Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Wojciech Nowicki - sylwetka naszego medalisty

Jeszcze kilka lat temu trenował piłkę nożną w Jagiellonii Białystok. I dobrze, że z tym zerwał, bo w nocy z piątku na sobotę dał Polakom 10. medal igrzysk olimpijskich! Oto Wojciech Nowicki - brązowy medalista rzutu młotem.

Zawsze drugi, zawsze w cieniu. Wojciech Nowicki po raz kolejny miał być tylko tłem dla Pawła Fajdka, który miał wywalczyć olimpijskie złoto. Niespodziewanie mistrz świata przepadł w eliminacjach rzutu młotem, a Nowicki musiał udźwignąć presję oczekiwań.

Reklama

I świetnie sobie poradził, ale charakter to jego mocna strona. Jak to człowiek z Podlasia - nie poddaje się łatwo i walczy do końca. Nowicki pochodzi z Białegostoku, a mało brakowało, by zamiast dać Polakom medal na IO, został... piłkarzem.

Trenował nawet w ekstraklasowej Jagiellonii Białystok, ale w wieku 18 lat postawił na rzut młotem. I dobrze się stało, bo dzięki temu Polska ma nowego bohatera.

Rzut młotem zaczął trenować trochę przypadkowo. Gdy w liceum jego klasa miała zaliczenie z rzutu piłką lekarską, Nowicki rzucił najdalej i dostał szóstkę. Zajęciom akurat przyglądał się trener, który zaprosił go na treningi Podlasia Białystok. Tak to się wszystko zaczęło.

Nowicki późno zaczął profesjonalną karierę, ale szybko nadrabia zaległości. Po brązie na mistrzostwach świata w Pekinie w 2015 mówił, że "najważniejszy moment przyjdzie w Rio". Tu również zdobył brązowy medal, ale nie miał tylu powodów do radości.

- Rzucałem źle, głowa nie wytrzymała, bo spaliłem dwie pierwsze próby. Jestem zawiedziony, bo mogłem rzucić dalej. Powinienem to zrobić - mówił tuż po wywalczeniu medalu w Rio.

Jak sam przyznaje - gdyby w Rio zawiódł i nie wszedł do finału, rozważyłby zakończenie kariery. Dla sportowca uprawiającego niezbyt popularne dyscypliny, szczególnie ważne są stypendia. Bez grantów z ministerstwa dalsze uprawianie sportu stanęłoby pod znakiem zapytania.

Szczególnie ważnymi osobami w jego życiu są cztery kobiety. Pierwsza z nich to jego mama. Już nie może się doczekać powrotu do Polski i momentu kiedy będzie mógł ją uściskać. Z nostalgią wspomina niedzielne obiady u mamy, szczególnie, że jedzenie w wiosce olimpijskiej mu nie służy. Kolejne jego dziewczyny - żona Anna i córka Amelia, z utęsknieniem czekają na Wojciech Nowickiego. 27-letni młociarz niedawno założył rodzinę. Jego córeczka ma dopiero niespełna rok, każda wolną od treningów chwilę poświęca na jej wychowanie. Marzy, że za pieniądze wywalczone w Rio będzie mógł kupić sobie małe mieszkanie.

W jego udany start na igrzyskach wierzyła też jego trenerka Malwina Sobierajska. Ich duet to połączenie młodości z... młodością. Z Sobierajską nasz brązowy medalista olimpijski współpracuje od zaledwie trzech lat. Efekty przyszły błyskawicznie: w 2015 roku był trzeci na mistrzostwach świata w Pekinie, w tym roku, na krótko przed igrzyskami, dołożył do niego jeszcze brąz mistrzostw Europy. Sobierajska z czynnego uprawiania sportu do życia trenerskiego przeszła z konieczności. Jej karierę młociarską przerwał dramatyczny wypadek. w 2013 roku została uderzona w plecy 7-kilogramowym młotem. Żelazna kula zmiażdżyła jej łopatkę, połamała żebra i pokiereszowała płuco. Po szeregu operacji jednak powróciła do zdrowia i teraz może cieszyć się z medalu swojego podopiecznego w Rio.

- One wierzyły we mnie, nawet wtedy kiedy ja miałem wątpliwości, czy dam radę - z wdzięcznością podkreśla Nowicki rolę kobiet w swoim życiu .

Bo taki jest Nowicki - ambitny i głodny sukcesów. Nie owija w bawełnę, wie, że jeszcze sporo do poprawy przed nim.

A samoświadomość w sporcie to wielka moc. Jeśli przez kolejne cztery lata będzie tak pracował, w Tokio możemy mieć jeszcze z niego wiele pociechy.

Dowiedz się więcej na temat: wojciech nowicki | Rio 2016 | rzut młotem