Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ Polska 2014

MŚ siatkarek 2018: Fantastyczna Paola Egonu wprowadziła Włoszki do finału

19-letnia Paola Egonu wprowadziła reprezentację Włoch do finału mistrzostw świata siatkarek w sposób fenomenalny. Jej 45 punktów pozwoliło Italii pokonać mistrzynie olimpijskie Chinki 3:2 (25:18, 21:25, 25:16, 29:31, 17:15) w półfinale mundialu i awansować do decydującej rozgrywki o złoto. O tytuł Włoszki zagrają w sobotę z Serbią (godzina 12:40), Chinki czeka walka o brąz z Holandią.

Reprezentacja Chin była zdecydowanym faworytem pojedynku z Włochami w drugim piątkowym półfinale siatkarskiego mundialu. Mistrzynie olimpijskie, prowadzone do kolejnych zwycięstw przez fantastyczną Ting Zhu, stały się w ostatnich latach wzorem gry zespołowej i w drodze do finału MŚ nie powinny mieć większych przygód z wracającą do gry o najwyższe cele Italią. Dla drużyny z Europy jedyną nadzieją była Paola Egonu, nowa gwiazda włoskiej kadry i siatkarka, która mogła dać drużynie impuls do walki z azjatycką potęgą. Takiej jak w pierwszej rundzie MŚ, gdy Włoszki ograły mistrzynie olimpijskie 3:1. Na zwyciężczynie czekają już w finale Serbki, które ograły w Jokohamie Holandię (3:1) i które chętnie zrewanżowałyby się Chinkom za porażkę w finale igrzysk olimpijskich w Rio.

Chinki jednak nie miały jeszcze miejsca w finale, musiały sobie je zapewnić, a od początku seta pierwszego miały sporo problemów ze swoją grą. Znakomicie zagrywką pracowały Włoszki, świetnie spisywały się w ataku, a prym wiodła oczywiście Paola Egonu. Do tego na siatce znakomicie radziła sobie Cristina Chirichella, która blokiem zatrzymała Xinyue Yuan, a kolejny punkt Italii oddała psując atak Ting Zhu (5:8). Długo na wysokie obroty wchodziły siatkarki z Azji, miały sporo problemów z zagrywką rywalek i nie trafiały w ataku regularnie, co dawało Włoszkom kolejne okazje do kontr (6:12). Jenny Lang Ping musiała wezwać zespół do siebie, trzeba było gonić wynik i zatrzymać rozpędzone w ataku Paolę Egonu i Lucię Bosetti (16:11). Zespół Davide Mazzantiego grał bardzo skutecznie, a gdy Xiangyu Gong posłała piłkę w aut na prawej flance, prowadził już 18:12 i zmierzał po wygraną w secie pierwszym. Chinki wzmocniły serwis, zaczęły odgryzać się w ataku, ale wobec wysokiej przewagi Azzurrich niewiele to wniosło. Szansę dostała młodziutka Yingying Li, druga rozgrywająca, jednak obraz gry nie uległ zmianie. Po punktowym bloku Anny Danesi Italia prowadziła w końcówce 22:14, a jeszcze świetnie atak wykończyła Miriam Sylla. Chinki zaryzykowały, Li pokazała się na zagrywce, ale Sylla zaraz odpowiedziała w ataku (24:17), a po chwili partia dobiegła końca (25:18).   

Włoszki swoją skuteczną grę prezentowały także od początku partii drugiej, a gra mocno się wyrównała, bo Chinki wreszcie złapały wysoki poziom i trafiały w ataku. Ozdobą początku partii był efektowny blok Egonu na Zhu, po którym na tablicy wyników pojawił się remis 7:7. Mistrzynie olimpijskie krok po kroku odbudowywały dobrą grę i zaczynały rozdawać karty na parkiecie. Różnicę zrobiła zagrywką, z którą nawet Bosetti miała ogromne problemy, a to zaraz przełożyło się na brak punktów w ataku dla Italii. I jednocześnie na kontry Chinek. Po bloku na Sylli było 12:10 dla Azjatek, w kolejnej akcji Italia oddała punkt po błędzie, a następne "oczko" Zhu zdobyła kończąc efektownie atak (14:10). Do akcji wkroczył tedy Davide Mazzanti, poprosił o przerwę i dał drużynie impuls do walki. Egonu już miała w górze piłkę na remis, ale została zatrzymana blokiem i Chinki wciąż prowadziły (15:13). Włoszki ścigały zażarcie, choć wciąż nie przyjmowały dobrze zagrywki, nadrabiały grą w ataku i obronie, a liderką na parkiecie była Sylla (14:16). Azjatki miały dwa-trzy punkty zapasu (20:17), ale po dwóch atakach Sylli został raptem punkt i zaczęły się wielkie emocje (19:20). Najpierw Włoszka nadziała się na blok Xia Ding (19:22), by odpowiedzieć wespół z Egonu i być o krok od remisu (21:22). Chinki miały jednak w składzie świetną Ting Zhu, a dwa punkty bezpośrednio z zagrywki dorzuciła rezerwowa Mingyuan Hu, która tym samym zakończyła seta (25:21).

Reklama

Mistrzynie olimpijskie partię trzecią rozpoczęły efektownie, po zagrywkach Xinyue Yuan zrobiło się 4:1, Italia znalazła się pod ścianą. Ale nie zrezygnowała z walki, szybko Sylla i Egonu zaczęły trafiać w ataku, po obronie Moniki De Gennaro i kolejnym ataku Egonu z prawej strony było 8:8. Coś zacięło się w drużynie Jenny Lang Ping, sześć kolejnych punktów padło łupem Włoszek, a ich rywalki stały bezradnie na parkiecie (8:12). Wreszcie Zhu przełamała fatalną passę swojej drużyny, ale po chwili kolejny błąd - tym razem ustawienia - pozbawił Chinki punktu i zasilił konto reprezentacji Włoch (11:16). Azzurre szły po swoje, grały ofiarnie w obronie i agresywnie w ataku, a mistrzynie olimpijskie wyraźnie złapał kryzys. Na środku pokazała się jeszcze Anna Danesi i znów Italia uciekała z wynikiem (18:12). Jeszcze fatalny błąd popełniła Ofelia Malinov, której piłka została w rękach przy rozegraniu piłki, ale zaraz błąd koleżanki naprawiła dobrym atakiem Egonu (19:13), by dorzucić kapitalny atak w kontrze i powiększyć prowadzenie włoskiej kadry do siedmiu punktów (20:13). Jeszcze starała się poderwać do walki swoje koleżanki Ting Zhu, ale niewiele to wniosło (21:16). Liderka chińskiej kadry - tak jak jej koleżanki z kadry - nie zachwycała w secie trzecim i po uderzeniach Sylli oraz Egonu musiała przełknąć gorycz porażki w tej partii (16:25). Italia znów wyszła na prowadzenie w półfinale i znów była krok bliżej od wygranej.   

I tak jak po pierwszej partii, Italia obniżyła loty w secie czwartym i na własne życzenie musiała odrabiać straty. Chinki grały agresywnie i trafiały w ataku, do tego Egonu posłała piłkę w aut i szybko mistrzynie olimpijskie wyszły na prowadzenie 4:1. Zespół z Europy zaraz odzyskał równowagę, krok po kroku odrabiał straty i znów był blisko objęcia prowadzenia. Nawet Malinov miała okazję sprawdzić się w ataku (6:8), a gdy Egonu obiła potrójny blok chiński, zrobiło się 9:9 i z prowadzenia Azjatek nie zostało nic. Nierówno, nerwowo i dosyć schematycznie grały mistrzynie olimpijskie, jednak znów odbudowały przewagę. A wszystko dzięki błędom przeciwniczek, które pogubiły się w przyjęciu, nie trafiały w ataku i jeszcze oddały kolejny punkt po fatalnym zagraniu Malinov (13:16). Taki stan rzeczy wcale nie załamał reprezentacji Włoch, mając w składzie duet Sylla - Egonu można myśleć o pościgu nawet za najlepszą ekipą igrzysk olimpijskich. I tak się stało, Egonu dwa razy na prawym skrzydle obiła chiński blok w kontrach (18:18), po chwili Danesi zablokowała Zhu i nagle na prowadzeniu znalazła się Italia (19:18). A jeszcze Danesi dorzuciła punkt zagrywką (21:19), a po chwili Sylla trafiła z lewej flanki (23:21) i finał był o krok. Chinki jeszcze raz wróciły do gry, Zhu i Gong skończyły ważne akcje w ataku (23:23), a po chwili Egonu zerwała atak i Azjatki miały piłkę setową (24:23). Nie wygrały jej, Egonu zaraz się poprawiła, a chwilę później trafiła w ataku w linię boczną i jej zespół miał piłkę meczową (26:25). Chinki walczyły jak lwice, prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, aż po wielkim zamieszaniu Zhu trafiła z lewego skrzydła. O tym, że punkt należy się jej drużynie przekonał wszystkich "challenge", piłka wylądowała na linii końcowej i Azjatki wygrały 31:29.


W piątym secie decydować się miały losy awansu do finału MŚ, choć Italia mogła być już pewna awansu po secie czwartym. Walka trwała, w ekipie Italii piłka raz po raz wędrowała do Sylli lub Egonu, a te atakowały już ostatkiem sił (4:4). Chinki też nie zachwycały, ale w walce na wyniszczenie nikt nie odpuszczał. Wszak stawką był finał MŚ i walka o złoto, które stało się celem obu reprezentacji w Jokohamie. Italia zyskała przewagę dzięki zagrywce i świetnej grze blokiem, a także Lucii Bosetti, która okazała się skuteczna w ataku i dała oddech mocno eksploatowanym koleżankom. Przy zmianie stron, w połowie piątego seta, Włochy prowadziły 8:7, ale mistrzynie olimpijskie były tylko pół kroku za nimi. Gdy Egonu nie trafiła w piłkę w trudnej sytuacji, reprezentacja Chin wyszła na prowadzenie 9:8, ale natychmiast 19-latka dostała piłkę na przełamanie, a po chwili na środku znakomicie trafiła Danesi (10:9). Jenny Lang Ping poprosiła o przerwę, a kamery pokazały wycieńczoną Egonu, która ledwo schodziła z boiska. A to nie był koniec emocji. Włoska armata została zatrzymana przez Chinki w bloku, zaraz Azjatki wyszły na prowadzenie (11:10) i szybko je straciły, bo Egonu zameldowała się w ataku z prawej flanki (12:11). Szybko wyrównała Zhu, jednak prowadzenie wróciło do Włoszek po efektownym bloku w wykonaniu Chirichelli (13:12). Po chwili na zagrywkę powędrowała Egonu i zaserwowała asa, Italia miała rywalki na widelcu (14:12). I znów zaczęły się emocje, Egonu zerwała atak z drugiej linii, by za chwilę się poprawić (15:14). Dwa razy w końcówce mogła skończyć mecz, ale dwa razy zrywała atak (15:15). Udało się za trzecim podejściem, rewelacyjna 19-latka najpierw podbiła atak Gong, by po chwili zamknąć pojedynek uderzeniem po bloku przeciwniczek (17:15).

W sobotę w finale mistrzostw świata Włoszki zmierzą się z Serbkami. Bitwa o złoty medal rozpocznie się o godzinie 12:40 czasu polskiego. Wcześniej, o godzinie 10:20, w Jokohamie Chiny w walce o medal stawią czoła Holandii.

Chiny - Włochy 2:3 (18:25, 25:21, 16:25, 31:29, 15:17)
Sędziowali: Goran Gradinski (Serbia), Susana Maria Jativa Rodriguez (Hiszpania)
Widzów: ok. 2500

Przebieg meczu:

  • I set: 5:8, 6:12, 11:16, 13:20, 18:25
  • II set: 8:7, 12:10, 16:14, 20:17, 25:21
  • III set: 8:6, 8:12, 11:16, 13:20, 16:25
  • IV set: 8:6, 12:11, 16:13, 19:20, 31:29
  • V set: 3:2, 5:6, 7:8, 11:12, 15:17


Chiny: Changning Zhang (1), Xiangyu Gong (8), Ting Zhu (26), Xinyue Yuan (16), Ni Yan (17), Xia Ding (1), Mengjie Wang (libero) oraz Yingying Li (8), Mingyuan Hu (2), Chunlei Zeng, Di Yao

Włochy: Ofelia Malinov (1), Paola Egonu (45), Miriam Sylla (23), Luca Bosetti (9), Anna Danesi (12), Cristina Chirichella (8), Monica De Gennaro (libero) oraz Carlotta Cambi, Beatrice Parrocchiale.