Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Grzybowska-Franc i Li Qian odpadły w drugiej rundzie singla

Katarzyna Grzybowska-Franc przegrała z Song Kim z Korei Północnej 0:4 (9:11, 2:11, 6:11, 6:11), a Li Qian z Rumunką Danielą Monteiro Dodean 1:4 (10:12, 9:11, 9:11, 11:5, 9:11) w drugiej rundzie turnieju tenisistek stołowych w Rio de Janeiro i nasze reprezentantki odpadły z dalszej rywalizacji.

Wcześniej Grzybowska-Franc pokonała w sobotę Manikę Batrę z Indii 4:2 (10:12, 11:6, 14:12, 8:11, 11:4, 14:12).

27-letnia Polka zaprezentuje się jeszcze w rywalizacji drużynowej, w której będzie grać razem z Natalią Partyką i Qian Li.

Jakub Dyjas pokonał Paragwajczyka Marcelo Aguirre 4:0 (11:5, 11:9, 11:9, 11:7) w pierwszej rundzie turnieju tenisistów stołowych w Rio de Janeiro. Jego kolejnym rywalem będzie w niedzielę Rosjanin Aleksander Szibajew.

Li Qian na drugiej rundzie zakończyła występ w singlu w olimpijskim turnieju tenisistek stołowych w Rio de Janeiro. W swoim pierwszym meczu przegrała z Rumunką Danielą Monteiro Dodean 1:4 (10:12, 9:11, 9:11, 11:5, 9:11).

Reklama

Od tej fazy rywalizację rozpocznie też Wang Zengyi, który w niedzielę zmierzy się ze Słoweńcem Bojanem Tokicem.

Grzybowska-Franc - Song Kim 0:4 (9:11, 2:11, 6:11, 6:11)

Li Qian - Daniea Monteiro Dodean 1:4 (10:12, 9:11, 9:11, 11:5, 9:11)

Wypowiedzi Polek po meczach:

Katarzyna Grzybowska-Franc: "Nawiązałam walkę, ale wynik tego nie pokazał. Ta zawodniczka jest jednak bardzo mocna i nie spodziewałam się, że aż tak dobrze broni. Wydaje mi się, że z innymi rywalkami jej pokroju miałam nawet mniejsze problemy niż z nią. Postawiła mi jednak bardzo wysoko poprzeczkę. Robiłam co mogłam, a tak piłeczka ciągle wracała na moją stronę.

- Już w końcu nie wiedziałam, co mam robić. Może zabrakło trochę siły, że zagrać mocniej, ale wszystko jest do wytrenowania. Preferuję po prostu grać z atakującymi przeciwniczkami, aniżeli broniącymi się. Jest mi wtedy znacznie łatwiej. Wolę szybką grę przy stole. Jestem też taką zawodniczką, która musi się napracować, by wygrać punkt. Ktoś inny może podejść, zagrać jakąś piłeczkę mocniej i wygra. Teraz wiem, co mam do dopracowania".

Li Qian: "Wiedziałam, że bardzo ciężko się z nią gra. Ostatni raz rywalizowałyśmy ze sobą pięć lat temu, a w tym czasie wiele się zmieniło. Miałam wrażenie, że to całkowicie inna zawodniczka. Nie mogłam złapać jej tempa. Cały czas szukałam jakiegoś sposobu, ale się nie udało. Może zbyt dużo myślałam o tym, jak powinnam grać. Zbyt łatwo oddałam kilka punktów. Nie grałam zbyt dobrze. Nie spodziewałam się jednak takiego stylu gry Dodean. Chciałam tu wygrać dwa mecze, szkoda trochę. Teraz musimy walczyć w turnieju drużynowym. Muszę na pewno teraz odpocząć, a później zbierać siły i mam nadzieję, że będzie lepiej".


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje