Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy 2018. Polacy zaczynają walkę w obronie tytułu

Od meczu z Kubą (środa godz. 19.30) polscy siatkarze rozpoczynają marsz w obronie tytułu mistrzów świata. - Wszystkie zespoły chcą mistrzostwa wygrać i nikt nie będzie chciał odpuścić reprezentacji Polski chociażby z tego powodu, że jest zasada: Bij mistrza! Każdy na Polskę będzie sobie ostrzył pazurki - mówił były reprezentant Polski Marcin Prus.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Kuba w MŚ siatkarzy!

Reklama

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Rok 2014. Katowice. "Spodek" pęka w szwach. Finał mistrzostw świata Polska - Brazylia. Biało-czerwono na trybunach i ogłuszający doping, który poniósł Orłów do złota! Na tak wielki sukces czekaliśmy 40 lat! Czy w Bułgarii i Włoszech uda się Polakom obronić tytuł? Od tego czasu wiele zmieniło się w kadrze. W ciągu tych czterech lat więcej mówiło się o nieudanych imprezach w wykonaniu Orłów niż o medalach. Po Stephanie Antidze, który poprowadził nasz zespół do mistrzostwa globu, reprezentacja miała dwóch trenerów - Ferdinando De Giorgiego i teraz Vitala Heynena. Ze "złotej" drużyny pozostało pięciu zawodników: Piotr Nowakowski, Dawid Konarski, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak i Paweł Zatorski.

- Musimy sobie powiedzieć otwarcie, że ta reprezentacja nie jest taka sama, jak ta która funkcjonowała cztery lata temu. Wiemy, że odeszło kilka znaczących postaci z kadry i można pokusić się o stwierdzenie, że te mistrzostwa świata będą dużym wyzwaniem nie tylko dla sztabu szkoleniowego, ale i dla samych zawodników. Fakt, jedziemy jako mistrzowie świata i obrońcy tytułu. Natomiast sądzę, że zdecydowanie trudniej będzie obronić tytuł niż go wywalczyć. Warto nadmienić, że wszystkie zespoły chcą mistrzostwa wygrać i nikt nie będzie chciał odpuścić reprezentacji Polski chociażby z tego powodu, że jest zasada: Bij mistrza! Każdy na Polskę będzie sobie ostrzył pazurki - powiedział w rozmowie z eurosport.interia.pl były reprezentant Polski Marcin Prus.

W tym szaleństwie jest metoda?

Konia z rzędem temu, kto trafnie wytypuje podstawowy skład Orłów. Znakiem rozpoznawczym Heynena są ciągłe zmiany. Na początku pracy Belga z naszą kadrą było to zrozumiałe, bo przecież chciał jak najlepiej poznać zawodników, przekonać się na co ich stać i na kogo może liczyć. Od prawie dwóch miesięcy znamy nazwiska wybrańców Heynena na mundial i można było przypuszczać, że taki ruch pozwoli na wykrystalizowanie wyjściowej "siódemki". Memoriał Wagnera i mecze towarzyskie przed MŚ pokazały jednak, że u Heynena wszystko jest możliwe. Praktycznie każdy zawodnik z powołanej "14" może wybiec w wyjściowym składzie. Czy mamy aż tak wyrównany skład? A może po prostu Heynen zdaje sobie doskonale sprawę, że w tak morderczym turnieju potrzebuje wszystkich graczy gotowych w każdej chwili do walki?

- Mówiąc przekornie, jeśli my sami nie znamy własnej "szóstki", to na pewno nie znają jej też nasi przeciwnicy, więc może w tym szaleństwie jest metoda. Na pewno jest to wszystko przemyślane. Myślę, że wykrystalizowanie się "szóstki" jest w głowie trenera. Całą sytuację będziemy mogli oceniać dopiero po mistrzostwach świata. Czy każda z podejmowanych decyzji personalnych była właściwa. Rzadko podejmuję się oceny pracy kogokolwiek, jeżeli nie zobaczymy wymiernych czy braku wymiernych efektów danej pracy. Ufam temu szkoleniowcowi, bo zaufało mu wiele osób, w tym również zawodnicy. Nie oszukujmy się, grania jest sporo, system jest megazawiły i trzeba to umieć wszystko poukładać. Może trener miał taką wizję, żeby sprawdzać różne koncepcje do różnych momentów grania. Goła "szóstka" mogłaby takiego ciężaru turnieju nie udźwignąć, pod warunkiem oczywiście przechodzenia do kolejnych rund. Zawsze byliśmy uczeni, żeby nie przejmować się wyjściem z grupy, bo jeżeli jedzie się na turniej mistrzowski, to jedzie się go wygrać. Może coś się nie udać, nie powieść. Natomiast wyjeżdżając na mistrzostwa świata, igrzyska olimpijskie czy mistrzostwa Europy nasi chłopcy są przekonani do tego, że jadą tam po coś, co się nazywa medalem. Ja gorąco wierzę w to, że medal na szyjach naszych chłopaków po tych mistrzostwach świata zawiśnie - zaznaczył Marcin Prus.

Pewniakiem wydaje się być Paweł Zatorski, który na pozycji libero nie ma sobie równych. Odbierać szans Damianowi Wojtaszkowi jednak nie można i powinniśmy go zobaczyć w akcji podczas mundialu. Podobnie jak z Zatorskim wygląda sytuacja z Michałem Kubiakiem. Kapitan Orłów potrafi poderwać zespół w trudnych momentach i jego pozycja raczej nie jest zagrożona. Kto obok niego będzie drugim przyjmującym? Wydaje się, że na dzień dzisiejszy bliżej podstawowego składu jest Artur Szalpuk. 23-letni zawodnik zbiera pochlebne recenzje w tym sezonie reprezentacyjnym. Nie można wykluczyć, że niektórych spotkaniach zobaczymy na boisku duet Szalpuk - Aleksander Śliwka.

Ból głowy, w pozytywnym znaczeniu, Heynen ma na pozycji rozgrywającego. Grzegorz Łomacz i Fabian Drzyzga prezentują podobny poziom. Więcej w tym sezonie grał siatkarz PGE Skry Bełchatów i chyba on jest bliżej wyjściowego składu. Trudno wskazać podstawowych środkowych. Młody i obdarzony wielkim talentem Jakub Kochanowski przebojem wdarł się do "dorosłej" reprezentacji. Ma jednak godnych rywali w osobach doświadczonych Piotra Nowakowskiego i Mateusza Bieńka. Największy problem mamy na pozycji atakującego. Do Warny Heynen zabrał aż trzech: Bartosza Kurka, Dawida Konarskiego i Damiana Schulza. W dotychczasowych spotkaniach żaden jednak nie zachwycił. Być może forma któregoś z nich eksploduje podczas najważniejszej imprezy sezonu. Oby, bo bez skutecznego atakującego może być naprawdę ciężko.

Łatwa grupa. Przynajmniej na papierze

W pierwszej fazie grupowej Polacy trafili na niezbyt wymagających rywali i nie ma dwóch zdań, że awans  do drugiej fazy jest dla nich obowiązkiem. Drogę do obrony tytułu "Biało-Czerwoni" rozpoczynają od pojedynku z Kubą. Najbardziej znanym siatkarzem z tego kraju jest... Wilfredo Leon, który ma polski paszport i z niecierpliwością czekamy, aż będzie mógł grać w reprezentacji Polski. Stanie się to dopiero za rok. W ostatnich latach rodacy Wilfredo Leona na arenie międzynarodowej nie odgrywają większej roli. Ostatni raz Polacy zagrali z tym zespołem na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro i gładko wygrali 3:0. - Nieobliczalna Kuba, która może wygrać z każdym, ale równie dobrze przegrać z kretesem. Ten zespół ma w sobie moc ogrania najlepszych, bo wiemy, że są skoczni, że potrafią być błyskotliwi na boisku i nie chciałbym, żeby nasz zespół był ich pierwszą ofiarą, gdy podejdzie się do nich nonszalancko - podkreślił Marcin Prus.

Kolejnym rywalem będzie Portoryko, które trudno zaliczyć nawet do siatkarskich średniaków. Najbardziej znanym zawodnikiem tego zespołu jest Maurice Torres. 27-letni atakujący bronił niedawno, i to z powodzeniem, barw ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle. O tym na co stać Portorykańczyków przekonamy się w środę, kiedy zmierzą się Iranem.

Po Portoryko czeka naszych siatkarzy starcie z Finlandią. Słabość "Suomi" obnażyli Bułgarzy w meczu otwarcia mundialu. Współgospodarze MŚ, nie grając wielkiej siatkówki, wygrali bez straty seta. Podopiecznym Tuomasa Sammelvuo, którego pewnie dobrze pamiętają kibice ZAKS-y, zdecydowanie brakuje siły ognia. Nawet jak w innych elementach radzą sobie nieźle, to nie są w stanie nadrobić mizernego ataku.

Schody dla "Biało-Czerwonych" zaczną się na koniec pierwszej fazy MŚ, kiedy przyjdzie się zmierzyć z najgroźniejszymi przeciwnikami w grupie D, czyli Iranem i Bułgarią. Persowie od kilku lat pukają do światowej czołówki. Często typowani są na czarnego konia imprezy, a w decydującym rozrachunku, nie spełniają oczekiwań. Nazwiska Maroufa, Milada Ebadipoura czy Amira Ghafoura są jednak znane siatkarskim kibicom. Nie od dziś wiadomo, że największy problem Irańczyków leży w sferze mentalnej. Jak wszystko układa się po ich myśli są groźni dla każdego. Drobne niepowodzenia powodują kłótnie na boisku i wtedy ich gra się kompletnie rozsypuje. Tuż przed mundialem gracze Igora Kolakovicia wzięli udział w turnieju towarzyskim w Słowenii. Ostatni test przed MŚ wypadł słabo. Iran przegrał wszystkie trzy mecze (z USA, Słowenią i Kanadą) i zajął ostatnie miejsce. Tłumaczyli to zmęczeniem po Igrzyskach Azjatyckich, gdzie zdobyli złoto, oraz kłopotami zdrowotnymi niektórych zawodników. Bez wątpienia Polacy będą musieli na ten zespół uważać.

Na koniec rywalizacji w grupie D czeka Orłów pojedynek z Bułgarami. Współgospodarze MŚ mają swoje kłopoty. Przede wszystkim nie ma w składzie ich asa atutowego Cwetana Sokołowa, którego z udziału w turnieju wyeliminowała kontuzja. Z tego samego powodu z kadry wypadli także Bojan Jordanow i Georgi Bratojew. Głośno o Bułgarach było przed mundialem także z powodu awantury pomiędzy trenerem Płamenem Konstantinowem i Władysławem Iwanowem. W efekcie ten drugi spakował walizki. Mimo to siatkarze z Bałkanów efektownie rozpoczęli turniej od wygranej 3:0 z Finlandią.

W kolejnej rundzie Polacy powinni zameldować się bez problemów. Najlepiej uzyskać awans z pierwszego miejsca, żeby ułatwić sobie życie w następnym etapie. Po pierwsze, zwycięzca grupy D w trafia potem na drugi zespół z grupy C, trzeci z grupy B i czwarty z grupy A, a więc raczej na żadną z potęg. Po drugie, zwycięzca grupy D zostaje w Warnie. Po trzecie, najlepiej atmosferę w drużynie budują zwycięstwa.

Asekuracja Heynena?

Jako aktualny mistrz świata polscy siatkarze są stawiani szerokim w gronie faworytów. Kandydatów do medali jest jednak wielu i są to zazwyczaj te same drużyny co zawsze w przypadku wielkich imprez, czyli mistrzowie olimpijscy z Rio Brazylijczycy, srebrni medaliści z Rio i współgospodarze MŚ Włosi, aktualni mistrzowie Europy i triumfatorzy Ligi Narodów Rosjanie, Francuzi, Amerykanie, Serbowie. Być może o sensację postara się Antiga z reprezentacją Kanady. Nie należy zapominać o rodakach Heynena Belgach. Kandydatów do podium jest zatem wielu, ale każdy z tych zespołów ma większe lub mniejsze problemy głównie zdrowotne.

- Sądzę, że czarnych koni na tym turnieju nie będzie, bo każdy z zespołów wie, do czego się przygotowywał i wie, że warto wskoczyć na szczyt. Jakbym miał typować u bukmacherów, to serduchem bym został z naszymi chłopakami, ale na pewno Brazylijczyków i Rosjan wymieniłby w gronie faworytów. To po części takie wróżenie z fusów, bo nigdy nie wiadomo, co się stanie w trakcie turnieju - stwierdził Marcin Prus.

"Pierwsza szóstka jest absolutnie naszym celem" - podkreślał wiele razy Heynen. Wielu ekspertów zarzuca Belgowi zbyt daleko idącą asekurację, ale jest to chyba realna ocena możliwości "Biało-Czerwonych". Ostatnie wyniki napawają optymizmem, choć były to głównie mecze towarzyskie. Pompowanie balonu zazwyczaj kończy się źle i najlepiej wziąć sobie do serca słowa kapitana Michała Kubiaka: "Najbardziej obawiamy się siebie. Cały czas będę to mówił. Jeżeli my zagramy swoją, dobrą siatkówkę, to jesteśmy w stanie wygrać z każdym, bo pokazywaliśmy to już nie raz."

Skład reprezentacji Polski na MŚ siatkarzy 2018:

  • rozgrywający: Fabian Drzyzga (Lokomotiw Nowosybirsk), Grzegorz Łomacz (PGE Skra Bełchatów)
  • atakujący: Dawid Konarski (Jastrzębski Węgiel), Bartosz Kurek (KPS Stocznia Szczecin), Damian Schulz (Asseco Resovia Rzeszów)
  • przyjmujący: Michał Kubiak (Panasonic Panthers), Artur Szalpuk (PGE Skra Bełchatów), Aleksander Śliwka (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Bartosz Kwolek (Onico Warszawa)
  • środkowi: Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Jakub Kochanowski (PGE Skra Bełchatów), Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk)
  • libero: Paweł Zatorski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Damian Wojtaszek (Onico Warszawa)

Sztab reprezentacji Polski na MŚ siatkarzy 2018:

  • Vital Heynen - trener
  • Michał Mieszko Gogol - asystent trenera
  • Sebastian Pawlik - asystent trenera
  • Jakub Gniado - trener przygotowania fizycznego
  • Fons Vranken - trener przygotowania fizycznego
  • Jan Sokal - lekarz prowadzący
  • Krzysztof Zając - lekarz
  • Wiesław Maroń - lekarz
  • Tomasz Pieczko - fizjoterapeuta
  • Mateusz Kowalik - fizjoterapeuta
  • Robert Kaźmierczak - statystyk
  • Andrzej Wołkowycki - kierownik zaopatrzenia
  • Mariusz Szyszko - dyrektor reprezentacji i rzecznik prasowy
  • Hubert Tomaszewski - menedżer

Robert Kopeć