Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ Polska 2014

Mistrzowie świata zjedli obiad z Ewą Kopacz

Polscy siatkarze, którzy w niedzielę wywalczyli złoty medal mistrzostw świata, zjedli obiad z premier Ewą Kopacz. Były podziękowania, gratulacje i prezenty. "Powoli to do nas dociera, co się dzieje" - przyznał libero Paweł Zatorski.

"Dziękuję wam za wspaniałą grę i za zwycięstwo. Dziękuję za niezapomniane emocje i wszystkie łzy szczęścia. Jestem z was bardzo dumna. Mam nadzieję, że czuliście jak wiele pozytywnej energii płynęło w waszą stronę" - podkreśliła Kopacz, nawiązując do dużego zainteresowania wśród Polaków turniejem rozgrywanym w kraju.

"Pani premier pogratulowała nam i wyraziła podziękowania za to, że sprawiliśmy wszystkim Polakom dużo radości" - podsumował krótko rozgrywający Fabian Drzyzga.

Wszyscy siatkarze wyglądali na zmęczonych i z niecierpliwością czekali na moment, kiedy w końcu będą mogli rozjechać się do domów i rodzin. Zbyt dużo czasu na odpoczynek nie będą mieli, bo już 3 października rusza polska ekstraklasa.

Reklama

"Jesteśmy bardzo zmęczeni, już nie samą grą, ale w końcu chcemy opuścić hotele, autokar i wrócić do swoich rodzin, domu. To nasze największe marzenie. Udało się trochę pospać tej nocy, ale nie było łatwo" - przyznał Zatorski.

Każdy z zawodników mówił o ogromnej radości, jaką czuje. Powoli zaczyna także do nich docierać, że zrobili coś wielkiego.

"Nadal nie wierzę, że jesteśmy mistrzami świata, ale przypomina mi o tym medal, który ciągle noszę w kieszeni. To jest dla mnie niesamowite" - dodał.

Do premier siatkarze przywieźli ze sobą puchar. Nie zabrakło pamiątkowych zdjęć i słów podziękowań.

"To jest ogromna radość. Cały czas się cieszymy, uśmiechamy i szturchamy się, mówiąc przy tym: mistrzu" - opisał środkowy Karol Kłos.

Środkowy bełchatowskiej Skry podkreślił, że wprawdzie urlopu długiego nie będzie, ale za to może być treściwy i na pewno będzie radosny.

"To, co czujemy ciężko wyrazić w słowach. Teraz czas dla rodzin, bo tego było bardzo mało do tej pory" - zaznaczył.

Szczęśliwy był także prezes PZPS Mirosław Przedpełski, który na tą okazję założył nawet złoty krawat.

"Jak można nie być teraz dumnym? Jestem starszym już facetem, ale wczoraj pobeczałem się jak dziecko. To fantastyczna rzecz. Cała atmosfera od meczu otwarcia na Stadionie Narodowym przez finał w katowickim Spodku było fantastyczne. Za nami wspaniałe trzy tygodnie. Fajnie, jak można dać ludziom radość i uciechę" - zauważył.

Obiecał, że już wkrótce poinformuje o kolejnych dużych imprezach, jakie w przyszłych latach odbędą się w Polsce.

"Teraz czuję z jednej strony niedosyt, że już się skończyło, a jednocześnie ulgę. Na pewno szukamy teraz sobie nowych wyzwań. Już niebawem poinformujemy o dużych imprezach, jakie odbędą się w naszym kraju" - zakończył.

Polscy siatkarze w niedzielę w finale mistrzostw świata pokonali obrońców tytułu Brazylijczyków 3:1. To drugi w historii - po 40 latach - złoty medal biało-czerwonych w historii tej imprezy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje