Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy 2018: Zwycięstwo Polaków z Kubańczykami na początek

Miało być lekko, łatwo i przyjemnie w meczu z Kubą na początek mistrzostw świata i prawie tak było. W Warnie Polacy prowadzili z zespołem z Karaibów już 2:0, ale w trzecim secie dali rywalom się rozszaleć i zamknęli mecz dopiero po czterech setach walki triumfem 3:1 (25:18, 25:19, 21:25, 25:14). W czwartek mistrzowie świata stawią czoła reprezentacji Portoryko (godzina 16:00).

Miało być lekko, łatwo i przyjemnie w meczu z Kubą na początek mistrzostw świata i prawie tak było. W Warnie Polacy prowadzili z zespołem z Karaibów już 2:0, ale w trzecim secie dali rywalom się rozszaleć i zamknęli mecz dopiero po czterech setach walki triumfem 3:1 (25:18, 25:19, 21:25, 25:14). W czwartek mistrzowie świata stawią czoła reprezentacji Portoryko (godzina 16:00).

Przeczytaj relację z meczu Kuba - Polska w MŚ siatkarzy 2018

Meczem z reprezentacją Kuby w Warnie polscy mistrzowie świata ruszyli w daleką i ciężką drogę, na końcu której był finał MŚ oraz upragnione złoto. Przed czterema laty niesamowity zespół Stephane'a Antigi wziął tytuł nad Wisłą, obecnie jego misję kontynuuje Vital Heynen, który zupełnie odmienionym składem będzie chciał powtórzyć wynik swojego poprzednika. W środę nikt nie zastanawiał się, czy nasz zespół wygra z młodziutką reprezentacją Kuby, ale jak szybko dokona tej sztuki. Pierwszy rywal w turnieju miał dla naszej kadry być jedynie przystawką przed głównymi daniami w kolejnych dniach zmagań w grupie D.

Biało-Czerwoni mecz rozpoczęli bardzo efektownie - atakiem Michała Kubiaka, plasem Artura Szalpuka i jeszcze jednym atakiem Bartosza Kurka (3:0). Kubańczycy nie mogli nawiązać z naszym zespołem równej walki w ataku, słabo przyjmowali i przegrywali kontry, jak po sprytnym ataku Kurka (2:6). Biało-Czerwoni błyskawicznie odrzucili rywali od siatki, opanowali grę na siatce i dwa razy poczęstowali solidnym blokiem młodych i ambitnych siatkarzy z Kuby (10:7). Ci robili swoje, nie zrażali się nieudanymi akcjami, a potrafili za to zameldować w ataku, jak dynamiczny Miguel Gutierrez (8:12). Widać było jak na dłoni, który zespół jest sportowo silniejszy i dojrzalszy, który ma spotkanie w rękach i który będzie rozdawał karty. Polacy wzmocnili serwis, trafiali na środku za sprawą Piotra Nowakowskiego i Jakuba Kochanowskiego, co dało wysokie prowadzenie 16:8 na pierwszej przerwie technicznej. A Vital Heynen jeszcze kazał podopiecznym podkręcić obroty i polska maszyna pracowała coraz szybciej i coraz sprawniej. Kurek serwował jak z armaty, na parkiet weszli Damian Schulz i Grzegorz Łomacz, a przewaga sięgnęła już nawet dziesięciu punktów (19:9). Rywale wreszcie okrzepli, sami zaczęli zadawać ciosy i przede wszystkim serwować. Nasi mieli wysoką przewagę, ale gra mocno się wyrównała i zrobiło się całkiem ciekawie. Kubiak trafił z lewej flanki, ale po chwili Miguel Angel Castro dwa razy potężnie zaserwował i Heynen poprosił o przerwę (22:17). Po powrocie do gry rywale oddali nam piłkę, po chwili Piotr Nowakowski znakomicie zagrał blokiem na środku siatki (24:17), a partię zakończyli nasi rywale, którzy popełnili kolejny błąd na siatce (18:25).

W drugiej odsłonie Biało-Czerwoni zrazu świetnie rozpoczęli przy zagrywce Nowakowskiego (3:1), ale Kubańczycy odpowiedzieli potężną zagrywką, która okazała się ich największym atutem. Znakomicie w tym elemencie zameldował się Miguel Gutierrez, który ustrzelił Michała Kubiaka i było 4:4. Ale zaraz mistrzowie świata odpowiedzieli pięknym za nadobne, zaczął pracować nasz blok, a Kurek na prawej flance trafiał z wielką mocą (8:4). Nasi siatkarze nie pozwalali sobie na przestoje, tak jak w końcówce poprzedniej partii, grali z dużym zaangażowaniem i umiejętnie bronili przewagi, którą wypracowali na początku seta (12:8). Świetnie serwował i atakował Jakub Kochanowski, a gdy pokazał jeszcze swoim rówieśnikom ręce w bloku, przewaga Polaków wzrosła do pięciu punktów (14:9). Trener Nelson Vives cały czas korygował grę swoich siatkarzy, bo ci potrafili wykonać znakomitą akcję, by po chwili posłać piłkę daleko w trybuny (10:15). Kubańczycy obrali za cel swoich zagrywek Michała Kubiaka i dręczyli go niemiłosiernie, ale kapitan dawał radę i nie zawodził (16:12). Ambitni i młodzi Kubańczycy starali się gonić nasz zespół, potrafili zaskoczyć w ataku, jak Marlon Herrera na lewej flance i tracili już tylko dwa punkty (16:18). Po chwili znów przewaga Polaków była dwukrotnie wyższa, bo rywale popełnili dwa proste błędy, a swoje trzy grosze dorzucił na środku Piotr Nowakowski (22:18). Jeszcze zagrywką postraszył rywali Szalpuk, a seta wygrał nam Kubiak, który kiwnął piłkę po rękach rywali stojąc bokiem do siatki (25:19).

Reklama

Niezbyt udany był dla naszej drużyny początek seta trzeciego, wpadły nam dwie piłki w boisko po blokach rywali, zabrakło komunikacji i było 0:3. Na szczęście ręce w bloku pokazał Nowakowski, po chwili kontrę trafił Szalpuk i było 3:3. I dobrze, bo Vital Heynen po nieudanych akcjach wściekł się na siatkarzy za proste błędy i jeszcze po chwili rugał ich na przerwie technicznej (5:3). Nasz blok pracował znakomicie, ale kubańscy atakujący też nie próżnowali. Wykorzystali chwilę przestoju Polaków i wyszli na prowadzenie 8:7. Biało-Czerwoni długo nie byli w stanie wrócić na prowadzenie, ale w końcu Kurek uderzył po bloku rywali, Kubiak sprytnie obił ręce blokujących i mistrzowie świata znów prowadzili dwoma "oczkami" (11:9). Gra falowała, Kubańczycy zdołali zablokować bijącego z trudnej piłki Szalpuka i znów odzyskali przewagę (12:11), co Vital Heynen skwitował prosząc o przerwę. Coś zaczęło się złego dziać z naszym zespołem, pojawiły się błędy i momenty zawahania w grze, a rywale po prostu starali się jak najlepiej wykańczać swoje ataki, a nawet zablokowali Kurka (15:14). Na szczęście na środku odpowiedział im Kochanowski, poprawił Kubiak i gra ruszyła z miejsca (16:16). Dobrą zmianę dał w ekipie naszych rywali Armando Leon, trafił mocno zagrywką Pawła Zatorskiego i znów trzeba było odrabiać straty. A jeszcze Kochanowski na środku siatki kropnął w aut i zrobiło się niebezpiecznie (17:20). Na parkiet weszli Łomacz i Schulz, po autowej zagrywce rywali nasz zespół przegrywał 20:21. Po chwili rezerwowy Jesus Herrera powędrował na zagrywkę i dwoma potężnymi ciosami dał drużynie piłkę setową (24:20). Nie pomógł nawet Damian Wojtaszek, który wszedł by poprawić w naszej ekipie przyjęcie. Chwilę później Castro świetnie zameldował się w ataku na lewej flance i Kuba zgarnęła seta numer trzy (25:21).

Niepotrzebne problemy w secie trzecim sprawiły, że reprezentacja Kuby uwierzyła w możliwość wygranej z Polakami i na fali wygranej rozpoczęła kolejną partię od prowadzenia 4:1. Biało-Czerwoni musieli się mocno napocić, żeby wrócić do gry, a ponieważ w każdym elemencie zawodził Michał Kubiak, zrobiło się naprawdę niebezpiecznie (4:8). Vital Heynen podczas przerwy technicznej niemal eksplodował, zawodnicy mieli niezbyt ciekawe miny, jednak na parkiet wrócili zmotywowani. Trafił w ataku Kurek, Drzyzga zagrał blokiem, a Nowakowski na środku w ataku i rywale byli blisko (7:9). Wszystko ułożyło się po naszej myśli, gdy na zagrywkę powędrował Kubiak i pokazał, dlaczego jest w drużynie liderem i kapitanem. Mocne, kąśliwe zagrywki sprawiały Kubańczykom wielkie problemy, co rusz padały naszym łupem, a wynik kompletnie się odwrócił. Od stanu 10:10 Kubiak wyprowadził zespół na prowadzenie 16:10. Rywale wykorzystali dwie przerwy, ale nie mogli wrócić na wysokie obroty i stracili kontakt z mistrzami świata. A ci zadawali cios za ciosem, Szalpuk trafił w ataku, po chwili Castro kropnął w aut i chyba nic złego już nie mogło stać Orłom Vitala Heynena (20:12). Jeszcze swoje punkty zdobyli Nowakowski i Kurek w ataku (23:13), aż pojedynek zakończył atakiem z prawej flanki Damian Schulz (25:14). Nie bez nerwów i problemów w secie trzecim, nasz zespół zgarnął wygraną i trzy cenne punkty.

W czwartek Polaków czeka drugi pojedynek w fazie grupowej mistrzostw świata i drugi z niżej notowanym rywalem. Tym razem zmierzymy się z reprezentacją Portoryko. Początek spotkania o godzinie 16:00 czasu polskiego.

Kuba - Polska 1:3 (18:25, 19:25, 25:21, 14:25)
Sędziowali: Hernan Casamiquela (Argentyna), Ali Fadili (Maroko)
Widzów: ok. 4000


Przebieg meczu:

  • I set: 3:8, 7:12, 8:16, 11:20, 18:25
  • II set: 4:8, 7:12, 12:16, 17:20, 19:25
  • III set: 8:7, 12:11, 15:16, 20:17, 25:21
  • IV set: 8:4, 10:12, 10:16, 12:20, 14:25


Kuba: Miguel Angel Castro (9), Miguel Gutierrez (10), Marlon Herrera (11), Javier Concepcion (12), Raul Alonso Arce (10), Adrian Arredondo (2), Yonder Alvarez (libero) oraz Armando Leon (2), Jesus Herrera (2), Osniel Melgarejo

Polska: Fabian Drzyzga (1), Bartosz Kurek (17), Michał Kubiak (14), Artur Szalpuk (20), Piotr Nowakowski (9), Jakub Kochanowski (5), Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Schulz (2), Grzegorz Łomacz, Damian Wojtaszek.



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL