Reklama

Reklama

Michał Baran: Czujemy, że cel jest już blisko

Michał Baran, rozgrywający R8 Basketu AZS-u Politechniki Kraków, zaliczył bardzo udany występ w niedzielnym spotkaniu z AZS-em UMSC-em Lublin. "Pomarańczowi" wygrali 93:64 i już tylko jedna wygrana dzieli ich od wywalczenia awansu do pierwszej ligi: - Czujemy, że cel jest blisko - podkreśla zawodnik R8 Basket.

Interia: Pokonaliście AZS UMCS Lubin różniącą aż 29 punktów. Czy spodziewał się pan trudniejszej przeprawy w tym spotkaniu?
Michał Baran: - Nie zastanawialiśmy się nad tym, jak będzie wyglądał ten mecz, ale nastawialiśmy się na ciężką walkę i pierwsza kwarta pokazała , że AZS potrafi być wymagającym rywalem. My przez ten czas rozpoznawaliśmy ich styl gry, trochę to trwało, ale im dalej w mecz, tym nasza gra wyglądała coraz lepiej, stąd taki wysoki wynik.

W pierwszej kwarcie, gdy mieliście trochę problemów ze skutecznością, to pan wziął na siebie ciężar zdobywania punktów.
- Widziałem, że mogę wykorzystać luki w obronie AZS-u i udało mi się to zrobić. My jednak generalnie nie przejmujemy się tym, że początek meczu nie zawsze jest dla nas udany. Wtedy staramy się rozszyfrować rywala i potem już wiemy, jak grać w ataku.

To potwierdzają scenariusze waszych ostatnich spotkań, gdy właśnie w drugiej kwarcie uzyskujecie przewagę, która w praktyce przesądza o zwycięstwach.
- Tak to wygląda, ale rywale z każda rundą są mocniejsi. AZS Lublin nie przez przypadek awansował do półfinału, więc wiadomo, że od początku nie da się rywala totalnie zdominować.

Mecz z AZS-em Lublin pokazał też siłę waszej ławki, bo to właśnie rezerwowi w drugiej kwarcie zdobywali przewagę. To jest siła waszej drużyny.
- Zawsze powtarzałem, że jeśli chce się wywalczyć awans, to gra musi być oparta na dziesięciu, dwunastu zawodnikach, a nie tylko na pięciu. To wychodzi właśnie w meczach play-off. Rezerwowi dostają swoją szansę, zdobywają punkty, a ci z pierwszej piątki  mogą odpocząć, zebrać siły i kontrolować wynik.

Cel, jaki przed wami postawiono, czyli awans do pierwszej ligi, jest już o krok. Potrzebujecie jeszcze tylko jednego zwycięstwa. Czy w sobotę w Lublinie już będziecie świętować awans?
- Czujemy, że cel jest już bardzo blisko, ale trzeba być skoncentrowanym do końca, bo w Lublinie gra się bardzo ciężko. Musimy być maksymalnie skoncentrowani na tym spotkaniu. AZS nie przegrał meczu we własnej hali od ponad roku.

Reklama

Rozmawiał Grzegorz Wojtowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje