecze pierwszej fazy odbyły się w Hali Stulecia w obecności niespełna 7 tys. widzów, podczas gdy np. w Krakowie mogłoby wejść do obiektu ponad 15 tys.?

- To trudny temat i nie lubię go poruszać w trakcie turnieju. Mamy ogromne siatkarskie święto i nie obchodzi mnie w trakcie grania, czy jest dwa tysiące kibiców więcej na hali, czy mniej. Jestem skupiony wyłącznie na tym, co do mnie należy. Punktem odniesienia jest dla mnie siatka i piłka. Wiem też, że bardzo dużo ludzi ogląda nas w telewizji i my czujemy to wsparcie kibiców.

Między pierwszą a drugą fazą turnieju macie dwa dni przerwy. Czy to nie wybije zespołu z rytmu?

- Mieliśmy też dwa dni wolnego po meczu na Stadionie Narodowym i w niczym nam to nie przeszkodziło. Zawsze wykorzystujemy te dni na odnowę biologiczną i przygotowanie do kolejnego meczu. Myślę, że to nie będzie miało wpływu na naszą formę.

Brazylia jest w tej uprzywilejowanej sytuacji, że od początku do końca turnieju gra w Katowicach. Wy musicie się przenosić. To dobrze?

- Lepiej jest tak, jak my mamy. Nie czujemy się przez to tak bardzo skoszarowani w jednym miejscu. Mamy nowe bodźce, inne otoczenie. Dochodzi podróż, ale ona zazwyczaj jest krótka, więc nie możemy narzekać.


Reklama

Reklama

Reklama