Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Wacław Skarul wzruszony sukcesem Rafała Majki

Prezes Polskiego Związku Kolarskiego Wacław Skarul nie krył wzruszenia po zdobyciu przez Rafała Majkę brązowego medalu igrzysk w Rio de Janeiro. „Gdy wjeżdżał na metę, miałem łzy w oczach, ale nie powiedzieliśmy ostatniego słowa” – zaznaczył.

Zawodnik z Zegartowic wywalczył pierwszy dla Polski krążek w tych igrzyskach. W wyścigu ze startu wspólnego ustąpił tylko Belgowi Gregowi Van Avermaetowi i Duńczykowi Jakobowi Fuglsangowi.

"Michał Gołaś i Maciek Bodnar zrobili na tych pierwszych rundach znakomitą robotę dla Rafała. Natomiast Michał Kwiatkowski był z przodu i jechał swoje. W końcówce, mimo że pozostali go dogonili, jeszcze potrafił pomóc. Wierzę, że polski kolarz jeszcze będzie mistrzem olimpijskim" - powiedział Skarul.

Mało brakowało, by stało się tak już w sobotę. Majka, po wywrotce Włocha Vincenzo Nibaliego i Kolumbijczyka Sergio Henao, został liderem wyścigu. Skurcze i duże zmęczenie spowodowały jednak, że dał się wyprzedzić jeszcze dwóm kolarzom.

Reklama

Teraz czeka zawodników start w jeździe indywidualnej na czas. Wystąpią w niej Kwiatkowski i Bodnar. Z kolei Majka już w niedzielę wylatuje z Rio de Janeiro.

"Myślę, że Bodnara stać na bardzo dobry wynik w czasówce, na pewno miejsce w pierwszej ósemce, ale nie przekreślam wcale Michała. On jest bardzo silny, pokazał to w sobotę. Jest też bardzo skoncentrowany. Spędzam z nimi czas w wiosce olimpijskiej i jestem pod wrażeniem ich profesjonalizmu. Zresztą cała ekipa jest bardzo dobrze zgrana i mogę powiedzieć, że jako szef związku jestem szczęśliwy, że mogę z takimi ludźmi pracować" - przyznał Skarul.

Po raz ostatni medal w kolarstwie szosowym Polacy wywalczyli w 1988 roku w Seulu. Wówczas zdobyli srebro w drużynie.

"Czuję satysfakcję, bo to ja z nimi wtedy pracowałem. Teraz po tylu latach jest brąz. Rafała wtedy jeszcze nie było na świecie. Nie będę ukrywał, że jestem bardzo wzruszony i łzy mi poleciały, ale nie powiedzieliśmy tu jeszcze ostatniego słowa" - zaznaczył prezes związku.

Wśród szans medalowych wymienił jeszcze Katarzynę Niewiadomą w wyścigu ze startu wspólnego, drużynę sprinterów w kolarstwie torowym oraz Maję Włoszczowską w MTB.

"Jak sześć lat temu przyszedłem do związku, to leżeliśmy na łopatkach. Tak naprawdę nie wiedziałem, czy kolejny miesiąc przeżyjemy. Trzy pierwsze lata to była walka o przetrwanie, ale oprócz tego, że mamy parę rodzynków, mamy też w polskim kolarstwie całą grupę fantastycznych ludzi, jak chociażby pierwszy trener Majki Zbigniew Klęka. Ale takich jak on jest w kraju przynajmniej kilkunastu. To ludzie, którzy wyszukują talenty i pracują z nimi. Nie patrzą na czas, na koszty. Po prostu to robią" - podkreślił.

Niewiadoma swój start będzie miała już w niedzielę.

"Ten wyścig może być jednak zupełnie inny niż męski. Startuje znacznie mniejsza liczba zawodniczek. W kobiecym kolarstwie rozgrywki są czasami szalone. Nie wierzę w większy odjazd, raczej może być kilka mniejszych. Myślę, że Amerykanki i Holenderki będą chciały kontrolować wszystko. Wiem, że reprezentantki USA, które są bardzo silne na podjazdach, trochę się nie lubią" - powiedział Skarul.

Nawiązał także do wspaniałej współpracy w sobotę polskich kolarzy.

"Mieliśmy sytuację, ze dwóch kolarzy z jednej drużyny i dwóch z drugiej założyli koszulki biało-czerwone i one ich zjednoczyły. Nie miało znaczenia, w jakiej grupie na co dzień jeżdżą. Zachowali się jak czterej muszkieterowie. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Tak naprawdę liczę na to, że nasze dziewczyny też w trójkę pojadą niezły wyścig i nie ukrywam, że liczę na bardzo dobry wstęp" - przyznał szef krajowej federacji.

W sobotę ma jednak zamiar jeszcze raz porozmawiać na spokojnie z Niewiadomą. "Będę jej chłodził głowę, bo ona potrafi być szalona na zjazdach. Natomiast Nibali przyszarżował i przez to stracił medal olimpijski" - przypomniał.

Wyścig kobiet ma się zacząć w niedzielę o godz. 17.15 czasu polskiego, a zakończy się parę minut po 21.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy