Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy 2018: Rosjanie nie bez problemów wygrali z Australią

Reprezentacja Rosji, największy faworyt do złotego medalu mistrzostw świata, nie bez problemów wygrała pierwszy mecz w turnieju z Australią 3:0 (25:21, 25:20, 25:16). Sborna nie zachwyciła, długimi momentami grała na niskim poziomie i musiała twardo walczyć z ambitnym zespołem z Antypodów. Ale swój cel - trzy punkty i zwycięstwo - osiągnęła.

Rosjanie do Bari, gdzie rywalizuje grupa C siatkarskich mistrzostw świata, przybyli w glorii faworyta nie tylko do medalu, ale w ogóle do triumfu w imprezie. Sborna w tym roku efektownie wygrała Siatkarską Ligę Narodów, przed rokiem mistrzostwa Europy i teraz chciała sięgnąć po medal MŚ, na który czeka już od 2002 roku. Na początek ekipa Siergieja Szlapnikowa stawiła czoła Australii, którą w turnieju prowadzi znany z PlusLigi Mark Lebedew.

Sborna spotkania z Australią nie rozpoczęła dobrze, grała nierówno i dała Australii szerokie pole do popisu. Na szczęście sprawy wzięli w swoje ręce Dmitij Muserski i Maksym Michajłow, obaj - jak cała rosyjska kadra - rozkręcali się z każdą kolejną piłką i powoli gigant wchodził na najwyższe obroty. Od stanu 19:19 w końcówce Rosjanie wrzucili wyższy bieg i po prostu odjechali bezradnym Kangurom. A wszystko dzięki znakomitej grze Michajłowa, który kończył atak za atakiem i poprowadził zespół do wygranej 25:21.

Reklama

W drugiej odsłonie też od początku trwała zacięta walka i wydawało się, że Kangury mogą pokusić się o niespodziankę. Rosjanie grali nierówno, popełniali błędy i nie potrafili serią punktować (12:12, 18:18). Wreszcie w samej końcówce Dmitrij Muserski i Dmitrij Wołkow zasypali rywali serią potężnych zagrywek, a Aleksander Butko rozrzucał atak za atakiem, ku rozpaczy bezradnych rywali. Ostatnią piłkę na środku siatki wykończył znakomicie Artem Wolwicz i Sborna pewnie zgarnęła zwycięstwo 25:20.

Od seta trzeciego mistrzowie Europy grali bardzo czujnie i pilnowali wyniku (7:4). A Australijczycy wyraźnie stracili chęć do walki i zaczęli seryjnie popełniać błędy. To oznaczało jedno - Rosjanie pewnie zmierzali po zwycięstwo, a spotkanie stało się bardzo nieciekawe. Kibice wyczekiwali zakończenia, Sborna prowadziła już 25:13, ale trzy akcje z rzędu oddała po własnych błędach rywalom. Wreszcie pomogli... Australijczycy, którzy popsuli serwis i tym samym pojedynek dobiegł końca (16:25). 

13 punktów dla pokonanych zdobył Paul Carroll, zaś dla zwycięskiej reprezentacji Rosji 17 ustrzelił Maksym Michajłow. 13 dorzucił wracający do znakomitej formy Dmitrij Muserski.

Rosjanie w swoim drugim meczu w turnieju stawią czoła Tunezji, Australię czeka pojedynek z Kamerunem. Wcześniej, jeszcze w środę, dojdzie do szlagieru w grupie C. Amerykanie zagrają o zwycięstwo z reprezentacją Serbii.

Australia - Rosja 0:3 (21:25, 20:25, 16:25)

Sędziowali: Scott McLean (USA), Hamid Alrousi (ZEA)

Widzów: 2000

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL