Reklama

Reklama

Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy 2018: Amerykanie po twardej walce lepsi od Australii

Reprezentacja Australii napsuła sporo krwi faworyzowanym Amerykanom, choć przegrywała 0:2, zdołała doprowadzić do tie-breaka i mocno postraszyć faworyzowany zespół Johna Sperawa. Siatkarze z Antypodów przegrali w Bari z Jankesami 2:3 (23:25, 20:25, 25:22, 25:23, 10:15) i muszą w kolejnych meczach walczyć o pozostanie w turnieju. USA prowadzi w grupie C mistrzostw świata.

Amerykanie w czwartek na początek rywalizacji w MŚ wygrali po kapitalnym meczu z Serbami (3:2), Australijczycy postraszyli Rosjan, ale musieli i tak uznać ich wyższość (0:3). W czwartek w Bari oba zespoły znów stanęły do walki o mundialowe punkty i zwycięstwa, a zespół Johna Sperawa był wskazywany jako faworyt. Kangury pod wodzą Marka Lebedewa miały chrapkę na niespodziankę, choć rywal wydawał się być niezwykle mocny.

Jankesi znów, jak dzień wcześniej przeciw Serbii, długo się rozkręcali, ale w najlepszym możliwym momencie złapali wiatr w żagle i po zaciętej końcówce wyszli obronną ręką z seta numer jeden (25:23). Szybko rozpracowali grę Paula Carrolla i to okazało się kluczowe dla losów seta numer dwa. Lebedew zdjął z boiska swojego asa, bo ten nie kończył piłek w ataku, za to trafiali jak najęci Matthew Anderson i Taylor Sander. W ten sposób siatkarze z USA wygrali seta drugiego (25:20) i zmierzali pewnie po wygraną w meczu.

Reklama

Jeszcze raz Australijczycy postawili się rywalom, walczyli dzielnie w partii trzeciej i znów w samej końcówce prowadzili (22:18), a kapitalnie do gry wszedł z rezerwy Lincoln Alexander Williams. Tym razem Amerykanie nie potrafili znaleźć recepty na grę Kangurów i przegrali seta trzeciego 22:25. Gra reprezentacji USA, oparta na atakach Andersona i Sandera, zacięła się, co wykorzystali siatkarze z Antypodów w partii czwartej. Niemal przez całego seta prowadzili grę, uciekali Jankesom i w końcówce po atakach Williamsa wyszarpali wygraną 25:23, doprowadzając do tie-breaka.

Set piąty tylko na początku był wyrównany, później Jankesi wygrali dwie ważne kontry i odskoczyli Australijczykom (8:5). Ci stracili świetny rytm gry, zaczęli popełniać błędy, a to była woda na młyn dla Andersona i spółki (11:7). Starali się ścigać siatkarze Marka Lebedewa, ale zabrakło im czasu, żeby dopaść zespół USA. Faworyt miał znakomitą końcówkę, zakończył tie-breaka triumfem 15:10 i drugi raz z rzędu wygrał w MŚ pojedynek w pięciu setach.

Najskuteczniejszym siatkarzem reprezentacji Australii był w czwartek Lincoln Alexander Williams, który zdobył 21 punktów i poderwał drużynę do walki w secie trzecim. Dla USA Matthew Anderson zdobył punktów 21, a Taylor Sander 17.

Amerykanie po dwóch meczach mają na koncie dwa zwycięstwa i w piątek będą odpoczywać. Zagrają swój trzeci mecz w sobotę, a rywalem będzie reprezentacja Rosji. Hit trzeciej kolejki MŚ rozpocznie się w Bari o godzinie 20:30. Australia, która musi walczyć o pozostanie w turnieju, w piątek zmierzy się z Kamerunem (godzina 16:00).

Australia - USA 2:3 (23:25, 20:25, 25:22, 25:23, 10:15)

Sędziowali: Jiang Liu (Chiny), Mario Bernaola Sanchez (Hiszpania)

Widzów: 600

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama