Reklama

Reklama

Pjongczang 2018

Rozwój technologii pomiarowych w czasie igrzysk olimpijskich

Czas to jeden z głównych bohaterów zawodów sportowych. Najlepiej wie o tym zawodnik, który znalazł się tuż za podium. Dziś znamy wynik z dokładnością co do tysięcznych części sekundy, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu pewnie niejeden sportowiec został skrzywdzony przez niedokładne pomiary.

Nasi przodkowie mierzyli czas, patrząc w niebo. Godzinę podpowiadało położenie gwiazd. Odkąd jednak pojawił się zegar, liczyć zaczęły się minuty, a potem sekundy i ich setne części. Dziś trudno sobie wyobrazić igrzyska olimpijskie, na których wyniki zawodników mierzy się klepsydrą. Podczas pierwszych nowożytnych zawodów, które odbyły się w 1896 roku w Atenach, stopery odliczały czas z dokładnością do dziesiątej części sekundy. Gdybyśmy nadal posługiwali się tym sprzętem, ciężko by było rozstrzygnąć, kto wygrał bieg narciarski na 30 kilometrów w 2010 roku w Vancouver lub zawody pływackie stylem motylkowym na 100 metrów w 2008 roku w Pekinie. W pierwszym przypadku Justyna Kowalczyk wyprzedziła Marit Bjoergen o trzy setne sekundy, w drugim Michael Phelps pokonał Milorada Čavicia, dopływając szybciej o zaledwie jedną setną sekundy. W obydwu przypadkach pomiaru dokonała Omega, marka od lat współpracująca z organizatorami igrzysk.

Reklama

Debiut na igrzyskach olimpijskich

Po raz pierwszy obowiązki związane z pomiarem czasów zawodników powierzono szwajcarskiej firmie w 1932 roku. Doskonała obsługa imprezy sprawiła, że specjalistów od stoperów zaproszono również dwa lata później na igrzyska zimowe w niemieckim Garmisch-Partenkirchen oraz wszystkie kolejne zawody, aż po dziś dzień. Początkowo firmę reprezentował zaledwie jeden zegarmistrz wyposażony w 27 stoperów. Pomiar w tamtych czasach był dość prymitywny, jednak z każdymi kolejnymi zawodami Oficjalny Chronometrażysta Igrzysk Olimpijskich wprowadzał nowe rozwiązania technologiczne, by w końcu uzyskać precyzyjne wyniki.


Strumień światła zamiast taśmy

Przełomowy okazał się rok 1948. Na pierwszych powojennych Igrzyskach Olimpijskich Omega wykorzystała fotokomórkę. Miała ona zastąpić zawodne ludzkie oko. Do tej pory pierwszy pojawiający się na mecie zawodnik przerywał wstęgę. Ta forma jednak budziła sporo kontrowersji, dlatego Omega postanowiła wprowadzić innowację - zainstalowano komórkę fotoelektryczną wysyłającą wiązkę światła. Jej przerwanie skutkowało automatycznym zatrzymaniem stopera. Metoda okazała się na tyle skuteczna, że z powodzeniem służy nam do dziś.

Do startu, gotowi... START!

Podobne rozwiązanie zastosowano również na starcie. W 1956 roku po raz pierwszy Omega wykorzystała w zawodach narciarskich bramki startowe. W momencie, gdy zawodnik rusza przez bramkę, zostaje uruchomiony pomiar czasu. Osiem lat temu przed Igrzyskami Olimpijskimi w Vancouver Omega wprowadziła udoskonalony Snowgate, który gwarantuje identyczne wychylenie poprzeczki startowej, wyrównując szanse każdego zawodnika.


Emocje sportowe na kanapie

Omega zadbała również o widzów śledzących zmagania sportowców przed telewizorami. W 1964 roku po raz pierwszy wyświetlono czasy na pasku w dolnej części ekranów. Dane pojawiały się natychmiast po ogłoszeniu wyników na stadionie olimpijskim. Na kolejnych igrzyskach Omega zaczęła również podawać inne informacje o przebiegu zawodów. Dzięki temu media i widzowie z całego świata mogli m.in. śledzić czas poszczególnych zawodników na żywo. Producent zegarków już teraz zapowiada, jakie udogodnienia przygotował na zbliżające się Igrzyska Olimpijskie w Pjongczangu. Czeka nas jeszcze więcej danych, poznamy na przykład prędkość skoczków narciarskich w trakcie lotu.


Szybciej niż w mgnieniu oka

W 1992 roku Omega zaprezentowała system Scan’O’Vision. Rozwiązanie okazało się rewolucyjne, chronometrażyści zaczęli odmierzać czas z dokładnością co do tysięcznych części sekundy. Dzięki temu sędziowie nie mają już wątpliwości przy rozstrzyganiu, kto zwyciężył. Obecnie czas mierzy się już nie tylko na mecie, ale również na samych sportowcach. Zawodnicy mają specjalne nadajniki, które rejestrują dokładne dane nie tylko na temat ich prędkości, ale również przyspieszenia czy pokonywanego toru.

Pierwszy raz Igrzyska Olimpijskie w Korei Południowej odbyły się w 1988 roku. Ekipa Omegi była wtedy wyposażona w 707 urządzeń pomiarowych, zainstalowano również gigantyczny ekran, dzięki któremu siedzący na stadionie widzowie mogli dokładnie śledzić przebieg zawodów. Po 30 latach igrzyska powracają do Korei, choć tym razem odbędą się w Pjongczangu. W tym roku tablic informacyjnych będzie już 30. 

Artykuł powstał we współpracy z marką Omega.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy