Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Ostrowski o występie Radwańskiej: Chyba za bardzo chciała

Były trener Angelique Kerber Paweł Ostrowski uważa za niesprawiedliwą opinię, że Agnieszka Radwańska zlekceważyła występ w igrzyskach w Rio de Janeiro. - Podeszła do tego poważnie. Chyba za bardzo chciała - ocenił po porażce polskiej tenisistki w 1. rundzie singla.

- Jeśli ktoś będzie sugerować, że Agnieszce się nie chciało, to on ma problem. Radwańska przygotowywała się pod kątem igrzysk w tym sezonie, rezygnowała wcześniej z niektórych turniejów. Podeszła do tej imprezy poważnie i profesjonalnie. Naprawdę chciała. Może wręcz za bardzo po dwóch poprzednich nieudanych turniejach olimpijskich i była zbyt spięta - powiedział PAP Ostrowski.

Rozstawiona z "czwórką" krakowianka przegrała w sobotę z Chinką Saisai Zheng 4:6, 5:7.

- Nie sądzę, by Agnieszka zlekceważyła rywalkę. Chinka w tym roku pokonała wcześniej m.in. Angelique Kerber. Polka przygotowywała się do tego startu i na pewno tym bardziej dotknęła ją sobotnia porażka - zaznaczył.

Reklama

Jego zdaniem na niekorzyść podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego zadziałał też fakt, że miała kłopoty z dotarciem do Brazylii, a w podróży spędziła ponad 50 godzin.

- Zabrakło jednego, dwóch dni na aklimatyzację i odpoczynek po tej pechowej podróży. A w zmaganiach olimpijskich trzeba wybitnej koncentracji, trzeba wejść pod względem mentalnym w turniej - podkreślił.

W debiucie olimpijskim w Pekinie 27-letnia obecnie zawodniczka odpadła w drugiej rundzie singla, w 2012 roku w Londynie przegrała mecz otwarcia.

- Czy wystąpi w 2020 roku w Tokio? Jak najbardziej jest to możliwe. Mam nadzieję, że jeszcze startem w mikście w Rio odczaruje turniej olimpijski. Wtedy tym bardziej realny byłby jej start za cztery lata - ocenił.

Niektórzy z tenisistów zrezygnowali z występu w Rio de Janeiro. Były szkoleniowiec Kerber uważa, że tylko niewielka część z nich zrobiła to dlatego, że uważa igrzyska za imprezę drugoplanową.

- Większa część bała się choroby, a może niektórzy też wzmożonych kontroli dopingowych. Zawodnicy mają świadomość, że wygrywając turniej wielkoszlemowy zapisują się w historii tenisa, a zdobywając medal olimpijski zapisują się w historii całego sportu - zwrócił uwagę.

Jak dodał, bardzo chciałby, by ktoś z tenisistów dołożył medal do dorobku olimpijskiego reprezentacji Polski.

- Bo reprezentanci naszego sportu funkcjonują w opinii wielu osób jako zarobkowicze - podkreślił.

Jego zdaniem na podium szanse ma każdy z polskich zawodników, który pozostał w stawce. Nawet Jerzy Janowicz, który z powodu kłopotów zdrowotnych w tym roku rozegrał wcześniej tylko dwa mecze.

- Turniej olimpijski rządzi się swoimi prawami, jest specyficzny. Tam może się naprawdę wydarzyć wszystko. Często dochodzi do niespodzianek - zaznaczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama