Reklama

Reklama

Rajd Dakar

Rajd Dakar. Rafał Sonik pożegnał się z 40. Rajdem Dakar

Fatalnie dla quadowca Rafała Sonika zakończyła się przygoda z trwającą 40. edycją Rajdu Dakar. Zwycięzca z 2015 roku zaliczył nieprzyjemny wypadek na piątym etapie, rozgrywanym na peruwiańskiej pustyni i trafił do szpitala ze złamaniem nogi w kolanie. Biznesmen z Krakowa już oswoił się z myślą, że nie powtórzy sukcesu sprzed trzech lat.

"Na wczorajszym etapie przejechałem 35 km odcinka po wydmach i 335 km dojazdówki po górach ze złamaną nogą w kolanie. Nie wiedziałem, że to możliwe" - napisał na Facebooku do swoich fanów "SuperSonik", który w krytycznej sytuacji sam siebie zaskoczył, że organizm człowieka w przypływie adrenaliny jest w stanie poradzić sobie z tak dużym bólem.

Reklama

Później już jednak nie było zmiłuj się i zamiast szykować się do kolejnych wyzwań piekielnego rajdu, najlepszy polski quadowiec musiał udać się do szpitala.

"Z Arequipy kurs już niestety nie na Boliwię, ale szpital w Limie. Dziękuję, ze byliście i jesteście ze mną! Kamil Wiśniewski pozostaje w grze!" - pożegnał się Sonik.

Istotnie, w stawce quadowców coraz wyżej przesuwa się Wiśniewski. Drugi z Polaków piąty etap ukończył z 11. czasem i awansował w klasyfikacji na 21. lokatę.

40. Rajd Dakar zbiera coraz okrutniejsze żniwo. Dzień wcześniej z rywalizacją pożegnał się Siergiej Karjakin, ubiegłoroczny zwycięzca w kategorii quadów, który zakończył rywalizację ze złamaną ręką. Walkę z naturą przegrały już również takie tuzy, jak kierowcy samochodów Cyril Despres i dziewięciokrotny rajdowy mistrz świata Sebastien Loeb.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Rałał Sonik | Kamil Wiśniewski | Cyril Despres | sebastien loeb