Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy 2018. Grbić. Dziś cytryna miała w sobie więcej

Trenera Serbów Nikolę Grbić nie interesuje to, że jego siatkarzom wystarczy zdobycie seta w czwartkowym meczu mistrzostw świata z Polakami, by zapewnili sobie awans do półfinału. - Myślę, że trzy punkty będą wystarczające - zaznaczył szkoleniowiec ekipy z Bałkanów.

Serbowie w efektowny sposób rozpoczęli udział w trzeciej rundzie czempionatu, pokonując gładko w Turynie w środowy wieczór Włochów 3:0. Ekipa z Bałkanów zaprezentowała się zgoła inaczej niż w niedzielnym pojedynku na zakończenie drugiej rundy, w którym po bardzo słabej grze uległa "Biało-Czerwonym" w trzech partiach. Wówczas Grbić tłumaczył, że jego ekipie brakowało zupełnie energii, a on był bezradny. Porównał to do sytuacji, gdy próbuje się wyciskać cytrynę, w której nie ma już soku.

Reklama

- Dziś cytryna miała go w sobie więcej. Kluczowym elementem dziś była defensywa, ponieważ rywale praktycznie nie byli w stanie zaatakować tak, by piłka nie została dotknięta przez nasz blok lub obronę. Dla mnie miernikiem emocjonalnego stanu zespołu jest właśnie defensywa. Dobra postawa w tym aspekcie przekładała się na wszystko - serwis, blok i atak. Dziś zagraliśmy niemal perfekcyjnie - podsumował serbski szkoleniowiec.

Na pytanie, czy uważa, że jego zespół jest w stanie powtórzyć występ na równie wysokim poziomie drugi dzień z rzędu, odparł, że ma nadzieję, iż tak będzie. Jednocześnie jest świadomy, że będzie o to trudno.

- Jeśli jednak zagramy choćby na poziomie zbliżonym do tego co dziś, to będę usatysfakcjonowany - zaznaczył.

Dodał przy tym, że czwartkowy pojedynek z "Biało-Czerwonymi" będzie zupełnie innym spotkaniem niż ten niedzielny. Przystępując do pierwszego spotkania z tą ekipą Serbowie byli już pewni awansu do "szóstki", a ich zaangażowanie w walkę w tamtym meczu budziło wątpliwość w wielu osobach. Przypomniał o tym w środowy wieczór jeden z dziennikarzy.

- To pański punkt widzenia i ma pan do tego prawo, ale to nie było tak. Ja wyjaśniałem już polskim mediom, co się wydarzyło w Warnie. Trzeba pamiętać, że wiele energii kosztowały nas same skomplikowane przenosiny do tego miasta oraz mecze z Francją, Argentyną czy wcześniej z Rosją 3:2...Daliśmy z siebie wszystko wtedy wszystko, ale nie byliśmy w stanie przeciwstawić się dobrze funkcjonującej polskiej drużynie. Potem mieliśmy dwa dni na odpoczynek, ponowne naładowanie baterii i myślę, że jutro nie będą one wyładowane jak to było w przypadku niedzielnego spotkania - zaznaczył trener ekipy z Bałkanów.

Jego podopieczni potrzebują w czwartek zapisać na swoim koncie tylko punkt, by mieć pewność awansu do półfinału. Grbić jednak nie zamierza ograniczać się do planu minimum.

- Myślę, że trzy punkty byłyby wystarczające - odparł.

W podobnym tonie wypowiedział się Urosz Kovaczević. - W pojedynku z Polską zaczniemy od zera i będziemy walczyć o zanotowanie takiego samego wyniku jak dziś - zadeklarował.

Na pytanie, czy po poprzednim spotkaniu z "Biało-Czerwonymi" zmieni taktykę na kolejny mecz z obrońcami tytułu, szkoleniowiec Serbów podkreślił, że ten element przygotowań nie będzie teraz kluczowy.

- Musimy położyć w większym stopniu nacisk na aspekt emocjonalny - zaznaczył.

Zawodnicy z Bałkanów w środowy wieczór zdemolowali rywali zagrywką - w całym spotkaniu posłali 10 asów, a wiele razy ich serwisy sprawiały duże kłopoty rywalom, którzy nie byli w stanie skończyć akcji. Jeden z zawodników zwycięskiej ekipy - Srećko Lisinac - zaznaczył, że jego drużyna zrobiła to, co "Biało-Czerwoni" trzy dni wcześniej w meczu z jego reprezentacją.

- Polacy zagrali wtedy bardzo dobrze i nie pozwolili nam wtedy swoją zagrywką złapać rytmu i grać szybko oraz równo. Nasza zagrywka była dziś bardzo mocna od początku. Gdy były szanse, by rywale wrócili do gry, to im nie pozwalaliśmy na to - podsumował.

Jak dodał, poprzedni pojedynek "Biało-Czerwonymi" był momentem słabości, który przytrafia się na takich turniejach jego zespołowi.

- Prawdziwa jest zarówno ta dzisiejsza Serbia, jak i ta niedzielna. Liczę, że ta dzisiejsza pozostanie do końca mistrzostw. Zawsze potrzebujemy meczu, w którym nam się nic nie udaje. Następnego dnia postanowiliśmy się zresetować i grać najlepszą siatkówkę. Czy jest szansa na kolejny taki mniej udany mecz jutro? Mam nadzieję, że nie i że będziemy grali tak samo jak dziś. Nie wiem, na ile nam Polska pozwoli, ale liczę, że dobrze zaczniemy od początku i tak będzie do końca - zaznaczył.

Jego drużyna nie przestraszyła się konfrontacji ze współgospodarzami turnieju. Drużynę z Italii, która wcześniej przegrała tylko jeden mecz, wspierało na trybunach ok. 15 tysięcy kibiców.

- Nasze nastawienie w tym spotkaniu to efekt tego, co robiliśmy podczas przygotowań. Przecież jak jest pełna hala i dużo ludzi, to co? Mamy zostawić piłki i uciec do domu? Nie, próbujemy robić najlepsze, co możemy, a uważam, że możemy dużo - zastrzegł.

Grę Serbów chwalił także trener Włochów Gianlorenzo Blengini. Przyznał zaś, że jego zespół był daleki od doskonałości.

- Po pierwsze rywale zagrali niesamowity mecz, niemal perfekcyjny. My zaś zatraciliśmy pewność siebie i byliśmy trochę nerwowi, brakowało nam cierpliwości. Nie daliśmy też rady przeorganizować swoich działań, by wrócić na nowo do gry. Teraz czeka nas pojedynek o życie z Polakami. Musimy w nim pokazać znacznie więcej niż dziś - zaznaczył.

Przybity porażką był jeden z liderów ekipy Italii Osmany Juantorena. Uznał, że był to najgorszy występ jego zespołu w tym turnieju, a pechowo zdarzył się on najważniejszego jak na razie dnia tej imprezy.

- Byliśmy zdenerwowani, a przyszło się nam zmierzyć z perfekcyjną Serbią, która przewyższała nas w każdym elemencie. Nawet kiedy sprzyjało im szczęście, to samo nie pozostawali bierni, tylko go szukali. Teraz skupiamy się na piątkowym spotkaniu z Polakami, w którym musimy pokazać inne nastawienie niż dziś - podkreślił.

Z Turynu - Agnieszka Niedziałek

Dowiedz się więcej na temat: Nikola Grbić