Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Wielki mistrz Marian Kasprzyk wierzy w kolejne medale reprezentantów Polski

W piątek na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro pierwsze konkurencje lekkoatletyczne. Były dwukrotny medalista olimpijski w boksie Marian Kasprzyk wierzy, że reprezentanci Polski błysną formą i co najważniejsze, zdobędą sporo medali. - Lekkoatleci na ostatnich mistrzostwa Europy pokazali, że są w bardzo dobrej formie - mówi w rozmowie z Interią Kasprzyk.

O 76-letnim Kasprzyku mówiono, "jest pięściarzem, który błyszczy tylko podczas igrzysk olimpijskich". Zdobył brązowy medal w Rzymie w 1960 roku w wadze lekkopółśredniej, a cztery lata później triumfował w Tokio. Na igrzyskach w Azji zwyciężył w wadze półśredniej, pokonując na punkty reprezentującego ZSRR Ricardasa Tamulisa. Na koncie ma jeszcze brąz z mistrzostw Europy z Belgradu w 1961 roku.

Sukcesów byłoby pewnie więcej, gdyby nie dramatyczne epizody z czasów jego wspaniałej bokserskiej kariery. Kasprzyk dwukrotnie wylądował w więzieniu. Najpierw siedział za kratkami w Dzierżoniowie, a potem w Katowicach. Za uderzenie pijanego milicjanta Polski Związek Bokserski zawiesił go dożywotnio, odwieszając karę na kilka miesięcy przed igrzyskami w Tokio. W finałowej walce Kasprzyk walczył ze złamanym palcem, mimo to triumfował i zdobył złoto. 

Reklama

Teraz, w swoim mieszkaniu w Bielsku-Białej, trzyma kciuki za sukcesy "Biało-czerwonych", choć, jak sam przyznaje, nie ogląda zawodów z zapartym tchem. - Obejrzę jedne czy drugie zawody, ale już tak bardzo mnie to nie rajcuje. Starzeję się - mówi z uśmiechem. 

Po złotym medalu wioślarek Magdaleny Fularczyk-Kozłowskiej i Natalii Madej, mistrz olimpijski wierzy, że nasi w Rio sięgną po kolejne laury. 

- Mamy świetnych lekkoatletów, którzy na ostatnich mistrzostwach Europy pokazali się z bardzo dobrej strony. Powinni "pociągnąć" innych sportowców. Nie jest jednak łatwo mówić, że zdobędzie się 10 czy 20 medali. W sporcie nie można przecież zaplanować, że pojadę i wygram, a na takiej imprezie, jak igrzyska jest przecież różnie. Może wyskoczyć ktoś nieznany, mogę źle się czuć, złapać kontuzję, albo akurat przed decydującym startem źle się wyspać. To nie jest takie proste przewidzieć kto wygra. Jeśliby z góry było wiadomo, kto będzie pierwszy, to po co jechać na IO? Często jest tak, że ci, na których się najbardziej liczy zawiodą, a wyskoczy, ktoś zupełnie inny. Rywalizacja nie jest też teraz łatwa, bo widać, że poziom światowego sportu mocno się wyrównał - podkreśla Marian Kasprzyk. 

Michał Zichlarz


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy