Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. USA - Polska. Priddy: Kłopoty w grupie przygotowały nas na ćwierćfinał

Siatkarz reprezentacji USA William Priddy uważa, że kłopoty, jakie miała w fazie grupowej ta drużyna, pozwoliły jej lepiej przygotować się do najważniejszych spotkań w igrzyskach w Rio de Janeiro. W środę o godz. 19 czasu polskiego Amerykanie będą rywalami "Biało-czerwonych" w meczu o olimpijski półfinał.

Ekipa USA zaczęła zmagania w Rio od porażek z Kanadą 0:3 i Włochami 1:3. Później odradzała się z każdym pojedynkiem, pokonując kolejno Brazylię i Francję po 3:1 oraz Meksyk 3:0.

- W dwóch pierwszych występach nie byliśmy sobą. To nie była siatkówka, jaką potrafimy grać, jaką powinniśmy grać, to nie była prawdziwa drużyna USA. Brakowało nam agresji, nie oddawaliśmy serca za każdy punkt. Bardzo pomogli nam trenerzy, którzy ściągnęli presję, wzięli odpowiedzialność za te niepowodzenia. Spotkaliśmy się też kilka razy w gronie zawodników i wspólnie rozmawialiśmy o tym, co nie funkcjonuje i co powinniśmy zrobić, by odwrócić kartę. Na szczęście nie skończyło się tylko na rozmowie, potrafiliśmy wnioski wcielić w życie i zaczęliśmy wygrywać - powiedział po potyczce kończącej fazę grupową 24-letni przyjmujący Taylor Sander.

Reklama

24-letni przyjmujący jest jednym z ośmiu zawodników w składzie, którzy debiutują w igrzyskach. Doświadczeniem na głowę bije go 14 lat starszy Priddy, który po raz czwarty jest olimpijczykiem.

- Może właśnie brak doświadczenia niektórych graczy był przyczyną naszych kłopotów na początku turnieju - zastanawiał się Priddy. Jak podkreślił, igrzyska to impreza inna niż wszystkie, wyjątkowa.

- Olimpiadę chłoniesz 24 godziny na dobę. Ciągle się coś wokół dzieje, zewsząd dochodzi gwar i szum. Nie ma czasu na wyciszenie, koncentrację. Każdy jest tylko małym trybikiem w wielkiej maszynie - obrazowo opisał złoty medalistka igrzysk w Pekinie.

Jego zdaniem, porażki na początku turnieju w Rio zahartowały i scementowały amerykański zespół.

- Na pewno jesteśmy mentalnie silniejsi i lepiej przygotowani do ćwierćfinału niż gdybyśmy łatwo wygrali wszystkie mecze. Bilans 5-0 nic by nam nie dał, a tak już wiemy, co to znaczy stać pod ścianą. Byliśmy o krok od wyeliminowania, a jednak ciągle jesteśmy w grze - zauważył.

Amerykanie przedstawili opinie trójki utytułowanych przedstawicieli siatkówki, którzy uzasadniają tezę, że ćwierćfinał jest najważniejszym meczem w igrzyskach. 

- Wygrywasz - masz szansę na medal. Przegrywasz - zostajesz z niczym. Energia i opanowanie - to dwa ważne czynniki. Nerwy będą towarzyszyć grze obu drużyn. Kto je opanuje, kto szybciej zacznie realizować swój plan, a nie będzie się kierował emocjami, ten wygrywa. Tak było z nami w 2008 roku w Pekinie, kiedy nie wpadliśmy w panikę przegrywając 1:2 z Serbią. Udało się wyrównać, a w tie-breaku nasza motywacja była większa niż rywali. Teraz miło było widzieć, jak Matt Anderson, Max Holt i Micah Christenson podnieśli się po dwóch nieudanych występach. Nasz zespół złapał swój rytm, wrócił na właściwe tory - powiedział słynny rozgrywający Lloy Ball, cytowany na stronie internetowej federacji.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy