Reklama

Reklama

Rio de Janeiro 2016

​Polacy na IO. Trener siatkarzy: Chcemy wrócić z medalem

- Liga Światowa nie była wielkim wyzwaniem w tym roku. Bardziej koncentrowaliśmy się na turnieju interkontynentalnym w Tokio - mówi w rozmowie z Interią Stephane Antiga, trener reprezentacji Polski w siatkówce.

INTERIA: Dziś złożył pan ślubowanie olimpijskie jako trener reprezentacji Polski, ale kilkanaście lat temu miał pan okazję brać udział w podobnym wydarzeniu jako zawodnik kadry olimpijskiej Francji. Było to przed igrzyskami w Atenach. Jak wrażenia?

Stephane Antiga, trener reprezentacji Polski w siatkówce: - W ogóle nie pamiętam, aby we Francji miała miejsce podobna uroczystość. Ale samo spotkanie jest bardzo fajne. Przede wszystkim pokazuje mi i zawodnikom, że igrzyska już coraz bliżej. 

W niedzielę lecimy do Brazylii, przez ostatnie dni trenowaliśmy w Spale. Jeszcze przed igrzyskami czeka nas małe zgrupowanie i wspólne treningi w Brazylii (siatkarze udadzą się do Belo Horizonte - przyp. red.).  Wszyscy jesteśmy głodni gry. Od dawna czekaliśmy na ten moment, żeby zagrać na igrzyskach olimpijskich. A łatwo nie było się tam dostać. Jako trener cieszę się, że będę mógł jeszcze trochę popracować z zawodnikami i poprawić kilka rzeczy. Z drugiej strony też cieszę się na fakt, że same igrzyska już lada moment.

Przed dwoma laty zdobył pan z "Biało-czerwonymi" mistrzostwo świata. Apetyty wśród nas wszystkich przed Rio są ogromne. Stać Polaków na to, aby w Brazylii liczyć się w walce o medale?

- Oczywiście, że tak. Jesteśmy najlepszą drużyną globu, aktualnymi mistrzami świata, ale wciąż mamy ogromne apetyty na kolejne sukcesy. A nowych wyzwań nie trzeba szukać, bo przed nami igrzyska, czyli najważniejsza impreza czterolecia dla każdego sportowca. 

Reklama

To świetne uczucie mógł wystąpić w takim turnieju, ale nam sam udział nie wystarcza. Jesteśmy ambitni i zrobimy wszystko, aby wrócić do Polski z medalem.

Po Lidze Światowej mówił pan, żeby zbytnio się nie przejmować wynikami, bo forma reprezentacji jeszcze przyjdzie. Od zakończenia Final Six minęło już trochę czasu. Czy teraz jest pan jeszcze bardziej spokojny o dyspozycję naszej drużyny w Rio?
- Naprawdę, Liga Światowa nie była dla wielkim wyzwaniem w tym roku. Bardziej koncentrowaliśmy się na turnieju interkontynentalnym w Tokio. Tam graliśmy o dużą stawkę, bo trzeba było wywalczyć awans na igrzyska. To udało nam się osiągnąć. Po turnieju w Japonii był czas, żeby pracować i budować formę właśnie na Rio. 

Zawodnicy wylali mnóstwo potu, byli naprawdę zmęczeni i to rzucało się w oczy podczas meczów Ligi Światowej. A jeszcze trójka zawodników miała problemy ze zdrowiem, nie grała wszystkich spotkań, była przeze mnie inaczej prowadzona, aby umiejętności pokazać właśnie w Rio. Nie mówię tego, żeby szukać wytłumaczenia, tylko chcę pokazać, jaki był nasz plan na igrzyska. Weryfikacja naszej pracy dopiero za ponad dwa tygodnie. 

Rozmawiał Krzysztof Oliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy