Reklama

Reklama

Rajd Dakar. Aron Domżała: Poszło nam bardzo dobrze

Aron Domżała i Maciej Marton wygrali czwarty etap Rajdu Dakar w kategorii lekkich pojazdów UTV, a drugie miejsce zajęli Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk. "Poszło nam bardzo dobrze" - skomentował Domżała.

"Przez pierwsze 100 km udało nam się odrobić trzy minuty. Potem ścigaliśmy się już na bardzo szybkiej, płaskiej trasie, na której trudno było zbudować jakąkolwiek przewagę. W dodatku jechaliśmy większość czasu w kurzu, ale mimo to wygraliśmy i zbliżyliśmy się do lidera na trzy minuty z sekundami. Na mecie czekała nas miła niespodzianka - byli polscy kibice, mieszkający w Rijadzie" - dodał Domżała. Prowadzą Chilijczycy Francisco Lopez i Juan Pablo Latrach.

Reklama


W kategorii samochodów bardzo równym tempem w Arabii Saudyjskiej jedzie Jakub Przygoński. Kierowca Orlen Teamu był piąty i taką samą lokatę zajmuje w klasyfikacji generalnej. Trzeci kolejny etap wygrał Katarczyk Nasser Al-Attiyah.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

"Za nami bardzo szybki odcinek, między górami, z dużą ilością piasku. Przez cały czas nie puszczaliśmy nogi z gazu. Ograniczyliśmy się praktycznie tylko do zmian kierunku jazdy. Nie mieliśmy też problemów z samochodem. Inaczej niż na wczorajszym odcinku, tym razem nie przebiliśmy żadnej opony. W jednym miejscu delikatnie zabłądziliśmy, ale to nie miało wpływu na końcowy wynik. Nasza strata do Nassera była naprawdę niewielka. Ten dzień zaliczamy z Timo do wyjątkowo udanych" - skomentował Przygoński, który startuje z niemieckim pilotem Timo Gottschalkiem.

Problemy z zanieczyszczonym paliwem miał jadący quadem Kamil Wiśniewski, który dojechał do mety na ósmej pozycji. "Praktycznie przez 12 godzin nie schodziłem z quada. To był bardzo wymagający dzień. Nie czuję jednak zmęczenia. Robię wszystko, żeby równo rozłożyć siły na cały rajd. Na Dakarze to kluczowe" - zawodnik Orlen Teamu, dziewiąty w klasyfikacji generalnej ze stratą ponad dwóch godzin do prowadzącego Argentyńczyka Nicolasa Cavigliasso.


Motocyklista Maciej Giemza tuż przed metą popełnił kosztowny błąd nawigacyjny i zajął 26. miejsce. "Odcinek był bardzo szybki, na pełnym gazie przez całą trasę. Niestety, w końcówce etapu popełniłem błąd, który kosztował mnie około 8 minut straty. Na międzyczasach, jeszcze zanim się pomyliłem, tempo było zadowalające. Moja średnia prędkość dzisiaj to 110 km/h" - powiedział Giemza, który po czterech etapach jest sklasyfikowany na 20. pozycji. 

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!