Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy 2018: Niedościgniony Związek Radziecki, klątwa gospodarzy i lata tradycji

W niedzielę rozpoczęły się w Rzymie i Warnie siatkarskie mistrzostwa świata. Przez trzy tygodnie będziemy śledzić zmagania 24. drużyn i trzymać kciuki za Biało-Czerwonych, którzy bronić będą złota wywalczonego przed czterema laty nad Wisłą. Wśród faworytów tegorocznych mistrzostw świata wymienia się najczęściej Rosję, Włochy, Brazylię, USA, Francję, Polskę oraz Serbię. Przewidywania ekspertów i kibiców jedno, a historia drugie. A co mówi nam bogata tradycja siatkarskiego mundialu, który w tym roku odbędzie się już po raz dziewiętnasty?


Kolos czy nie?
Rosjanie chcieliby pójść śladami swoich starszych kolegów, którzy po medale MŚ sięgali seryjnie w czasach Związku Radzieckiego. Dlaczego? Bo za czasów ZSRR wywalczyli 11 z 12 medali mistrzostw świata, które mają na swoim koncie. W tej liczbie znalazło się aż sześć złotych medali (absolutny rekord), dwa srebrne i trzy brązowe. Jedyny krążek, który Sborna wywalczyła po rozpadzie Związku Radzieckiego to srebro mundialu w 2002 roku. Wówczas drużyna Giennadija Szypulina w Buenos Aires przegrała zażarty bój o złoty medal 2:3 (25:23, 25:27, 20:25, 25:23, 13:15) z Brazylią, która po raz pierwszy w historii wzięła tytuł. Tak rozpoczęła się dekada sukcesów Canarinhos na arenach całego świata. Sborna na podium MŚ do tej pory nie wróciła.

Dwaj gospodarze po raz pierwszy
Siatkarski mundial po raz pierwszy odbywa się w dwóch krajach i w dziewięciu miastach. Włosi już po raz trzeci będą gościć najlepsze ekipy świata (wcześniej w 1978 i 2010 roku) i jest to absolutny rekord. Bułgarzy gospodarzem finałów MŚ są po raz drugi, wcześniej turniej odbywał się u nich w roku 1970. Z racji tego, że gospodarzy jest dwóch, po raz pierwszy w historii mieliśmy dwa mecze otwarcia (wygrane po 3:0 przez Włochów i Bułgarów). I stąd rekordowa liczba miast gospodarzy, czyli dziewięć. Co ciekawe, sześć włoskich miast (Rzym, Florencja, Turyn, Bari, Mediolan i Bolonia) oraz trzy bułgarskie (Ruse, Warna i Sofia) łączy historia Europy. Wszystkie zostały założone przez Rzymian przed setkami lat.

Brazylia blisko historii
Reprezentacja Brazylii, jako pierwszy zespół w historii siatkówki, może po raz drugi wywalczyć złoto mistrzostw świata jako urzędujący mistrz olimpijski. Canarinhos już raz dokonali tej sztuki. W 2006 roku w Tokio ograli w finale MŚ Polaków (3:0), a byli mistrzem olimpijskim z Aten (2004). Wcześniej siatkarze z ZSRR wygrywali igrzyska w Moskwie w 1980 roku, a później mundial w 1982 roku w Argentynie. Igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 1984 roku wygrali z kolei Amerykanie, którzy dwa lata później triumfowali we francuskich MŚ. Jeśli Brazylia, mistrzowie olimpijscy z Rio de Janeiro, wygrają tegoroczny mundial, dokonają tej sztuki dwukrotnie jako pierwszy zespół w historii siatkówki.  

Słowenia debiutantem
Reprezentacja Słowenii po raz pierwszy w tym roku zagra w finałach MŚ. Maleńki bałkański kraj zdołał zapewnić sobie przepustki na mundial 17 lat po uzyskaniu niepodległości i będzie pisał swoją piękną historię. Dość wspomnieć, że swój udział w siatkarskich mistrzostwach świata mają na koncie m.in. Indie, Liban, Mongolia, Gwinea, Panama, Irak czy Luksemburg, który do dziś jest najmniejszym uczestnikiem w historii. Słowenia na tle tych krajów wypada wręcz okazale, a jej awans do drugiej rundy powinien być więcej niż obowiązkiem.

Niepokonani na zawsze

Tylko reprezentacje ZSRR, Czechosłowacji i Polski wygrywały MŚ nie dając się pokonać żadnemu z rywali. Sborna takiej sztuki dokonała aż sześciokrotnie (1949, 1952, 1960, 1962, 1978, 1982), czyli za każdym razem, gdy sięgała po złoto. Czechosłowacja wygrywała wszystkie mecze podczas mistrzostw w Paryżu w 1956 roku, a jako ostatni zespół wszystkie mecze MŚ wygrywali w 1974 roku Biało-Czerwoni. Przed czterema laty nasi siatkarze mogli powtórzyć ten wyczyn, ale w Łodzi ulegli niespodziewanie w drugiej fazie turnieju USA (1:3) i omal nie pozbawili się szansy gry o medale. Co ciekawe, siatkarze ZSRR w 1949 roku w Pradze stracili podczas całego mundialu raptem dwa sety (na osiem rozegranych spotkań). Do dziś to jest najlepszy wynik w historii siatkówki.  

Klątwa gospodarzy?
ZSRR, Czechosłowacja i Polska to także jedyne zespoły, które sięgały po złoto mistrzostw świata będąc zarazem gospodarzem finałów. Rosjanie dwa razy sięgali po prymat na własnych śmieciach, w 1952 i w 1962 roku. Czechosłowacja triumfowała w Pradze w 1966 roku, a Polacy wzięli złoto przed czterema laty w Katowicach. Nasz zespół tym samym wygrywał MŚ jako pierwszy gospodarz od 48 lat. W tym roku szansę, by dołączyć do grona tych trzech drużyn mają Włosi i Bułgarzy. Italia trzy razy gościła MŚ, jej najlepszy wynik u siebie to srebrny medal wywalczony w 1978 roku. Bułgarzy w 1970 roku również byli blisko celu, finały mistrzostw odbywały się w Sofii, a sensacyjne złoto przed gospodarzami wzięli siatkarze z NRD.

Azja grubo pod kreską
Wśród medalistów mistrzostw świata próżno szukać drużyny z Afryki, która ustępuje konkurencji z innych kontynentów zdecydowanie. Azjaci też nie zachwycają, poprzednich osiemnaście turniejów finałowych MŚ przyniosło raptem dwa brązowe medale Japonii (1970 i 1974 rok). Yasutaka Matsudaira, a później Tsutomu Koyama zbudowali zespół, który dwa razy stawał na najniższym stopniu podium, a w "międzyczasie" w 1972 roku w Monachium wygrał igrzyska olimpijskie. Mundial także niezbyt często gościł w Azji, dwa razy i dwa razy właśnie w Japonii (1998 i 2006). Co ciekawe, oba turnieje były wyjątkowe dla Biało-Czerwonych, którzy w 1998 roku po latach porażek wrócili do rywalizacji w MŚ, a w roku 2006 wrócili na podium, sięgając po srebrny medal pod wodzą Raula Lozano. Afryka gospodarzem MŚ nie była nigdy. Tak samo jak USA, gdzie przecież siatkówkę wymyślono i skodyfikowano pod koniec XIX wieku. I nazwano - co dziś może budzić uśmiech na twarzy czytelnika - "minonette".

Dowiedz się więcej na temat: MŚ siatkarzy 2018