Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ Polska 2014

Alojzy Świderek: Teraz zaczynają się prawdziwe mistrzostwa

W środę rozpoczyna się druga runda mistrzostw świata siatkarzy. Polacy czekają starcia z wymagającymi rywalami: Amerykanami, Włochami, Iranem i Francją. "Poziom tych zespołów jest znacznie wyższy od tych, z którymi przyszło nam się zmierzyć w grupie, z wyjątkiem Serbów" - powiedział były drugi trener męskiej reprezentacji Alojzy Świderek.

Asystent Raula Lozano, z którym osiem lat temu zdobył z "Biało-czerwonymi" wicemistrzostwo świata w Japonii, przyznał, że po pierwszej rundzie mundialu trzeba być zadowolonym z postawy Polaków.

"Zdarzył się wprawdzie odrobinę słabszy mecz z Kamerunem, choć wiedzieliśmy dobrze, że jeżeli stracimy w nim punkty, to one nie będą się liczyć w kolejnej rundzie. Być może właśnie takie podejście mentalne sprawiło, że nasi zawodnicy byli myślami gdzie indziej, przynajmniej na początku spotkania. Z drugiej strony inne zespoły, także Brazylia i Rosja, miały słabsze spotkania. To jest bardzo długi turniej i nie można przez cały czas grać na wysokim poziomie" - powiedział Świderek.

Reklama

Jego zdaniem, główna siła doskonałej gry podopiecznych Stephane'a Antigi tkwi w bardzo dobrym przyjęciu zagrywki. Dzięki temu Paweł Zagumny może swobodnie kierować grą swoich kolegów.

"Paweł chce pokazać, że jest zawodnikiem naprawdę klasowym i że tytuł najlepszego rozgrywającego, jaki dostał osiem lat temu w Japonii, należał mu się zasłużenie. Ale trzeba podkreślić, że jego rozegranie to też zasługa przyjmujących. Oprócz Pawła Zatorskiego i Michała Winiarskiego, mamy jeszcze Mateusza Mikę, który mimo małego doświadczenia, doskonale sobie radzi w przyjęciu. Bo proszę sobie wyobrazić co by było, gdyby Paweł musiał rozgrywać z piątego metra" - tłumaczył Świderek, który w latach 2011-12 prowadził również żeńską reprezentację.

Jego zdaniem prawdzie mistrzostwa zaczną się od następnej rundy, której pierwsze spotkania zaplanowano na środę. Polacy zmierzą się z Włochami, Francuzami, Amerykanami i Irańczykami.

"Poziom tych zespołów jest znacznie wyższy od tych, z którymi przyszło nam się zmierzyć w grupie, z wyjątkiem Serbów. Ci akurat, grając przeciwko nam, zostali najwyraźniej przytłoczeni przez atmosferę Stadionu Narodowego i "nie weszli" w mecz. Ale potem spisywali się coraz lepiej i w drugiej rundzie jeszcze pokażą dobrą grę" - stwierdził.

Świderek uważa, że każdy z najbliższych rywali polskiego zespołu gra trochę nierówno i ma swoje drobne kłopoty. Cała czwórka to jednak wymagający przeciwnicy.

"Włosi grają poniżej swojego poziomu. Jak słyszymy, mają jakieś problemy wewnątrz zespołu. Stać ich na to, żeby zagrać dobre mecze, mam nadzieję, że akurat nie przeciwko nam. Francuzi będą się liczyć do końca, mają jednak przestoje, potrafią być nieobliczalni w każdą stronę. Spodziewałem się, że Irańczycy stracą po drodze swoją doskonałość, by nie powiedzieć buńczuczność w grze. Kolejne porażki mogą spowodować, że zaczną spisywać się gorzej. Tam nie ma żelaznej dyscypliny i może być tak, że ta drużyna sama się rozmontuje, gdy trafi na większy opór przeciwnika" - ocenił.

Pierwszym rywalem polskich siatkarzy będą Amerykanie, którzy - według szkoleniowca - skupiają się przede wszystkim na igrzyskach olimpijskich. W Polsce doznali dwóch porażek.

"To solidny zespół, grający bardzo twardo, ale dla nich to igrzyska, a nie mistrzostwa świata są imprezą docelową. Na pewno będą jednak chcieli się sprawdzić na półmetku przygotowań do turnieju olimpijskiego" - podsumował szkoleniowiec.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL