Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Artur Partyka liczy na cztery medale polskich lekkoatletów

- Cztery miejsca na podium będą bardzo dobrym osiągnięciem, a każde kolejne ogromnym sukcesem - ocenił medalowe szanse polskich lekkoatletów w Rio de Janeiro Artur Partyka. Dwukrotny medalista igrzysk olimpijskich w skoku wzwyż na pierwszy krążek liczy już dzisiaj.

Lekkoatleci zmagania na stadionie olimpijskim w Rio rozpoczęli w piątek. Dzisiaj zaś odbędzie się m.in. finałowa rywalizacja rzutu dyskiem (godzina 15.50) z udziałem Piotra Małachowskiego (WKS Śląsk Wrocław), który jest głównym kandydatem do wywalczenia złota.

Partyka, wicemistrz olimpijski z Atlanty (1996) oraz brązowy medalista z Barcelony (1992), jest przekonany, że aktualny mistrz świata na olimpijskiej rzutni potwierdzi dominację i spodziewa się, że będzie to początek udanych startów "Biało-czerwonych" na lekkoatletycznej arenie.

Reklama

Jednocześnie były skoczek wzwyż tonuje rozbudzone nadzieje kibiców po bardzo udanym występie Polaków w lipcowych mistrzostwach Europy. Jak powiedział, wynika to z obsady obu imprez.

- Z Amsterdamu wróciliśmy z 12 medalami i chcielibyśmy znów cieszyć z takiej liczby. Trzeba zdać sobie jednak sprawę, że w sporej liczbie konkurencji na igrzyskach rezultaty uzyskane na ME nie dadzą nam miejsc na podium. Choćby w biegach krótkodystansowych ton rywalizacji nadają Amerykanie i Jamajczycy. Z kolei w skoku o tyczce Robertowi Soberze wynik 5,60 dał złoto, a w Rio może wystarczyć jedynie do awansu do finału. Dlatego te 12 medali podzieliłbym na pół i odjął jeszcze dwa. Uważam, że cztery miejsca na podium będą bardzo dobrym osiągnięciem, a każde kolejne ogromnym sukcesem - zaznaczył były lekkoatleta.

Podkreślił, że w kilku konkurencjach Polacy mają niepodważalną pozycję liderów. Wśród faworytów olimpijskich zmagań wymienił aktualnych mistrzów świata w rzucie młotem Anitę Włodarczyk (Skra Warszawa) i Pawła Fajdka (KS Agros Zamość) oraz Małachowskiego. Dodał, że bardzo realny jest też medal wicemistrza globu z Pekinu ośmiusetmetrowca Adama Kszczota (RKS Łódź), który potwierdził dobrą formę w piątkowym biegu eliminacyjnym.

- To nasze uznane marki. Oni w Rio będą stawiać "kropkę nad i", ale liczę też na niespodzianki. Na miejsce w pierwszej trójce biegu na 800 m stać Marcina Lewandowskiego (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), a w roli "czarnego konia" widzę Angelikę Cichocką (SKLA Sopot), która na 1500 m zdobyła złoto w Amsterdamie. Jeśli w Rio ponownie tak dobrze rozegra biegi pod względem taktycznym, może skończyć na podium. Szkoda, że słabszy sezon ma jej klubowy kolega płotkarz Patryk Dobek, ale może jego forma eksploduje na igrzyskach - dodał.

Aktualny rekordzista kraju w skoku wzwyż (2,38) zwrócił również uwagę, że na skakanie powyżej 2 metrów szykuje się Kamila Lićwinko (KS Podlasie Białystok), a jego zdaniem pokonanie tej bariery halowej mistrzyni Europy z 2014 r. może dać w Rio medal. W przypadku reprezentantów Polski w tej konkurencji - Sylwestra Bednarka (RKS Łódź) i Wojciecha Theinera (AZS KU Politechniki Opolskiej) w opinii Partyki sukcesem będzie awans do finałowej stawki. Podobnie ocenił szanse wicemistrza Europy w trójskoku Karola Hoffmanna (MKS Aleksandrów Łódzki).

Partyka zwrócił również uwagę, że ze względu na dużą konkurencję wyzwanie czeka kulomiotów oraz tyczkarzy. W tych konkurencjach wystąpi po trzech reprezentantów biało-czerwonych.

- Amerykanie Joe Kovacs i Ryan Crosuer w tym sezonie pchają kulę powyżej 22 metrów. Chyba najbardziej może zbliżyć się do nich Michał Haratyk (AZS AWF Kraków), który jest najbardziej regularny z Polaków. O miejsce w trójce może być jednak bardzo ciężko. Z kolei nasi tyczkarze w swoich karierach osiągali lepsze wyniki niż obecnie. Światowa czołówka skacze powyżej 5,90, a najlepszy z Polaków - Paweł Wojciechowski w tym sezonie osiągnął 5,71 - wyjaśnił wychowanek ŁKS.

Lekkoatleci w Rio będą rywalizowali do 21 sierpnia. Tego dnia zakończą się igrzyska.

Reklama

Reklama

Reklama