Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ Polska 2014

MŚ siatkarzy - trener Kanady: Siatkówka nie jest u nas popularna

Kanada przeszła jak burza fazę eliminacyjną MŚ siatkarzy, tymczasem trener Glenn Hoag mówi, że siatkówka nie jest w Kanadzie popularna.

Kanada wygrała w Gdańsku cztery z pierwszych pięciu meczów i zajęła drugie miejsce w grupie C mistrzostw świata. - Siatkówka nie jest jednak w moim kraju zbyt popularnym sportem - przyznał Hoag.  

Na inaugurację Kanadyjczycy przegrali co prawda z faworyzowanymi Rosjanami 0:3, ale później pokonali 3:2 Bułgarów, a następnie po 3:0 drużyny Egiptu, Meksyku oraz Chin.

- Zrealizowaliśmy główny cel, jakim był awans do drugiej rundy. Z powodu bólu żeber w dwóch ostatnich spotkaniach nie wystąpił nasz podstawowy atakujący Gavin Schmitt, ale mamy nadzieję, że w kolejnych meczach z Kubą, Finlandią, Brazylią i Niemcami będzie gotowy do gry - przyznał Hoag.

Reklama

Szkoleniowiec podkreślił, że ta siatkówka nie jest w jego kraju zbyt popularna i nie posiada również zaplecza w postaci rozbudowanej ligi oraz silnych klubów.

- Nie jesteśmy siatkarskim krajem. Pod względem zainteresowania nie możemy równać się z futbolem amerykańskim, o hokeju nie wspominając. Nie mamy profesjonalnej ligi i zawodowych zespołów. Liga jest uniwersytecka i w trwających tylko pół roku rozgrywkach biorą udział 32 drużyny - wyjaśnił.

Według Kanadyjczyka sporo do życzenia pozostawia również system szkolenia, który sprawia, że młodzi zawodnicy są zdecydowanie gorzej wytrenowani od rówieśników ze Stanów Zjednoczonych czy Europy.

- Kiedy nasi zawodnicy kończą w wieku 23 lat uniwersytet, są w wyszkoleniu w tyle o 4-5 lat od swoich rówieśników z innych krajów. Schmitt trenował wcześniej koszykówkę, a do siatkówki trafił, kiedy miał już 18 lat i chociaż ma świetne warunki fizyczne, to brakuje mu techniki. Tylko mój syn Nicholas, który kiedy był mały przebywał ze mną we Francji oraz pozostający bez klubu podstawowy rozgrywający Tyler Sanders, zaczęli trenować siatkówkę znacznie wcześniej od innych - dodał.

Najlepsi zawodnicy mają szansę trafić po skończeniu uniwersytetu do prowadzonego właśnie przez Hoaga profesjonalnego centrum w Ottawie, gdzie poddawani są specjalistycznemu szkoleniu.

- Staramy się wzmocnić ich najpierw fizycznie, a następnie udoskonalić indywidualne predyspozycje. Kolejnym krokiem jest przejście do zagranicznych klubów. Właśnie z Ottawy kilku naszych siatkarzy trafiło też do Polski - zauważył.

Koszty przygotowań i startu tej drużyny w różnych turniejach ponosi Kanadyjski Komitet Olimpijski, ale 56-letni szkoleniowiec zapewnił, że za grę w reprezentacji jego zawodnicy nie otrzymują pieniędzy. Nie mają nawet obiecanej premii za zdobycie mistrzostwa świata.

- Nasi siatkarze grają dla dumy i honoru, dla swojego kraju, a także dla siebie, bo dzięki dobrej postawie mogą liczyć na intratny kontrakt. Niektórzy zawodnicy, jak chociażby 30-letni środkowy Adam Kaminski, który występował w Farcie Kielce i Cerradzie Czarnych Radom, zrezygnował jednak z siatkówki na rzecz pracy jako inżynier - zdradził.

Hoag utrzymuje, że jego drużyna ma jeszcze spore rezerwy, zwłaszcza w zagrywce oraz w ataku ze środka. Podkreślił również, że w tej ekipie nie ma gwiazd, a jej głównym atutem jest zespołowość.

- Wygrywamy nie indywidualnościami, a siłą kolektywu. Poza tym moi zawodnicy pokazują wielkie serce i chcą ciężko pracować. Nawet, gdy planuję im pofolgować, to zawsze żądają, aby trening był wyczerpujący - podsumował trener.

Druga runda MŚ, z udziałem 16 ekip, rozpocznie się w środę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje