Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy 2018: Amerykanie wygrali po raz dziewiąty i wyrzucili Rosję z turnieju

Dziewiąte spotkanie z rzędu wygrała reprezentacja USA w finałach siatkarskich mistrzostw świata 2018. W Turynie Amerykanie 3:0 (25:22, 25:23, 25:23) pokonali Rosję, która tym samym odpadła z MŚ. Brak awansu do półfinału i kiepskie dwa ostatnie spotkania w wykonaniu mistrzów Europy to jak na razie największa niespodzianka trzeciej fazy turnieju.

Siatkarze reprezentacji Rosji bez większych przeszkód ogrywali w środę w Turynie Brazylię 2:0 i byli blisko postawienia mistrzów olimpijskich przed niezwykle trudnym zadaniem w walce o półfinał mistrzostw świata. Sborna nie potrafiła jednak ograć Canarinhos, uległa im 2:3 i sama znalazła się pod kreską. O życie mistrzowie Europy zagrać mieli z zespołem, który jako jedyny nie przegrał pojedynku w MŚ i który ograł Sborną w fazie grupowej w Bari 3:1 (25:23, 20:25, 25:23, 25:20). Co więcej, z drużyną prezentującą najlepszą w turnieju siatkówkę. Z drugiej strony, któż miałby zatrzymać zwycięski marsz Amerykanów, jak nie zespół, który nie tak dawno w finałach Siatkarskiej Ligi Narodów rozbił ich w trzech setach?

Reklama

Po porażce z Brazylią w składzie rosyjskiej kadry Siergiej Szlapnikow zaordynował jedną zmianę: Siergiej Grankin od początku meczu z USA zastąpił na rozegraniu Aleksandra Butkę. I już w pierwszej akcji źle rozegrał piłkę do Jegora Kliuki, toteż trafiający w ataku Amerykanie szybko wzięli prowadzenie 4:2. Rosjanie mieli jednak w składzie Maksyma Michajłowa, który odpowiadał rywalom, więc po autowym uderzeniu Aarona Russella zrobiło się 5:5. Oba zespoły grały bardzo uważnie w ataku, bardzo mocno serwowały i czekały na błędy rywali. Amerykanie odskoczyli po asie serwisowym Matthew Andersona (11:9), ale po chwili Rosjanie wygrali dzięki obronie Aleksieja Werbowa bardzo długą wymianę, zablokowali Andersona i mieli przewagę (12:11). Walka nabierała rumieńców, Michajłow z prawej flanki skończył atak w trudnej pozycji i przewaga mistrzów Europy rosła (14:12). A Jankesi zaraz wzmocnili serwis, zaczęli w obronie podbijać niebywałe wręcz piłki i błyskawicznie objęli prowadzenie 16:15. Dwóch ataków na środku nie skończył Iljas Kurkajew i rywale mogli mieć nawet dwa "oczka" zapasu, ale środkowy Sbornej zablokował Taylora Sander (17:17). Żadna ze stron nie odpuszczała, ale w końcu zadecydował spryt Micach Christensona na siatce. Rozgrywający z USA zablokował w pojedynkę Dmitrija Wołkowa (22:20), po chwili błąd w przyjęciu popełnił Jegor Kliuka i szybko zrobiło się 24:21 dla Jankesów. Tej okazji gracze Johna Sperawa z rąk nie wypuścili, Daniel McDonnell skończył seta potężnym atakiem na środku (25:22).

Rosjanie jeszcze mocniej skomplikowali sobie sytuację, więc trener Szlapnikow dokonał kolejnych korekt ustawienia. Wiktor Połetajew pozostał na parkiecie jako atakujący, a Maksym Michajłow zastąpił w przyjęciu Dmitrija Wołkowa. Kapitan rosyjskiej kadry nie prezentował się dobrze w Turynie i został przez trenera zesłany do kwadratu rezerwowych. Sborna ruszyła do ataku bardzo udanie, atak w kontrze Michajłowa dał prowadzenie 4:2, po chwili świetnie na skrzydłach spisali się Kliuka i Połetajew, a na środku znów straszył rywali Muserski (8:7). Amerykanie nie czekali bezczynnie, Anderson był liderem w ataku, a na środku znakomicie spisywali się David Smith i Maxwell Holt. Tylko tylko, że mistrzowie Europy zaczęli grać w obronie, mieli nawet w górze piłkę na 11:8, ale Kliuka zaraz zerwał atak. W odpowiedzi Christenson jedną ręką rozegrał atak do Andersona, "czapę" dostał Kliuka, poprawił atomową zagrywką Holt i to reprezentacja USA była górą (13:11). Rosjanie grali w kratkę. To Muserski trafił zagrywką, a w kontrze poprawił Połetajew (16:14), to źle przyjęli serwis, a Michajłow dorzucił błąd w ataku (16:17). Takie falowanie oznaczać mogło jedno - problemy w końcówce partii. Sborna miała problemy w ataku, rywale wprost przeciwnie. Po świetnym zbiciu Russella zrobiło się 19:17 dla Jankesów, trener Szlapnikow nie miał pomysłu na poprawę gry swojej ekipy. I w samej końcówce partii zapłacił za to porażką. Piłkę za piłką uderzał Taylor Sander, a przeciwnik nie tylko nie odpowiadał, ale jeszcze się pogrążał, jak po nieudanym ataku Kurkajewa (20:24). I gdy wydawało się, że set dobiegnie końca, Kliuka poderwał zespół do walki. Został raptem punkt straty (23:24) i... Siergiej Grankin decydującą zagrywkę posłał w siatkę (23:25).

Reprezentacja Rosji znalazła się w bardzo ciężkim położeniu, już nawet wygrana 3:2 nie gwarantowała mistrzom Europy awansu do półfinału. Ale nie odbierała w żadnym razie nadziei na grę w MŚ, więc ruszyli do walki siatkarze Sbornej. Muserski przypomniał się na środku (3:1), po chwili Kliuka znakomicie kiwnął za blok Amerykanów i gra ruszyła z miejsca (6:3). Spora w tym zasługa również siatkarzy z USA, którzy weszli w grę w partii trzeciej słabiej, niż w dwóch poprzednich i pozwalali rywalom na siatce na zdecydowanie więcej (6:8). Gdy podkręcili tempo i wzmocnili serwis, zaczęły się kłopoty Rosjan i błyskawicznie zrobiło się 11:11. A wszystko po nieudanym ataku rezerwowego Artema Wolwicza. Najgorsze było dopiero przed Sborną, Sander i Anderson skończyli dwie kontry na skrzydłach, zablokowany został Połetajew, a kolejny punkt bezpośrednio z zagrywki dodał Russell. USA miało pojedynek i rywala w garści (16:12). Wydawało się, że już nie zdarzy się nic nieprzewidzianego na parkiecie, ale jeszcze zerwali się do walki mistrzowie Europy. Połetajew miał okazję by niemal zniwelować straty, Russell uderzył w aut, a Muserski zablokował na środku Holta i remis był blisko (19:20). W kolejnej akcji "czapę" dostał od Kliuki Anderson i sytuacja zrobiła się arcyciekawa (20:20). Zwłaszcza że dwie kolejne piłki padły łupem Jankesów, a Grankin rozegrał fatalnie akcję do Muserskiego i strata znów wynosiła trzy "oczka" (20:23). Takich błędów rywal w walce o półfinał MŚ nie wybacza, Sander kropnął z lewej flanki i szczęście było o krok (24:21). Znów Rosjanie ścigali w samej końcówce partii, ale pojedynek zamknął atak Russella w samą linię (25:23). Rosjanie zawiedli i odpadli z mundialu.

Druga porażka w grupie I oznacza, że reprezentacja Rosji nie ma już szans na awans do półfinału mistrzostw świata i mundial zakończy na piątej pozycji. Sborna od 2002 roku, gdy ostatni raz stała na podium MŚ, nie może wdrapać się do grona trzech najlepszych drużyn mundialu. A Amerykanie w piątek zmierzą się z Brazylią w meczu o pierwsze miejsce w grupie. Obie drużyny mają już pewny awans do czwórki.

Drugi czwartkowy pojedynek odbędzie się w Pala AlpiTour w Turynie o godzinie 20:30. Mistrzowie świata Polacy zagrają z Serbią, która w razie zwycięstwa będzie pewna występu w półfinale MŚ.

USA - Rosja 3:0 (25:22, 25:23, 25:23)

Sędziowali: Hernan Casamiquela (Argentyna), Fabrizio Pasquali (Włochy)

Widzów: 8250

Przebieg meczu:

  • I set: 8:7, 11:12, 16:15, 20:19, 25:22
  • II set: 7:8, 12:11, 14:16, 20:18, 25:23
  • III set: 6:8, 11:12, 16:12, 20:17,25:23


USA: Micah Christenson (2), Matthew Anderson (9), Taylor Sander (15), Aaron Russell (17), Daniel McDonnell (5), Maxwell Holt (4), Erik Shoji (libero) oraz David Smith (5)

Rosja: Siergiej Grankin (1), Maksym Michajłow (9), Dmitrij Wołkow (2), Jegor Kliuka (11), Dmitrij Muserski (12), Iljas Kurkajew (4), Aleksiej Werbow (libero) oraz Aleksander Sokołow, Aleksander Butko, Wiktor Połetajew (7), Artem Wolwicz (1).