Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Koreańczycy zapewniają: Przygotowania do igrzysk w Pjongczangu na dobrej drodze

Na Copacabanie i innych arenach w Rio de Janeiro trwa rywalizacja o medale letnich igrzysk, ale już za półtora roku czekają nas zimowe w Pjongczangu. Koreańczycy przyjechali do Brazylii po naukę i aby przekonać świat olimpijski, że zorganizują wyjątkową imprezę.

Początki były trudne. Koreańczykom udało się zdobyć prawo do organizacji igrzysk dopiero za trzecim podejściem, ale mimo że byli tak zdeterminowani, to prace nad budową nowych obiektów ślimaczyły się, bo politycy nie mogli dogadać się w sprawie finansowania inwestycji. Teraz Kim Jae-youl, wiceprezydent komitetu organizacyjnego igrzysk w Pjongczangu do spraw zagranicznych, przekonuje, że przygotowania do imprezy są na właściwej drodze.

Koreańczycy dowodzą, że do końca roku otrzymają 90 procent z 760 mln dolarów przewidzianych od sponsorów, a stopień zaawansowania budowy sześciu nowych obiektów szacują na 80 procent. 

Reklama

Motto igrzysk zamknęli w słowach: "Pasja. Połączeni". Hasło kryje wiele znaczeń, ale podkreślają, że przede wszystkim zależy im na promowaniu sportów zimowych w Azji i tworzeniu więzi, która tworzy się z pasji do sportu.

Są też bardzo dumni, że podczas ich igrzysk wszystkie konkurencje rozgrywane będą niemal w jednym miejscu - wystarczy trzydzieści minut, aby przemieścić się pomiędzy arenami.

Z lotniska prowadzić będą trzy drogi ekspresowe, a podróż szybką koleją (ma powstać do czerwca przyszłego roku) do najbardziej oddalonych aren ma trwać jedynie 75 minut. To luksus jeśli porównać z komunikacyjnymi wyzwaniami, jakie stoją przed olimpijczykami i kibicami w rozległym i zakorkowanym Rio de Janeiro. 

Zawody w Pjongczangu rozpoczną się 9 lutego 2018, ale organizatorzy konsekwentnie promują zawody i nie mogli zmarnować takiej okazji jak igrzyska w Brazylii. W Procter & Gamble Family Home, który w Rio de Janeiro jest "domem z dala od domu" dla sportowców oraz ich rodzin, przygotowali specjalny koreański wieczór. 

Podczas niego igrzyska w swoim kraju promowała m.in. mistrzyni w teakwondo - So-hui Kim. Aż trudno uwierzyć, że w olimpijskim debiucie ta drobniutka dziewczyna o słodkim uśmiechu pobiła wszystkie rywalki i wywalczyła złoty medal w kategorii do 49 kg. Udekorowała nim mamę, symbolicznie dziękując za wsparcie, bez którego dzisiejszej mistrzyni mogłoby w ogóle nie być na igrzyskach w Brazylii.

Z Rio de Janeiro Mirosław Ząbkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje