Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Polska - Egipt 33-25 w turnieju olimpijskim piłkarzy ręcznych

Polscy piłkarze ręczni pewnie i wysoko pokonali Egipt 33-25 (16-10) w trzecim meczu na turnieju olimpijskim w Rio de Janeiro i nadal liczą się w walce o awans do ćwierćfinału. Najwięcej emocji w tym meczu było w momencie bardzo groźnie wyglądającej kontuzji Michała Jureckiego.

W ostatniej minucie przed przerwą przy ataku Egipcjan powstrzymywał ich Mateusz Kus i przewrócił się razem z rywalem na Michała Jureckiego. Obaj przygnietli "Dzidziusiowi" stopę do parkietu i nieprzyjemnie wykręcony staw skokowy spowodował grymas bólu, zupełnie nie pasujący do lidera polskiej drużyny. O tym, czy to poważny uraz powiedzą nam wyniki badań, a ta informacja będzie teraz jedną z najbardziej wyczekiwanych wśród wieści z Rio. Na niekorzyść może działać to, że najgroźniejsze urazy najczęściej mają miejsce w sytuacjach niegroźnych i niepotrzebnych, a do tego przypadkowych. Na szczęście, gdyby tak było "Dzidziuś" pojechałby od razu do szpitala na badania, a on wrócił na ławkę rezerwowych i oglądał drugą połowę. Na boisku już się nie pojawił i znając jego zdolności regeneracyjne, można być dobrej myśli, że nawet ewentualne - odpukać - skręcenie stawu skokowego wyleczy w trybie ekspresowym.

Reklama

Kontuzja młodszego z braci Jureckich była w momencie, w którym już nie musiał być na boisku. Polacy prowadzili z Egiptem 16-9, co oznaczało, że możliwość niespodzianki maksymalnie zminimalizowali. Zagrali od samego początku tak, jak każdy od nich oczekiwał. Normalnie. W miarę nieźle w obronie i w miarę skutecznie w ataku. Taki przyzwoity poziom bez fajerwerków, ale na Egipcjan to w zupełności wystarczyło. Pędzeni entuzjazmem po sensacyjnej wygranej ze Szwecją mistrzowie Afryki zaczynali się denerwować, popełniali błąd za błędem, nie mogli znaleźć recepty na Sławomira Szmala, kombinowali w ataku zupełnie niepotrzebnie, a dla nas to była woda na młyn. Co atak rywali, to nasz przechwyt i gol z kontry i tak przewaga urosła do aż osiem goli. Z wyniku 3-3 zrobiło się 8-4, a potem 11-5 i właściwie było po meczu.

W drugiej połowie przewaga Polaków wzrosła już do dziewięciu goli i wygrana była zupełnie nie zagrożona.

Wygrana była potrzebna nie tylko dla zachowania szans na ćwierćfinał, ale i żeby podbudować nasze morale. I dwa punty taką rolę wypełniają znakomicie. Ale daleko idących wniosków z tego meczu wyciągać nie sposób. Z jednej strony kluczowe momenty w pierwszej połowie, gdy rozstrzygał się rezultat, to niezła nasza dyspozycja w obronie, całkiem dobra w ataku, ale i mocno przeciętna gra Egipcjan. Zmuszeni do wysiłku naszą obroną popełniali takie błędy, że żal ich było nie wykorzystać, choć to oczywiście ich problem. Ale też polska defensywa - gdy trzeba było - była wystarczająco szczelna i ruchliwa, przesuwała się - wreszcie - jak zamek błyskawiczny. Także za skuteczność w kontrach należy Polaków pochwalić, bo liczba i szybkich ataków i zdobytych w ten sposób goli była naprawdę duża i pod tym względem to był jeden z lepszych meczów "Biało-czerwonych" w ostatnich latach.

Wysokie prowadzenie naszych szczypiornistów wypracowane w pierwszej połowie, zupełnie ich uśpiło po przerwie. I to jest duży minus tego spotkania. Kontrolowaliśmy sytuację, ale liczba prostych błędów, strat, niecelnych rzutów, błędów technicznych i dziurawej obrony była zdecydowanie za duża. Gdy się prowadzi 10 bramkami i rywal zmniejsza straty do czterech (27-24 w 53. minucie) tylko wykorzystując nasze błędy, to nadal daje dużo do myślenia w ocenie gry naszej drużyny.

Oprócz zdrowia Michała Jureckiego druga najbardziej wyczekiwana informacja, czyli ta o wprowadzeniu do meczowej 14-stki Mariusza Jurkiewicza - nie nadeszła przed meczem z Egiptem i w tej kwestii nic się nie zmienia - nadal czekamy. Ale być może to szachrajski plan Tałanta Dujszebajewa, by "Kaczka" jak najdłużej dochodził do siebie. Może jego myślenie sprzed igrzysk jest takie: z Brazylią musimy sobie dać radę bez niego, z Niemcami czy z nim czy bez niego trzeba się liczyć z porażką, a z Egiptem jeszcze bardziej niż z Brazylią musimy wygrać bez "Kaczki". I czekamy do sobotniego wieczoru, czy nastąpi zmiana. Bo to, że potrzebujemy środkowego rozgrywającego nadal jest oczywistą oczywistością, mimo wygranej z Egiptem.

Czwarty mecz na igrzyskach Polacy zagrają ze Szwecją o godzinie 0.50 w nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego.

Leszek Salva

Polska - Egipt 33-25 (16-10)

Polska: Szmal, Wyszomirski - Krajewski 4, Kus, M. Jurecki 4, Bielecki 4, B. Jurecki 1, Gierak 3, Szyba 3, Syprzak 1, Lijewski, Daszek 6, Wiśniewski 2, Jachlewski 5.

Egipt: Khalil, Hendawy - Abouebaid 1, Ramadan, Eissa 6, Amer 2, Elbassiouny 1, Hashem, El-Masry, El-Deraa 4, El-Ahmar 4, Shebib 3, Mohamed 3, Sanad 1.

Rio 2016 - tabele piłkarzy ręcznych - grupa B

Lp.zespółpkt.
1.Niemcy8
2.Słowenia8
3.Brazylia5
4.Polska4
Zobacz pełną tabelę

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Polska - Egipt na igrzyskach w Rio!

Zapis relacji na urządzenia mobilne