Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy. Bruno Rezende: Polacy rozmontowali nasz system blok-obrona

- Polska zagrała niesamowity mecz i należą im się za to wielkie brawa - skomentował finał mistrzostw świata rozgrywający Brazylii Bruno Rezende. W meczu o złoto mundialu "Canarinhos" przegrali z Polską 0:3. "Biało-Czerwoni" po raz drugi z rzędu zostali mistrzami świata.

Tak jak cztery lata temu w finale mundialu spotkały się reprezentacji Polski i Brazylii. W katowickim Spodku "Biało-Czerwoni" wygrali 3:1. W Turynie podopieczni Vitala Heynena nie oddali siatkarzom z Kraju Kawy nawet seta. Bohaterem spotkania był Bartosz Kurek, który zdobył aż 24 punkty. Nasz atakujący miał niesamowitą skuteczność w ataku. Z 29 prób skończył aż 20. Do tego dołożył dwa punkty blokiem i dwa zagrywką. W pełni zasłużenie Kurek został uznany MVP turnieju.

Zdaniem Bruno Rezende atak był kluczowym elementem w tym spotkaniu. "Polacy sprawili nam dużo trudności tym elementem. Różnorodność uderzeń kompletnie rozmontowała nasz system blok-obrona, więc należą im się za to wielkie brawa. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak grają cały turniej, ale myślałem, że będziemy w stanie nawiązać z nimi równiejszą walkę. Przykro mi, ale zasłużyli na wygraną. Jesteśmy trochę na siebie sfrustrowani, bo kiedy przegrywasz w finale, to tak jest. Wiem jednak, że ta grupa zrobiła razem dużo wspaniałych rzeczy, zwłaszcza kiedy tego od nich nie oczekiwano. To coś, co napawa nas dumą" - skomentował rozgrywający "Canarinhos" cytowany na oficjalnej stronie PZPS-u.

Przed pojedynkiem o złoto trener Renan dal Zotto mówił w brazylijskich mediach, że wie jak pokonać Polaków. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Przez całe spotkanie inicjatywa należała do "Biało-Czerwonych". Nawet w trudnych momentach, jak w pierwszym secie, kiedy Brazylijczycy doprowadzili do zaciętej końcówki, Polacy zachowali zimną krew.

"Kiedy przegrywasz w finale zawsze ciężko jest to przetrawić. Polska naprawdę zasługiwała na tytuł. Zagrali niesamowity mecz. Dla nas to gorzka pigułka do przełknięcia, ale trochę spokoju daje mi świadomość, że moi zawodnicy dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z drużyną która grała na naprawdę wysokim poziomie. Zmienialiśmy, próbowaliśmy ryzykować na zagrywce, ale polskiego zespołu nie ruszało naprawdę nic" - ocenił selekcjoner Brazylii.

"Kiedy przegrywasz 0:3 z tak grającą drużyną zawsze ciężko jest sobie z tym poradzić. Cieszę się jednak, że Brazylia znalazła się znowu w finale. W mistrzostwach świata drużyny po przeciwnej stronie siatki się zmieniają, a my zawsze tam jesteśmy. Do bardzo dobra rzecz. Nie ma chyba innej drużyny na świecie, której udało się coś takiego zrobić" - zaznaczył atakujący "Canarinhos" Wallace. Dla Brazylijczyków był to piąty finał MŚ z rzędu. Od 2002 do 2010 roku nie było na nich mocnych. Ich hegemonię przerwali Polacy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje