Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Brytyjczycy wrócili do domu specjalnym samolotem

Brytyjska reprezentacja olimpijska Team GB wróciła we wtorek z igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro na pokładzie specjalnego pozłacanego samolotu British Airways BA2016. "Staliśmy się sportową potęgą" - zadeklarowała Liz Nicholl, szefowa UK Sport.

Wielka Brytania zakończyła rywalizację na drugim miejscu w tabeli medalowej, wyprzedzając Chiny i plasując się tuż za Stanami Zjednoczonymi. Jej reprezentanci zdobyli aż 67 medali, w tym 27 złotych, w 19 dyscyplinach sportowych.

Reklama

To o dwa medale więcej niż cztery lata wcześniej, kiedy igrzyska odbywały się w Londynie. Brytyjski Team GB to pierwsza reprezentacja, która na pierwszych igrzyskach po tych organizowanych u siebie zdołała powiększyć dorobek medalowy. Nic dziwnego, że na pokładzie specjalnego samolotu z Rio 366 sportowcom powracającym z Rio dopisywały humory: chętnie robili sobie zdjęcia, kręcili filmy i śpiewali brytyjski hymn, a linie lotnicze przekazały im 77 butelek szampana.

Na londyńskim lotnisku czekały na nich tysiące dumnych członków rodzin, kibiców i pracowników British Airways, którzy dostali pozwolenie na przywitanie członków reprezentacji. Wydarzenie transmitowały też na żywo brytyjskie telewizje.

Jeszcze zanim sportowcy zdążyli przylecieć premier Theresa May zapowiedziała, że ze względu na znakomity wynik Teamu GB zniesiony zostanie limit odznaczeń państwowych, które można przyznać w jednej turze sportowcom - tak, aby wszyscy medaliści z Rio i osoby, które przyczyniły się do ich sukcesów uzyskały należyte podziękowania. Część zawodników - w tym m.in. gimnastyk Max Whitlock, biegacz Mo Farah i kolarka Laura Trott - są typowani do uzyskania tytułów szlacheckich.

Zaledwie dwadzieścia lat wcześniej - na igrzyskach olimpijskich w Atlancie w 1996 roku - nastroje były zupełnie inne. Wielka Brytania zajęła dopiero 36. miejsce w tabeli medalowej - daleko za Polską, a nawet Algierią, Koreą Północną, Kazachstanem i Etiopią - zdobywając tylko jeden złoty, osiem srebrnych i sześć brązowych medali.

To właśnie od fatalnego występu w Atlancie rozpoczęła się budowa profesjonalnego programu wsparcia sportowców, który doprowadził Brytyjczyków na szczyt w Rio i na którym wzorować się chce przy reformowaniu polskiego sportu minister Witold Bańka. To wtedy brytyjski konserwatywny rząd Johna Majora - następcy Margaret Thatcher - zdecydował w obliczu sportowego upokorzenia, że konieczne jest zwiększenie nakładów na rozwój profesjonalnego sportu.

Od 1995 roku każdy zakup kuponu na losowanie National Lottery - odpowiednika polskiego Lotto - wspierał brytyjską misję olimpijską. Do zarządzania programem powołano organizację rządową UK Sport, której zadaniem było zwiększenie liczby zdobywanych medali i wspieranie talentów tych, którzy mogą odnosić sukcesy w przyszłości. Założenie było proste: im więcej sportowców będzie osiągać sukcesy na międzynarodowych turniejach, tym większe będzie to budzić poczucie dumy zwykłych obywateli, a w efekcie większy odsetek Brytyjczyków będzie chciał samemu prowadzić aktywne życie sportowe, nawet wyłącznie na poziomie amatorskim.

Przyjęto wyjątkowo bezkompromisowe podejście: poziom finansowania każdej dyscypliny sportu jest bezpośrednio związany z osiąganymi wynikami, regularnie rezygnując z wspierania tych, w których szanse osiągania zwycięstw są najmniejsze. Kiedy pomimo gigantycznego postępu przed igrzyskami w Londynie, drużyna siatkarek nie spełniła wymogów - zaprzestano jej finansowania.

"Inwestujemy w sukcesy medalowe, bo chcemy stworzyć dumny, ambitny, aktywny, zdrowy naród prawdziwych kibiców" - tłumaczyła Liz Nicholl, dyrektor zarządzająca UK Sport. Pozyskując finansowanie z loterii, rządu i sponsorów prywatnych, organizacja stopniowo zwiększała swoje nakłady na rozwój sportu. W czteroletnim cyklu poprzedzającym igrzyska olimpijskie w australijskim Sydney, na program - obejmujący zarówno olimpijczyków, jak i paraolimpijczyków - przeznaczono 69 milionów funtów. Szesnaście lat później, w ramach przygotowań do Rio, władze UK Sport miały do dyspozycji już 346 milionów funtów.

Skupienie się na zdobywaniu medali widać w tym, które dyscypliny sportu uzyskują największe wsparcie. Wioślarstwo i kolarstwo, w których do zdobycia jest wiele medali z racji różnych dystansów i typów wyścigów, otrzymały po ponad 30 milionów funtów, wyprzedzając lekkoatletykę (27), żeglarstwo (26) i pływanie (21). Aż 18 milionów funtów dostały dyscypliny związane z jazdą konną. Z kolei w piłce nożnej i siatkówce w ogóle zrezygnowano z wysyłania reprezentacji.

UK Sport wspiera sportowców poprzez system stypendiów: zawodnicy zdobywający medale międzynarodowych mistrzostw mogą liczyć na wsparcie w wysokości ok. 36-60 tys. funtów rocznie, a rozwijające się talenty na ok. 23-40 tys. funtów, w zależności od sportu. Za każdym razem decyzja o objęciu programem jest wydana z góry na cztery lata, co pozwala sportowcom spokojnie skupić się na przygotowaniach. Środki te są wykorzystywane do opłacenia trenerów, wsparcia medycznego, kalendarza przygotowań i dostępu do baz treningowych.

Sport UK finansuje również organizację wydarzeń rangi mistrzowskiej. W samym sezonie 2015/16 przygotowano 17 zawodów, które oglądało na żywo - często korzystając z infrastruktury wybudowanej na potrzeby igrzysk olimpijskich 2012 w Londynie - blisko 300 tys. osób, co przyniosło 21 milionów funtów zysku dla lokalnej gospodarki (hotele, gastronomia, obsługa kibiców).

Każda dyscyplina jest dokładnie oceniana, a władze UK Sport przygotowują szereg celów medalowych na sezony poprzedzające igrzyska. Na rok przed rywalizacją w Rio, spodziewano się w różnych wydarzeniach pomiędzy 38 a 67 medali. Uzyskawszy 43, wyznaczono cel na 2016 rok: zdobyć 48 medali - najlepszy wynik w historii, jeśli chodzi o igrzyska rozgrywane poza Wielką Brytanią. Udało się z nawiązką, bo sportowcy Team GB sięgnęli aż po 67 krążków, co będzie świętowane w ramach specjalnej serii wydarzeń na terenie całego kraju. Jak zapowiada Liz Nicholl, w Tokio w 2020 roku sukcesów może być jeszcze więcej.

Krótko po starcie BA2016 z Rio, pilot samolotu wysłał do wieży kontrolnej krótki komunikat: "Wieziemy Team GB do domu. Lecimy na północ od Tokio, patrzymy na wschodzące słońce. Nie możemy się doczekać 2020".

Dowiedz się więcej na temat: Liz Nicholl | Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro